• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Szczęściarze i pechowcy

    Ks. Sławomir Czalej

    |

    GOŚĆ GDAŃSKI 27/2012

    dodane 05.07.2012 00:00

    Ostatni tekst z tej serii ukazał się w gdańskim GN dwa tygodnie temu. Przypomnijmy, że rozpoczęliśmy go we wrześniu ub. roku. Przez ten czas opisaliśmy aż 43 nowe wspólnoty parafialne.

    Określenie „nowe” może być jednak w tym przypadku mylące. Wśród odwiedzanych przez nas były bowiem świątynie, które zostały zbudowane bardzo szybko, jak kościół w Ełganowie, który powstał w rok. Były też, niestety, kościoły, które mają swoistego pecha, jak kościół parafialny pw. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Gdańsku-Brętowie. Ten, jak pamiętamy, musiał być odbudowywany po pożarze, który strawił dach świątyni 1999 roku.

    Na różnym etapie

    Budujące się świątynie można w podsumowaniu podzielić na kilka grup. Do pierwszej należą te zasadniczo gotowe, będące na etapie doposażenia. Do tej szczęśliwej grupy należą m.in. kościół św. Maksymiliana Marii Kolbego w Gdyni- -Witominie, św. Wojciecha w Żelisławach czy też św. Jadwigi Królowej w Gdyni-Karwinach. Do drugiej grupy zaliczamy kościoły w fazie przebudowy, i są to często obiekty zabytkowe. Ciekawym przykładem jest świątynia w Sychowie, powstająca na bazie zabytkowego budynku folwarcznego – potężnej obory, wybudowanej z kamienia i grubych belek. Wrażenie niesamowite. Największą grupę kościołów stanowią jednak te, których budowa rozpoczęła się, ale nie zostały one jeszcze ukończone i są w różnym stadium realizacji. Do nich należy m.in. przeciekawy architektonicznie kościół Niepokalanego Poczęcia NMP w Ostrowie (to ten w kształcie kilku odwróconych łodzi rybackich). Nie mniej ciekawy, także z racji rzadkiego patrona, św. Polikarpa, jest kościół w Gdańsku-Osowie. Ostatnią, czwartą grupę, stanowią te świątynie, które na razie mają kaplicę i są dopiero w trakcie projektowania. To m.in. kościół MB Licheńskiej Bolesnej Królowej Polski i św. Jerzego w Gdyni-Babich Dołach, miejscu, które ma szansę stać się niedługo przepięknym kurortem, ale czeka wciąż na odkrycie. Kurortem jest już natomiast słynna Rewa, gdzie niedawno ukończono kaplicę i plebanię. Należy zresztą podkreślić, że jest to jedna z najbardziej funkcjonalnych i „rozanielonych” kaplic w naszej archidiecezji. A o co chodzi z „rozanieleniem”, czytelnikom przypominać nie będę. Mamy lato, warto więc odwiedzić rewską plażę i pójść na Mszę św. właśnie tutaj.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół