Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Mamy wychodzą do mam

– Kiermasze z rzeczami dla dzieci są nam bardzo potrzebne. Wiadomo, maluch szybko wyrasta z ubranek, a zabawki niszczy. Potrzebuje wciąż nowych. A kogo stać na drogie rzeczy? – pyta retorycznie Urszula Młyna z Gdyni, mama 2-letniego Bartka.

Niektóre organizacje, szkoły i przedszkola wychodzą naprzeciw tym oczekiwaniom rodziców i organizują kiermasze z dziecięcymi rzeczami. Mamy wychodzą do mam – jedne przyjeżdżają, by sprzedać niepotrzebne fatałaszki po swoim maluchu, inne, by kupić coś tanio dla swojego. Takie inicjatywy są coraz bardziej popularne – w Gdańsku były targi „Brzuszek i maluszek”, w Kościerzynie już po raz 4. Giełda Mam, a w Kartuzach po raz 2. „Wymiana ciuszka dla maluszka”.

– Jeżdżę na targi dla mam i zaobserwowałam, że więcej jest kobiet, które chcą coś sprzedać niż tych, które chcą kupić. Ja także sprzedaję ubranka po swoim synku. Byłam już w Kościerzynie i Kartuzach. Trochę sprzedałam, ale niewiele – mówi pani Justyna z Kościerzyny. Matki chwalą sobie atmo- sferę na targach. Po rozłożeniu towaru siadają wygodnie i czekają na klientów. Jeśli nie mają z kim zostawić dzieci, mogą je zabrać ze sobą. Wokół piętrzą się góry ubranek – błękitnych dla chłopców, różowych dla dziewczynek, zabawki, akcesoria. Dzieci bawią się wesoło, a mamy rozmawiają. W ciągu roku w Kościerzynie Giełda Mam odbyła się czterokrotnie. Podczas 4. edycji swoje stoiska rozłożyły 34 kobiety. – Z perspektywy czasu oceniamy, że giełdy są potrzebne. To okazja do przekazania ubranek, zabawek oraz innych przedmiotów już niepotrzebnych, ale niezniszczonych za symboliczną kwotę – tłumaczy Hanna Put, która organizuje kościerskie Giełdy Mam.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy