• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • 24,5 godziny na dobę

    dodane 23.08.2012 00:00

    Radio Plus w najbliższych dniach obchodzić będzie 20. rocznicę swego powstania. O początkach stacji, jej charakterystycznym rysie i roli katolickich mediów w kształtowaniu rzeczywistości z Adamem Hlebowiczem, szefem gdańskiego Plusa, rozmawia ks. Rafał Starkowicz.

    Ks. Rafał Starkowicz: Jak powstało gdańskie Radio Plus?

    Adam Hlebowicz: – Początków stacji pamiętać nie mogę, bo po prostu mnie tu jeszcze nie było. Plus wystartował 4 wrze- śnia 1992, ja dołączyłem do zespołu jakieś pół roku później, w lutym 1993. Pamiętam natomiast kolegów, którzy je zakładali. Początkowo tu, na Wybrzeżu wydawali tygodnik „Młoda Polska”. Po roku jednak z przyczyn finansowych pismo zakończyło swój żywot. Jednym z pomysłów, co robić dalej, było powołanie do życia rozgłośni radiowej. Warto przypomnieć, że był to czas absolutnie prekursorski. Nie było nawet ustaw, które regulowałyby funkcjonowanie prywatnych rozgłośni…

    A jednak w tym czasie rozpoczynało ich wiele...

    – W 1991 r. zaczynało Radio Maryja. Znane obecnie radia ogólnopolskie były jeszcze stacjami lokalnymi. Dominowały rozgłośnie państwowe. Jedynka, Dwójka, Trójka, Czwórka... – tak to wówczas wyglądało. Pomysł kolegów, głównie Jacka Rusieckiego i Jacka Tarnowskiego, był taki, aby stworzyć radio komercyjne, utrzymujące się z reklam, ale jednocześnie katolickie, odnoszące się do wartości chrześcijańskich.

    Miało być to radio dla chrześcijan?

    – Odbiorca nie musiał być chrześcijaninem. Wystarczy, że zaakceptował ten program. A radio miało i ma towarzyszyć mu w życiu. Stąd muzyka, krótkie formy radiowe, bo od początku takie były preferowane, mają być takim naturalnym rytmem człowieka. Człowieka, który wstaje rano, idzie do szkoły lub pracy. Potem wraca. Radio przewija się przez całe jego życie. I tak aż do godzin wieczornych, nocnych, kiedy jest czas na głębszą refleksję, na przemyślenie tego, co się wydarzyło, co będzie następnego dnia. Później okazało się, że ten pomysł wypalił. Po czterech miesiącach nadawania Plus zdystansował wszystkie rozgłośnie.

    A jak u początków Plusa wyglądała współpraca z Kościołem?

    – Koledzy poszli do arcybiskupa Gocłowskiego. Okazało się, że był zafascynowany radiofonią. Arcybiskup senior wywodzi się ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy. Kiedyś sprawował funkcję ich wizytatora, z tej racji bywał m.in. w Brazylii. To tam doświadczył mocy radia. Na wielkich terenach rozgłośnie radiowe były jedynym sposobem, aby dotrzeć do ludzi ze słowem codziennych czytań, z modlitwą… To chyba tam zrodziła się ta jego fascynacja. Arcybiskup myślał pewnie bardziej o misji, ale kolegom chodziło o to, by Kościół nie musiał radia finansować. I jak wspomniałem, okazało się z czasem, że radio, które mówi o świecie wartości, ale nie w sposób nachalny, i niczego nie narzuca, się przyjęło.

    Jaka jest Pana zdaniem rola radia katolickiego?

    – Głównym zadaniem każdego medium jest bycie dobrym, czyli profesjonalnym na każdym poziomie. Są takie tendencje, które starają się zrobić z mediów katolickich pewnego rodzaju getto. Niektórzy twierdzą, że to jest jakby coś zupełnie innego. Otóż nie! Niedobrze, gdyby media katolickie same tak siebie postrzegały. One oczywiście mają pewne zadania, u nas wpisane nawet w koncesję. Nasze radio ma charakter społeczno-religijny. Interesujemy się życiem człowieka, wszystkim, co nas otacza. Jednocześnie wymiar religijny jest tym absolutnie fundamentalnym. Wierzymy w Jezusa Chrystusa, ale jesteśmy zanurzeni w tym świecie. Dla wierzących nie ma tu rozdziału. Wiara nie jest oderwana od życia. Mamy pokazywać, jak sobie radzić, żeby te proporcje były logicznie zachowane i żeby miały przełożenie na nasze życie. Tak postrzegam rolę i funkcję mediów katolickich, które muszą odpowiadać na wyzwanie czasów.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół