• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Trzymamy za rękę

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 01/2013

    dodane 03.01.2013 00:15

    Gdy jej córka śmiertelnie zachorowała, nie była sama. Teresa Kłos po latach przyznaje, że dzięki pomocy i modlitwie przyjaciół ze wspólnoty jakoś przetrwała ten trudny okres.

    Żeby zrozumieć istotę Wspólnoty Krwi Chrystusa, trzeba na moment przenieść się do 1786 roku. 6 stycznia w Rzymie na świat przychodzi Kasper del Bufalo, przyszły święty. Przed ukończeniem 10. roku życia lekarze diagnozują u niego nieuleczalną chorobę oczu. Grozi mu ślepota. Cudem zdrowieje. W 1808 r. przyjmuje święcenia kapłańskie. Głosi Ewangelię wśród morderców, złodziei, prostytutek, najbiedniejszych. W 1815 r. zakłada Zgromadzenie Misjonarzy Krwi Chrystusa. Umiera 17 lat później, posługując cierpiącym i umierającym na ulicach Rzymu podczas epidemii cholery. – Był człowiekiem wielkiej wiary. Szedł tam, dokąd nikt inny przed nim nie dotarł. Tak i my dzisiaj wchodzimy tam, gdzie ludzie boją się nawet zapukać – wyjaśnia Teresa Kłos, animatorka diecezjalna. – Św. Kasper żył wśród ludzi wykluczonych, z marginesu. Jezus także za nich przelał swoją krew, kochał ich tak samo jak wszystkich innych – dodaje ks. Bogusław Witkowski CPPS, moderator Wspólnoty Krwi Chrystusa Podregionu Swarzewskiego.

    Krzyk krwi

    W Polsce świecki Ruch Krwi Chrystusa rozpoczął działalność w czasie stanu wojennego. W archidiecezji gdańskiej funkcjonuje kilka wspólnot, wszystkie podlegają tzw. Podregionowi Swarzewskiemu z siedzibą w Domu Misyjnym pw. św. Józefa w Swarzewie. Grupy złożone z kilku do kilkunastu osób spotykają się raz w tygodniu w swoich parafiach. – Staramy się usłyszeć „krzyk krwi” Jezusa w dzisiejszym świecie. Zadajemy sobie pytanie, gdzie i w jaki sposób Chrystus cierpi współcześnie. Prosimy Boga o uleczenie społeczeństwa z chorób XXI wieku: aborcji, uzależnień, eutanazji, ale także modlimy się za cierpiących, odtrąconych, najuboższych – tłumaczy ks. Bogusław Witkowski CPPS. Następnie członkowie wspólnoty czytają i analizują Ewangelię najbliższej niedzieli. Dzielą się z innymi swoją refleksją na temat fragmentu Pisma Świętego. Potem wszyscy w ciszy zadają sobie pytanie, jakie zdanie, a czasem pojedyncze słowo najbardziej do nich przemówiło, i zgodnie z nim starają się żyć do następnego spotkania. – Wbrew pozorom nie jest łatwo postępować zgodnie z Ewangelią. Problemy dnia codziennego, nerwy, pośpiech to utrudniają. Dlatego jeśli nam się nie udaje, mówimy o tym członkom wspólnoty wprost – wyjaśnia Czesław Zarzycki. – Nie chodzi o nową pobożność. Sensem jest żyć słowem Bożym. Pamiętać o nim w różnych trudnych sytuacjach. Kiedy się je z wiarą przywołuje, to ono działa, pomaga, zmienia myślenie, dodaje otuchy – mówi ks. Bogusław Witkowski CPPS.

    Wystarczy być

    Teresa Kłos i Czesław Zarzycki twierdzą, że odkąd działają we wspólnocie, ich życie radykalnie się zmieniło. – Zrozumiałem, co to znaczy kochać innych ludzi, niezależnie od tego, jacy są. Jeśli kogoś skrzywdzę swoimi słowami, potrafię się w porę zreflektować, przeprosić, pierwszy wyciągnąć rękę – mówi Zarzycki. – Chcę ofiarować siebie bliźniemu, tak jak Chrystus poświęcił swoje życie dla mnie – przyznaje Teresa Kłos. Członkowie wspólnoty prowadzą działalność misyjną. Odwiedzają szpitale, hospicja, domy pomocy społecznej czy więzienia. Opowiadają o wartości życia zgodnego z nauczaniem Pisma Świętego. – Czasem potrzeba czasu, by inni się do nas przekonali – wyjaśnia Teresa Kłos. Staramy się po prostu być z osobami zapomnianymi nawet przez najbliższych, rozmawiać z tymi, którzy popełnili straszne grzechy i potrzebują wybaczenia. Trzymamy za rękę umierających. Czasem nie trzeba nic mówić. Wystarczy być. Szczegółowe informacje o strukturze wspólnoty na stronie internetowej: www.cpps.pl, zakładka: Swarzewo

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół