• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Dom pełen życia

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 03/2013

    dodane 17.01.2013 00:00

    Wiedzą, że ich czas na ziemi wkrótce się skończy. Bywają zrezygnowani i rozgoryczeni. Jednak dni spędzone w hospicjum często przywracają im uśmiech.

    Pan Wojtek poprosił o wybudowanie karmnika dla ptaków przy oknie swojego pokoju. Pan Leszek żartował, że warunki są lepsze niż w Hiltonie. Pan Henryk nie był w stanie dźwignąć się z łóżka. Miał przerzuty raka do kości, poruszał się tylko na wózku. Przed śmiercią, po ciężkiej pracy z fizjoterapeutą, zaczął znowu chodzić. Pani Iwona co wieczór obchodziła wszystkie pokoje, sprawdzając, czy panuje w nich porządek i jak czują się pozostali domownicy. Swoim optymizmem i postawą zachęcała innych do aktywności. Z kilkoma koleżankami i opiekunami wybrała się do kina. W drodze powrotnej zjedli lody. Pan Michał postanowił, że na Wielkanoc przygotuje papierowe zające. Wykonał szablon, wycinał i kolorował. Zatrzymał się na dwustu.

    Zdrowy duch

    Hospicjum im św. Józefa w Sopocie działa od 2004 roku. Przez wszystkich nazywane jest „domem”. O pacjentach mówi się „domownicy”. Trafiają tutaj osoby w różnym wieku ze zdiagnozowanym nowotworem w fazie terminalnej, kiedy wiadomo, że nie ma już szans na wyleczenie. – Jednak wbrew powszechnej opinii, hospicjum to miejsce życia, a nie śmierci – przekonuje Andrzej Urbański, dyrektor placówki. Nasi podopieczni spotykają się z życzliwością, otwartością i zainteresowaniem. Chociaż stan ich zdrowia jest bardzo zły, często w wymiarze duchowym są na pełnych obrotach – dodaje. Zdarza się, że w ostatnich chwilach swojego życia chorzy na nowo odkrywają piękno otaczającego ich świata. Grają w szachy, czytają książki, wychodzą do teatru czy spacerują po oliwskim zoo. W tym roku przed świętami Bożego Narodzenia piekli razem pierniki. Niestety, przez wielu ludzi fakt oddania członka rodziny do hospicjum wciąż odbierany jest jako ucieczka od odpowiedzialności. – To rzeczywiście utrwalony stereotyp. Tymczasem jest zupełnie inaczej. Ci, którzy zgłaszają swoich najbliższych do naszego domu, robią to z troski o ukochaną osobę. Wiedzą, że otoczymy ją opieką medyczną, ale także damy poczucie ciepła i bezpieczeństwa – wyjaśnia Aleksandra Modlińska, kierownik medyczny. Bardzo często, kiedy chory trafi do hospicjum, rodzina czuwa przy nim na zmianę przez całą dobę. Pokoje przystosowane są do indywidualnych potrzeb domowników. Wyposażone m.in. w łóżko rehabilitacyjne, telewizor i bezprzewodowy internet. Każdy może je urządzać według własnych upodobań.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół