• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Prymas trzech dekad

    dodane 31.01.2013 00:00

    Śmierć Księdza Kardynała Prymasa seniora w części jest dla nas wszystkich zaskoczeniem, choć nie było tajemnicą, że zmagał się z chorobą nowotworową.

    Wydawało się jednak, że uda mu się ją przezwyciężyć. Przygotowywał się przecież do 30. rocznicy kardynalatu. Mieliśmy ją przeżywać 2 lutego. Stało się jednak inaczej. Odszedł wspaniały prymas. Wypowiedzi, które po jego śmierci pojawiają się w mediach, słusznie ukazują bogactwo treści, jakie w sobie nosił. Wszystkie te piękne słowa, które o nim dziś słyszymy, odnoszą się zarówno do Jego obecności w życiu Kościoła, jak i w życiu Polski.

    Dotyczą także prywatnego życia ks. prymasa. O ile moje kapłańskie życie związało się z posługą prymasa kard. Wyszyńskiego, to jednak czas posługi biskupiej związany był z osobą kard. Glempa. To z jego rąk przyjąłem 23 lutego w bazylice Jasnogórskiej sakrę biskupią. Był moim głównym konsekratorem. Od 22 lat mieliśmy też stały kontakt. Nasze katedry i miejsca, w których mieszkaliśmy nie były zbytnio od siebie oddalone. I wówczas, gdy byłem najpierw biskupem polowym, i później, od 2004 roku, kiedy sprawowałem urząd biskupa diecezji warszawsko-praskiej.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół