• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Gorące serca na lodzie

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 05/2013

    dodane 31.01.2013 00:00

    Poród trwał 22 godziny. Kiedy Marysia po raz pierwszy otworzyła oczy, pielęgniarka ze zdziwieniem zauważyła, że są srebrne. Lekarz postawił diagnozę: zmętnienie rogówki. Rodzice usłyszeli wyrok: „córka nie będzie widzieć do końca życia”.

    Nie poddali się. Po długiej, rozczarowującej walce z biurokratyczną machiną, przestali liczyć na pomoc NFZ i zaczęli działać sami. Szukali specjalistów w Polsce i za granicą, którzy podjęliby się przeprowadzenia serii bardzo kosztownych operacji. Przed czterema laty w Hali „Olivia” odbył się Charytatywny Turniej Hokejowy. Tradycyjnie wzięli w nim udział trójmiejscy księża, dziennikarze, sportowcy i policjanci. Dochód z zakupionych biletów częściowo pokrył koszty leczenia Marysi.

    Z pasją, w szczytnym celu

    Wszystko zaczęło się w połowie lat 90. XX wieku. Pomysłodawcą był Jacek Kamiński, dziennikarz sportowy Radia Gdańsk. Z pomocą księży archidiecezji gdańskiej zorganizował pojedynczy, dobroczynny mecz hokejowy pomiędzy kapłanami a ludźmi mediów. – Wydarzenie od samego początku wzbudziło spore zainteresowanie. Jacek postanowił, że warto w szczytnym celu spotykać się na lodzie cyklicznie. Zaprosił do wspólnej zabawy inne drużyny. Założył także Stowarzyszenie Trójmiejski Klub Media, które wraz z zaprzyjaźnionymi duchownymi zajęło się przygotowaniem turnieju – wyjaśnia Waldemar Skolimowski, współorganizator wydarzenia, zawodnik drużyny „Mediów”. To, co tak dobrze się zaczęło i na stałe wpisało w trójmiejski kalendarz imprez sportowych, w 2009 roku przerwała niespodziewana śmierć Kamińskiego. – Jacek był fanem hokeja i po prostu dobrym człowiekiem. Stowarzyszenie postanowiło kontynuować jego dzieło – opowiada Skolimowski. Pieniądze ze sprzedaży biletów zasilają konto Szpitala Dziecięcego „Polanki” i Domu Hospicyjnego im. św. Józefa w Sopocie.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Joanna
      23.10.2011 14:39
      Popieram, kiedyś gdy modliłam się w cudownym sanktuarium w Wieleniu Zaobrzańskim przed wielkim krucyfiksem za Nergala, popłynęły mi łzy i Pan Jezus dał mi odczuć, jak bardzo go kocha. Módlmy się za niego wspólnie.
    • B@n@n
      23.10.2011 17:56
      Modlitwa - jak najbardziej. Ale nie w takim kontekscie jak tutaj jest pokazane. Czemu autorzy tych wypowiedzi od razu wrzucaja fanow zespolu do szufladki 'Niewierny'. albo nieprzyjaciel? Czemu wogole tacy ludzie nie chca zrozumiec innych, tylko zamykaja sie w 4 scianach swojego mniemania i zamykaja sie na cos innego, nowego? Sam jestem fanem metalu (chociaz akurat nie Behemotha, bo uwazam ze pan Darski aka Nergal nie umie spiewac XD) i katolikiem praktykujacym. I wcale nie widze jakis przeciwskazan do laczenia tych dwoch rzeczy. Moja propozycja - zaproscie fanow zespolu na modlitwe, a potem sami wybierzcie sie na koncert. Ruzumcie i dajcie sie zrozumiec.
    • Kaśka
      23.10.2011 19:27
      Jacy wy jesteście żałośni i śmieszni w tym wszystkim, patetyczni i bez odrobiny dystansu do rzeczywistości, dajcie się nabrać na prowokację Nergala, który w rzeczywistości jest inteligentnym i rozumnym ateistą. Ale katole to katole, módlcie się dalej, najlepiej o powrót do ciemnego średniowiecza, gdzie odnaleźlibyście się najlepiej :)
    • Armando
      25.10.2011 13:29
      Tutaj kilka ciekawych spostrzeżeń na temat obrazy uczuć religijnych:
      http://przemkaokiem.blogspot.com/2011/10/slaski-proboszcz-i-kapanka-hedonizmu-w.html
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół