• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Idą ze Słowem

    ks. Rafał Starkowicz

    |

    Gość Gdański 08/2013

    dodane 21.02.2013 00:00

    Praktyki diakonów. – Warto iść pod prąd, niezależnie od tego, co się dziś mówi. W tej drodze trzeba oddać się całym – opowiada o powołaniu diakon Paweł.

    Praktyki są wypełnieniem poleceń prawa kanonicznego. Mają dać młodym diakonom doświadczenie życia w parafii, we wspólnocie, zwłaszcza w okresie intensywnej pracy duszpasterskiej, jakim jest Wielki Post – mówi ks. prał. Grzegorz Szamocki, rektor GSD. – Parafia daje możliwość diakońskiej posługi w rozmaitych zakresach działalności duszpasterskiej. Poniekąd więc diakon ma okazję, aby samemu się sprawdzić. Ma możliwość doświadczenia radości z pracy duszpasterskiej jako szafarz Bożych tajemnic, i co bardzo istotne, głosiciel Bożego słowa – dodaje ks. rektor.

    Różne pasje, różne drogi

    Krzysztof wychował się na gdańskiej Żabiance. Od dziecka uwielbiał koszykówkę. Dzisiaj, dzięki tej pasji łatwiej jest mu trafiać do gimnazjalistów. Jak sam mówi, młodzież w gimnazjum ma niespożyte pokłady energii. – Najpierw trzeba ich zainteresować, a potem tej energii dać ujście – mówi. Uważa, że w katechezie jest podobnie. – Jeżeli na lekcji będą mogli zrobić coś konstruktywnego, będą mogli też zobaczyć owoce swojego działania.

    Dopiero potem jest szansa, że zainteresują się tym sami – stwierdza. Mariusz miał być dziennikarzem muzycznym. Był o tym przekonany do trzeciej klasy liceum. Słucha wszystkiego, co uważa za dobre. Każdego rodzaju muzyki. Jazzu, muzyki progresywnej… Czasem nawet tego, co mu się nie podoba, bo uważa, że aby móc się wypowiedzieć na temat danej twórczości, po prostu trzeba ją poznać. Paweł 3 lata studiował literaturę polską. Do dziś książki są jego pasją. Uwielbia zwłaszcza Dostojewskiego. Kocha śpiew. Nie kształcił się w tej dziedzinie, ale koledzy twierdzą, że ma talent. Są normalnymi, młodymi ludźmi. Od ich kolegów odróżnia ich to, że w listopadzie przyjęli święcenia diakonatu. Są już duchownymi. Za cztery miesiące przyjmą święcenia kapłańskie.

    Niełatwe zadanie

    Nie mają złudzeń. Łatwo nie będzie. Ale nie mają w sobie lęku. – Tu chodzi o poczucie odpowiedzialności. Zadanie, które stawia przed nami Pan, generalnie wykracza poza nasze ludzkie siły – mówi Mariusz. – Każdy, kto podchodzi do sprawy poważnie, ma świadomość tego, że bierze się za coś, co nigdy nie będzie sprawą z tego świata. To nas, ludzi, po prostu przekracza – dodaje. Jest w nich jednak świadomość niebezpieczeństw. Krzysztof zauważa, że świat nie jest przychylny Kościołowi i Ewangelii. Podkreśla, że samo pokazanie się „na mieście” w koloratce lub sutannie budzi różne emocje. Nie są to sprawy częste, ale złośliwe, szydercze komentarze niestety się zdarzają. – Chyba z każdą drogą i każdym powołaniem jest tak, niezależnie od tego, czy to jest kapłaństwo, czy życie świeckie, że jest w nie wpisany krzyż i niezrozumienie ze strony drugiego człowieka – odpowiada Paweł. – Nie można uniknąć cierpienia. Ono dopada każdego. Z czasem nawet tego, który idzie drogą łatwizny – stwierdza. Starsze pokolenia zauważają przemiany, jakie dotknęły świat w ostatnich dziesięcioleciach. Młodzi diakoni w tym świecie wzrastali. Jak widzą dzisiejszy świat? – Młodzi ludzie są po prostu zagubieni – ocenia Mariusz. – I nie chodzi tu o takie zagubienie, jak kiedyś. W historii były już i dzieci kwiaty i ruch anarchistyczny… Dzisiejszy człowiek nie umie sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie: kim jestem? Świat obecny jest światem kryzysu. Kryzysu wartości, tożsamości, rodziny… – stwierdza. – Jesteśmy rozwaleni na kawałki. I jeszcze dobrze, jeżeli znajdzie się ktoś, kto to zauważy. Nie mówiąc o tym, żeby chcieć się poskładać do kupy – dodaje.

    Winne media?

    Według obiegowych opinii wszystkiemu winne są media. To prawda, że większość z nich lansuje liberalne podejście do norm moralnych, hołduje egoizmowi, usprawiedliwia grzechy. Ale młodzi kandydaci do kapłaństwa dostrzegają tu pewne różnice. – Jeżeli chodzi akurat o młodych ludzi, to przeceniamy rolę telewizji czy radia. Te media w młodzieżowej kulturze niewiele już znaczą. Obecnie młodzież buduje sobie opinie na podstawie internetu. To jest główne medium. I to właśnie internet najbardziej uczy relatywizmu. Tam każdy ma prawo do głosu. Przodują w tym fora internetowe. W młodym człowieku powstaje przez to mętlik. Każdy ma swoje zdanie na komentowany temat i żadne nie jest obowiązujące – ocenia Krzysztof. Mariusz już dawno przestał śledzić to, co pokazywane jest w mediach. W pewnym momencie życia stwierdził, że za dużo jest w nich eksponowania zła. Za mało natomiast mówi się o dobru. W odbiorze przekazu medialnego stara się być selektywny. Paweł podkreśla, że zależy, co się ogląda. Nie wszystkie media przekazują taki obraz świata.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół