• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Żabie oczy na zdrowie

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 10/2013

    dodane 07.03.2013 00:00

    Mieszkaniec dawnego Gdańska często ocierał się o chorobę i śmierć. Może dlatego, że porad medycznych udzielał każdy golibroda i pierwszy lepszy cyrulik, a złamane kończyny nastawiał... kat.

    Medycyna średniowieczna obarczona była niezliczoną liczbą zabobonów. Duże znaczenie odgrywały także astrologia i alchemia – mówi Agnieszka Kubiak z Gdańskiej Biblioteki PAN. W nadmotławskim grodzie również nie brakowało rozmaitych znachorów i szarlatanów odczyniających uroki, znających, „niezawodne” sposoby na każdą dolegliwość. Prawdziwą plagę stanowił zwyczaj sprzedawania przez władze miasta zezwoleń na handel podejrzanymi substancjami. Wierzono, że na liszaje najlepszy jest mocz chłopca, a na podagrę okład z kozich bobków, rozmarynu i miodu. Nierzadko medykamenty zawierały takie składniki jak żabie oczy czy krowie łajno...

    Wrzącym olejem na ranę

    Najbardziej rozpowszechnionymi zabiegami medycznymi w wiekach średnich były upuszczanie krwi, przykładanie pijawek i stawianie baniek. Zajmowali się tym lekarze posiadający dyplom uniwersytecki. Niżsi rangą w hierarchii ówczesnych medyków, co może dziwić, byli chirurdzy. Często nie znali oni łaciny, nie studiowali uczonych ksiąg, bazowali jedynie na własnym doświadczeniu i wiedzy przekazywanej z dziada pradziada.

    Dodatkowo zajmowali się także fryzjerstwem czy wyrywaniem zębów. – Zabieg chirurgiczny ze względu na bardzo dużą śmiertelność pacjentów i bliski kontakt operatora z krwią, ropą i śluzem uważany był za niegodny zwykłego lekarza – tłumaczy Kubiak. Wierzono, że w ranie tkwi jad, który należy wypalić rozgrzanym żelazem albo zalać wrzącym olejem. Jednak najtrudniejszymi operacjami były amputacje. Pacjentowi podawano środki odurzające, takie jak haszysz, opium czy lulek czarny albo po prostu uderzano go tępym narzędziem do utraty przytomności. Kończyny nierzadko obcinano piłą. Chory, nawet jeśli przeżył operację, umierał z wykrwawienia albo z powodu zakażenia.

    Pierwsza sekcja zwłok

    Przełom w medycynie przyniosły badania Ambrożego Paré, który wynalazł kleszczyki hemostatyczne służące do zaciskania tętnic i żył, co znacznie obniżyło śmiertelność pacjentów po amputacjach. Kilkanaście lat po tym odkryciu w 1584 r. w gdańskim Gimnazjum Akademickim otworzono katedrę medycyny. Wygłaszane tam wykłady pozwalały na wymianę doświadczeń, znacznie poszerzały horyzonty myślowe. W pierwszej połowie XVII w. najwięcej słuchaczy gromadziły prelekcje gdańskiego profesora Joachima Oelhafa, który jako pierwszy w Rzeczypospolitej przeprowadził publiczną sekcję zwłok. – Zrobiona została ona na płodzie teratologicznym, czyli zniekształconym. We wsi Pruszcz urodziło się zdeformowane dziecko, którego ciało przewieziono do Gdańska. Sekcję oglądali głównie przedstawiciele miejskiego środowiska naukowego, urzędnicy i patrycjusze – opowiada dr Maria Otto z Gdańskiej Biblioteki PAN. Oelhaf odnotował wewnętrzne i zewnętrzne wady rozwojowe płodu. Wyniki badań starannie udokumentował, a następnie opublikował. O wydarzeniu zrobiło się głośno w całym ówczesnym świecie lekarskim.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»

    TAGI: MEDYCYNA

    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Viator
      13.03.2013 09:53
      Obawiam się że także współczesna medycyna pełna jest przesądów... Ot choćby sposób postępowania z chorymi na raka. Albo zapatrywanie na cholesterol, które też uległo zmienia w ostatnich latach.... Medycyna zawsze jest do pewnego stopnia szarlatanerią. Zwłaszcza jeśli chodzi o choroby, których etiologii nie znamy...
    • mariolka
      30.08.2013 09:20
      Natknęłam się na ten artykuł właściwie przypadkiem bo szukałam podologa o nazwisku Cyrulik. Aż mnie zatkało jak przeczytałam pierwsze zdania o byle jakim cyruliku, ale szybko się zorientowałam, że nie chodzi tu o podologa Jana Cyrulika tylko o dawnego znachora. Ja słyszałam o panu Cyruliku wiele dobrego i w końcu potem trafiłam na jego stronę internetową. Człowiek ten był w tym roku na Częstochowskiej pielgrzymce i jest ponoć bardzo zdolnym podologiem. Chyba dobrze że chodzi na pielgrzymki bo przy okazji pomaga tym co trafiają na problemy ze stopami podczas marszu.Nawiasem mówiąc jego strona internetowa jest bardzo pouczająca. Mogę ją polecić wszystkim bez względu na wiek. Wkleję linka http://gabinet.podologiczny.pl/wrastajacy-paznokiec-u-dziecka-opis-przypadku/
    • malagosia
      17.09.2013 09:36
      Natknęłam się na ten artykuł właściwie przypadkiem bo szukałam podologa o nazwisku Cyrulik. Aż mnie zatkało jak przeczytałam pierwsze zdania o byle jakim cyruliku, ale szybko się zorientowałam, że nie chodzi tu o podologa Jana Cyrulika tylko o dawnego znachora. Ja słyszałam o panu Cyruliku wiele dobrego i w końcu potem trafiłam na jego stronę internetową. Człowiek ten był w tym roku na Częstochowskiej pielgrzymce i jest ponoć bardzo zdolnym podologiem. Chyba dobrze że chodzi na pielgrzymki bo przy okazji pomaga tym co trafiają na problemy ze stopami podczas marszu.Nawiasem mówiąc jego strona internetowa jest bardzo pouczająca. Mogę ją polecić wszystkim, i to bez względu na wiek. Wkleję linka http://rodzina.wiara.pl/doc/1620054.Blazom-i-plynckiyrzom-stop
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół