• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Pomoc pośród huku petard

    ks. Rafał Starkowicz

    |

    Gość Gdański 12/2013

    dodane 21.03.2013 00:00

    – Warto sobie zadać pytanie, jacy byliśmy wtedy, a jacy jesteśmy dzisiaj – mówił po obejrzeniu dokumentu „Solidarni w niesieniu pomocy” poseł Janusz Śniadek.

    Kolorowy festiwal „Solidarności”, przerwany dramatycznymi wydarzeniami stanu wojennego, wygenerował w społeczeństwie polskim niezwykłe pokłady wzajemnej troski. Nawet wówczas, gdy więzienia i ośrodki internowania zapełniły się myślącymi odmiennie niż komunistyczne władze, a do miast wjechały czołgi, ten zapał nie zgasł.

    Najwyższy czas na dokument

    – Gdańsk należał do regionów najbardziej doświadczonych represjami. W samym tylko stanie wojennym mieliśmy tu 358 osób internowanych. To ponad 3 setki rodzin, którym zabrano głównego, czasami jedynego żywiciela. A kilkaset rodzin to kilka tysięcy ludzi, którym bardzo szybko trzeba było udzielić pomocy – stwierdza dr hab. Mirosław Golon, dyrektor gdańskiego oddziału IPN. Ale „Solidarność” to nie tylko działania opozycji, przybierające kształt społecznego oporu. To także ciche wsparcie aresztowanych oraz ich rodzin. – Komisja Charytatywna była formą konspiracji, wyjątkowo zbożnej i cennej – dodaje. To właśnie o jej działalności opowiada film Ewy Górskiej, którego przedpremierowy pokaz obył się 11 marca w auli Jana Pawła II w Gdańsku-Oliwie.

    Represje stanu wojennego wywołały niezwykle szybką reakcję gdańskiego Kościoła. Już na początku 1982 roku bp Lech Kaczmarek powołał do życia Diecezjalną Komisję Charytatywną, która swoje miejsce znalazła przy parafii św. Brygidy. Zakres jej działalności obejmował przeróżne działania. – Czasami ktoś przychodził i informował o zatrzymaniu grupy demonstrantów. Pojawiał się wówczas ks. Jankowski. Przekazywał nam pieniądze, a my jechaliśmy na przykład do Tczewa, aby negocjować z milicjantami cenę za ich uwolnienie – mówi w jednej ze swych wypowiedzi Piotr Nowina-Konopka. Komisja organizowała też pomoc prawną dla oskarżonych w procesach. Działał tu cały sztab oddanych prawników. Mówi o tym w filmie znany gdański adwokat Jacek Taylor. We wspomnieniach pojawia się również postać należącego do KIK-u mecenasa Grzegorza Karziewicza, późniejszego sędziego Wydziału Lustracyjnego Sądu Apelacyjnego. Ale działalność Komisji to przede wszystkim zwykła materialna pomoc rodzinom aresztowanych, rozdzielanie leków, które docierały do Gdańska w darach, czy pomoc medyczna ofiarom rozruchów. Wielu gdańszczan to doskonale pamięta. Jednak wraz z upływem czasu świadkowie tamtych dni odchodzą. Jak stwierdza dr Mirosław Golon, dyrektor gdańskiego IPN-u, w źródłach wytworzonych przez ówczesne organa bezpieczeństwa państwa, czy przez organa partyjne, niewiele zachowało się śladów tej działalności. Stąd konieczność zachowania prawdy o tamtych dniach dla następnych pokoleń. – Film powstawał długo. Pierwsza myśl, aby powstał dokument, sięga chyba czasów, kiedy żyła Anna Kowalczykowa. Obiecałam jej, że rozpocznę realizację tego dokumentu. Czas mija. Anna nie żyje już 6 lat. A mnie udało się dopiero 3 lata temu rozpocząć zdjęcia do tego filmu – mówi Ewa Górska, autorka.

    Historia to nie wszystko

    – Przyznam, że z dużym wzruszeniem oglądałem ten film. Wielu ludzi ze środowisk opozycyjnych dzisiaj także potrzebuje pomocy. Dla mnie to gorzkie doświadczenie owocuje jednym wnioskiem, że egzamin z solidarności trzeba zdawać ciągle od nowa. Bardzo wielu z tych, którzy nie zdali go wówczas, nie zdaje go również i dzisiaj – mówił Janusz Śniadek. – Filozofia, którą można streścić w słowach: „radź sobie sam”, dominuje obecnie w naszym społeczeństwie. Więc ten film budzi we mnie także pewną tęsknotę. Ale tym bardziej widzę, jak brakuje tych postaw wśród ludzi, wśród młodzieży dzisiaj – podsumowywał. Film Ewy Górskiej jest więc nie tylko dokumentem ukazującym historię i oddaniem sprawiedliwości tym, którzy w imię ideałów „Solidarności” służyli bliźnim. Ten obraz wzywa także nas, żyjących obecnie, do prawdziwego rachunku sumienia i odpowiedzi na pytanie: jak owocują w naszym społecznym życiu tamte wydarzenia, okupione cierpieniem, a nawet śmiercią konkretnych ludzi. Jak zapowiada TVP, film „Solidarni w niesieniu pomocy” wyemitowany zostanie prawdopodobnie w sierpniu 2013.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół