• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Zaszczuć księdza

    Jan Hlebowicz

    dodane 06.05.2013 15:35

    Dlaczego ks. Andrzej Bemowski, egzorcysta, proboszcz jednej z gdańskich parafii, stał się celem medialnych ataków?

    Na portalu internetowym „Gazety Wyborczej” ukazał się kontrowersyjny artykuł pióra Macieja Dzwonnika. Wynika z niego, że ks. Andrzej Bemowski większą część swojego niedzielnego kazania poświęcił zabawce Hello Kitty. Kapłan miał powiedzieć parafianom, że popularna wśród najmłodszych maskotka jest symbolem szatana, a każdy rodzic, który ją kupuje, oddaje swoje dziecko w szpony demonów.

    Ks. Bemowski, jak utrzymuje M. Dzwonnik na podstawie donosu jednej z parafianek, przygotował także skróconą wersję swojej homilii pt. „Hello Kitty a satanizm” i rozdawał ją wiernym. W domniemanym „liście do parafian” proboszcz miał także przestrzegać przed utworami piosenkarki Lady Gagi, Pokemonami, Barbie i Konikiem Pony.

    Jak się okazuje cały artykuł „Wyborczej” oparty jest na nieprawdziwej informacji, według której, autorem pisma „Hello Kitty a satanizm” jest ks. Bemowski. Wystarczyłoby gdyby M. Dzwonnik wpisał w jakąkolwiek wyszukiwarkę przytoczony powyżej tytuł, a dowiedziałby się, że tekst w rzeczywistości pochodzi ze strony internetowej gloria.tv. W rozmowie ze mną ks. Bemowski przyznaje, że wydrukował pismo i faktycznie zachęcał (a nie wręczał, jak pisze dziennikarz GW) parafian do zapoznania się z jego treścią. Chciał, aby rodzice zwrócili uwagę na to, czym bawią się i co oglądają w telewizji oraz internecie ich dzieci. Bo przecież znana na całym świecie „różowa kotka” zdobi nie tylko ubrania, tornistry i piórniki, ale także... akcesoria erotyczne i prezerwatywy.

    W dodatku ks. Bemowski nie poświęcił „przeważającej części kazania maskotce”, a jedynie o niej wspomniał. - Nie stwierdziłem ex cathedra, że wszystkie informacje zawarte w internetowym tekście są prawdziwe, a wymienione w nim bajki i zabawki na pewno mają przesłanie demoniczne. Pragnąłem jedynie, żeby rodzice zgromadzeni w kościele zapoznali się z tym pismem, przeanalizowali je i zastanowili, co jest wartościowe dla ich dzieci. Podczas homilii w kilku zdaniach odniosłem się wyłącznie do Hello Kitty - mówi gdański duchowny, a jego słowa potwierdzają parafianie, z którymi rozmawiałem.

    „Wyborcza” nie poinformowała czytelników, że ks. Bemowski jest jednym z egzorcystów archidiecezji gdańskiej, a temat zagrożeń duchowych nie jest mu obcy. Kapłan podkreśla, że na temat zniewoleń i opętań należy wypowiadać się z dużą ostrożnością. - Z każdą osobą poddaną egzorcyzmom najpierw przeprowadza się długi wywiad i bada jej procesy psychiczne - mówi.

    „Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać” (Mk 16,17). Ewangelia pełna jest przykładów, gdy Jezus wypędza demony i daje taką możliwość apostołom. Sobór Watykański II przypomina nauczanie o złym duchu: „W ciągu bowiem całej historii ludzkiej toczy się ciężka walka przeciw mocom ciemności”. Kościół nie tropi szatana, jak myślą niektórzy publicyści, przestrzega natomiast przed ukrytą w popkulturze okultystyczną symboliką. 

    Tymczasem „rewelacje” GW podchwyciły kolejne redakcje - Onet, Fakt, a nawet... Pudelek. W portalu Tomasza Lisa NaTemat gdański duchowny porównany został do ks. Piotra Natanka. W tym samym serwisie Damian Muszyński, medioznawca, stwierdził, że ks. Bemowski „naraża się na śmieszność, wzywając do całkowitego wyrugowania popkultury z życia”.

    W internecie zawrzało. Słowa skierowane pod adresem gdańskiego egzorcysty ociekają nienawiścią i agresją. „Czego się naćpał ten klecha?”, „Jeszcze jeden idiota w czarnym szlafroku”, „Gdyby Bóg istniał, to raziłby tego klechę piorunem lub chociaż wrzucił go pod samochód”, „Moim zdaniem wypowiedzi księdza (...) świadczą o jego ciężkich problemach psychicznych”, „Całe szczęście, że każdy taki bezmózg jest kolejnym gwoździem do trumny czarnej mafii” - możemy przeczytać w tych mniej wulgarnych komentarzach. Część z nich z dumą prezentuje portal trojmiasto.gazeta.pl.

    Tak się w Polsce szczuje na księży. Dziennikarz otrzymuje donos jednej niezadowolonej parafianki. Na podstawie nieprawdziwych i niesprawdzonych informacji pisze tekst przedstawiający kapłana w krzywym zwierciadle, wyśmiewa jego postawę. Publikuje swoje dzieło w sieci. Liczba odsłon i opinii rośnie. Kolejne portale powielają kłamliwe doniesienia. Mamy sensację! Artykuł wywołuje kolejną falę krytyki wobec Kościoła katolickiego i polskiego duchowieństwa, a temat zagrożeń duchowych zostaje sprowadzony do poziomu Pokemonów i Konika Pony. Uf. Zadanie wykonane.

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Reklama

    • Maciej Dzwonnik
      21.05.2013 15:45
      Odpowiedź Macieja Dzwonnika, dziennikarza Gazety Wyborczej Trójmiasto, autora artykułu pt. "Gdański ksiądz informuje wiernych: "Hello Kitty to symbol szatana"

      Felieton redaktora Hlebowicza przeczytałem z dużym zdumieniem. Nawiązując do zawartych w nim tez, które godzą w moje imię i wizerunek mojej redakcji, oświadczam:

      1. W mojej opinii artykuł nie sugerował, że autorem pisma skierowanego do parafian był ks. Bemowski, jak twierdzi red. Hlebowicz. W artykule dokładnie wyjaśniłem genezę powstania pisma. Ks. Bemowski zebrał informacje o Hello Kitty z internetu, nie weryfikując ich źródeł, do czego sam przyznał się w rozmowie ze mną – dołączonej do artykułu i będącej jego najważniejszą częścią.

      2. Pismo nie było „domniemane”, ponieważ jego skan był umieszczony w moim artykule. A ksiądz nie tyle „miał powiedzieć”, ile „powiedział”, sam w rozmowie ze mną ani przez moment tego nie negował.

      3. Dokonałem dokładnej analizy źródeł z jakich korzystał ksiądz Bemowski. I owszem, tak jak pisze red. Hlebowicz, rewelacje o demonicznych właściwościach maskotki ksiądz MÓGŁ zaczerpnąć z portalu Gloria.tv. Tezy opisywane na gloria.tv można jednak znaleźć na wielu stronach internetowych, co opisałem to w moim tekście. Napisałem też, że te strony cytują faktycznego twórcę tych treści, czyli portal ScaryForKids.com (portal satyryczny skupiający... niekoniecznie prawdziwe historyjki dla dzieci).

      4. Nigdzie nie napisałem, jak imputuje mi red. Hlebowicz, że ksiądz Bemowski „wręczał” pismo parafianom. Fragment o wręczaniu znalazł się w akapicie, w którym cytowałem(!) list od naszej czytelniczki, która poinformowała mnie o sprawie. Tuż obok była rozmowa z księdzem, który się z nią nie zgadzał. Przedstawiłem więc sumiennie i zgodnie z dziennikarską rzetelnością oba stanowiska.

      5. Red. Hlebowicz sugeruje, że ksiądz „tylko wspomniał o Hello Kitty na swoim kazaniu”. Z moich informacji wynika jednak, że ksiądz całe kazanie poświęcił zagrożeniom demonicznym, a za główny ich przykład podał właśnie kotkę Hello Kitty. Potwierdzili to parafianie oraz sam ksiądz.

      6. W moim artykule nie było informacji o tym, że ksiądz Bemowski jest egzorcystą, ponieważ o tym nie wiedziałem. Tej informacji nie ma ani na stronie parafii, ani też sam ksiądz mnie o tym nie poinformował. W mojej opinii jednak ta informacja nie wniosłaby niczego do artykułu. Co więcej, mogłaby postawić księdza Bemowskiego w jeszcze bardziej niekorzystnym świetle. Bo co pomyśleliby ludzie, jeśli dowiedzieliby się, że "egzorcyści w Polsce zajmują się wypędzaniem demonów z maskotek dla dzieci"?

      7. Nie zaprezentowaliśmy na naszych łamach ani jednego "wulgarnego komentarza", jak sugeruje red. Hlebowicz. Cytowane przez nas komentarze czytelników dotyczyły m.in. takich kwestii, jak to czy zachowanie księdza Bemowskiego nie odstraszy ludzi od chodzenia do kościoła. Wulgarnych komentarzy (których było bez liku) nie cytowaliśmy, a red. Hlebowicz niezgodnie z prawdą sugeruje nawet, że "cytowaliśmy je z dumą". Nikt o zdrowym umyśle nie cytowałby „z dumą” komentarzy szkalujących czyjeś imię.

      8. Red. Hlebowicz imputuje też, że mój artykuł "wywołuje kolejną falę krytyki wobec Kościoła katolickiego i polskiego duchowieństwa". W mojej opinii to nie artykuł wywołał tę falę krytyki, tylko słowa księdza Bemowskiego, a przede wszystkim treść wspomnianego pisma, które przygotował dla parafian.
      Chciałbym też dodać, że moja rozmowa z księdzem przebiegła w uprzejmej i przyjacielskiej atmosferze. Ks. Bemowski zrozumiał, że popełnił błąd. Przyznał też, że treść jego kazania i pisma była „przesadzona”. Podkreśliłem to zresztą w moim tekście. Umieszczona w artykule rozmowa z księdzem w bardzo jasny sposób to obrazuje.

      Cytując słowa księdza Bemowskiego: „Jak się teraz nad tym zastanawiam, to może faktycznie zbyt pochopnie to wszystko opisałem. (…) Na pewno jednak następnym razem będę bardziej krytyczny wobec takiej tematyki, być może teraz nie było to z mojej strony do końca przemyślane”.
    • antykotek
      01.09.2013 23:19
      1. "W mojej opinii artykuł nie sugerował, że autorem pisma skierowanego do parafian był ks. Bemowski, jak twierdzi red. Hlebowicz" - jak nie sugerował skoro redaktor Dzwonnik przyznaje się do rozmowy z ks. Bemowskim no i przecież wiadomo kto w danym dniu i o której godzinie na mszy głosi kazanie..

      2. "W moim artykule nie było informacji o tym, że ksiądz Bemowski jest egzorcystą, ponieważ o tym nie wiedziałem. Tej informacji nie ma ani na stronie parafii, ani też sam ksiądz mnie o tym nie poinformował. W mojej opinii jednak ta informacja nie wniosłaby niczego do artykułu" - to tylko w opinii Pana Redaktora bo w opinii innego czytelnika informacja taka może być istotna dla zrozumienia posiadanych informacji przez tegoż księdza..skoro jest egzorcystą to nie jest laikiem w tej materii. Z jednostronnej opinii Pana Redaktora wynika iż jest nieobiektywny ponadto rzetelność dziennikarska winna zmusić go do poszukiwania istotnych informacji jak ta czy dany ksiądz jest egzorcystą czy też nie..

      3. wobec powyższych punktów chętnie bym tę rozmowę Pana Redaktora z księdzem Bemowskim posłuchał gdyż jakoś ciężko uwierzyć że ksiądz Bemowski zrozumiał iż popełnił błąd to zapewne tylko opinia Pana Redaktora a z jego opinią patrzeć punkt 2
    • nick-t
      06.09.2013 18:20
      Szczerze mowiac nie bardzo wierze w to, ze byl to donos niezadowolonej parafianki. Dziwnym trafem sila zlego ma tam uszy, gdzie jego krytyka. Czesto sie zdarza, ze na swiatlo dzienne wychodzi wypowiedz jakiegos ksiedza z peryferii i np. na ten temat krytycznie wypowiada sie znany rezyser filmowy. Dla mnie jest to conajmniej dziwne.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół