• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Sztuka lenistwa

    Dariusz Olejniczak

    |

    Gość Gdański 19/2013

    dodane 09.05.2013 00:00

    Jak zostać okradzionym, zdobyć rozgłos na drugim końcu świata i wziąć udział w wystawie, nie mając o tym pojęcia?

    O tym przekonał się właśnie sopocki artysta grafik Jarosław Kubicki. Wszystko za sprawą pewnej nie dość utalentowanej i nieszczególnie pracowitej Meksykanki, która bardzo chciała zostać artystką. – Najpierw złapałem się za głowę, zszokowany głupotą i bezczelnością tej kobiety – przyznaje Jarosław Kubicki. – Złość przyszła chyba na samym końcu, ale wkurzyłem się na dobre, kiedy dowiedziałem się, że jej wyczyn nie był jednorazowy.

    Wirtualna inspiracja

    O tym, że Patricia Mors wystawiła jako własne grafiki Kubickiego w północnomeksykańskim mieście Piedras Negras, artysta dowiedział się z maila, który napisał do niego pewien Meksykanin. Młody człowiek, miłośnik sztuki, ma zwyczaj chodzić na wystawy, ale równocześnie śledzi w internecie strony artystów zajmujących się grafiką. W ten sposób znalazł witrynę sopocianina, a na niej prace, których autorstwo przypisywała sobie Patricia Mors.

    Ona znalazła dzieła Kubickiego w podobny sposób. Meksykanka, pretendująca do roli artystki, uznała, że w dobie internetu niepotrzebny jest talent. Postanowiła cudze prace wydrukować i powiesić w galerii. Nie przewidziała tylko, że internet to broń obosieczna i ktoś artyście z drugiego końca świata o kradzieży doniesie. – Początkowo myślałem, że to tylko incydent – mówi Kubicki. – Wystawa odbyła się przed rokiem. Chciałem machnąć na to ręką, ale dowiedziałem się właśnie, że trwa druga ekspozycja moich prac, w której główną rolę odgrywa pani Mors. Napisałem do niej na Facebooku z żądaniem wyjaśnienia i rezygnacji z posługiwania się moimi pracami, ale ona tylko zmieniła swoje dane i nie odpowiedziała na list.

    Patricia znika z internetu

    Co może i powinien zrobić okradziony artysta? – O tym żałosnym plagiacie poinformowana została galeria, w której moje grafiki zostały wystawione – mówi Kubicki. – Napisałem też do redakcji lokalnej gazety w Piedras Negras, która wystawę opisała jako ekspozycję dzieł pani Mors. Nie otrzymałem odpowiedzi, ale wierzę, że przyjęli do wiadomości moje wyjaśnienia. Galeria zadeklarowała, że z wystawy się wycofa i zbada zdarzenie. Z jakim skutkiem, nie wiadomo. Należy jednak przypuszczać, że rozgłos, jaki sprawie nadali Kubicki i jego znajomi, skutecznie odstraszy plagiatorkę od podobnych kradzieży w przyszłości. – Co do batalii prawnej przeciwko meksykańskiej „artystce”, na razie konsultuję się z prawnikami – przyznaje sopocki grafik. – Jednak koszty procesu, czas jego trwania i konieczność uczestnictwa w skomplikowanych procedurach prawnych zniechęcają mnie do występowania na drogę sądową. Mam nadzieję, że szum medialny, jaki zrobił się wokół tej sprawy w Polsce i za granicą, będzie dla Patricii Mors dostateczną karą i środkiem prewencyjnym.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół