• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Nasz sąsiad wilk

    Dariusz Olejniczak

    |

    Gość Gdański 20/2013

    dodane 16.05.2013 00:00

    W lasach gminy Kolbudy zauważono wilki. Nie wiadomo dokładnie, skąd przywędrowały, ale jedno jest pewne – na całym Pomorzu jest ich coraz więcej.

    Pomorskie wilki dzielą się na dwie większe watahy, liczące od kilkunastu do kilkudziesięciu sztuk, oraz na pojedyncze osobniki wędrujące po całym regionie. Atakują głównie zwierzęta kopytne – sarny, jelenie, łosie. Żywią się także bobrami. Czasem atakują hodowle.

    Drapieżnik za miedzą

    Mimo to leśnicy uspokajają – wilki nie stanowią bezpośredniego zagrożenia dla ludzi. Można je traktować jak sojuszników w utrzymaniu równowagi gatunkowej w terenie, na którym żerują, eliminują bowiem najsłabsze zwierzęta. Innego zdania są hodowcy, którzy skarżą się na szkody poczynione przez te drapieżniki. – W ubiegłym roku odnotowaliśmy kilka ataków ze strony dwóch watah – informuje Hanna Dzikowska, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku.

    – Zagryzione zostały owce i cielak w rejonie Człuchowa i Malborka. Wypłaciliśmy z tego tytułu ponad 9 tysięcy odszkodowań na łączną sumę 234 tysięcy złotych odszkodowań dla rolników w ogóle. To niewielka część, bo zwierzęta hodowlane tak naprawdę nie są głównym daniem w wilczym jadłospisie. Stanowią w nim zaledwie kilka procent. Ostatnio wilki zauważono w rejonie Tczewa i w lasach wokół Kolbud. Można jednak zabezpieczyć zwierzęta hodowlane przed atakiem. Jak? Ważną zasadą, zmniejszającą ryzyko ataku wilka, jest spędzanie zwierząt hodowlanych z pastwisk do odpowiednio zabezpieczonych zagród lub budynków gospodarskich. Fachowcy polecają ogrodzenia elektryczne, połączone z ogrodzeniem z siatki, psy stróżujące, a także tzw. fladry. Są to sznurki, na których naszyto wąskie kawałki materiału, najlepiej w kolorze czerwonym. Powinny tworzyć zamknięty prostokąt lub okrąg i nie można dopuszczać, aby powstawały przerwy, wynikające z obwiśnięcia fladr, czy też zerwania jednej z chorągiewek. Najlepiej stosować kilka metod jednocześnie. Pamiętajmy, ze wilk jest bardzo inteligentnym zwierzęciem.

    Tylko spokojnie

    Kolbudy leżą zaledwie kilkanaście kilometrów od południowych granic Gdańska. Jednak nie trzeba obawiać się, że wilki wejdą na osiedla mieszkalne. – Wilk unika kontaktu z człowiekiem, boi się go – wyjaśnia Jerzy Fijas, zastępca regionalnego dyrektora Lasów Państwowych w Gdańsku. – Nawet jeśli bardzo chcemy zobaczyć wilka w jego środowisku naturalnym i tropimy go przez jakiś czas, spotkanie tych zwierząt graniczy niemal z cudem. W tym roku chcemy przeprowadzić liczenie populacji wilków w naszym regionie i postaramy się spotkać ich jak najwięcej. Mamy także swoje sposoby na „zdalne” określenie liczby wilków. Sabina Nowak, krajowy konsultant ds. gatunku, zapewnia, że nawet jeśli uda się nam spotkać w lesie wilka, to nie trzeba rzucać się w panice do ucieczki. – One mają z reguły słabszy wzrok od człowieka i muszą przez chwilę się nam poprzyglądać, żeby stwierdzić, z kim mają do czynienia. Potem po prostu odchodzą. Zdaniem dyr. Fijasa, można mówić o początkach odradzania się gatunku na Pomorzu. Dla leśników to dobra informacja. – Obserwujemy od jakiegoś czasu nadmierny rozrost populacji saren i jeleni – zauważa Jerzy Fijas. – Te zwierzęta nie miały przeciwwagi w postaci drapieżnika. Teraz sytuacja wróci do normy. Świadczy to także o tym, że wilki czują się w naszych lasach dobrze. Mam cichą nadzieję, że wkrótce będziemy mogli cieszyć się występowaniem w nich rysia.

    Pod ochroną

    Od 1998 r. wilk jest gatunkiem chronionym w Polsce. Mimo to nie obowiązuje zakaz odstrzału tych zwierząt. Zgodę na odstrzał musi jednak za każdym razem wydać minister środowiska. Dotyczy ona zawsze określonej liczby wilków.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół