• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Nauka za każdą cenę

    dodane 20.06.2013 00:00

    Nastoletnie dziewczynki, żeby zapłacić za szkołę, dorabiają sobie prostytucją. Chłopcy kradną lub szukają „petit job”, czyli pracy dorywczej.

    Parafia Najświętszego Serca Je- zusowego w Gdańsku 11 czerwca gościła siostrę Tadeuszę Frąckiewicz, misjonarkę pracującą w Kamerunie w miejscowości Garoua Bulay. Analfabetyzm sięga w Kamerunie blisko 44 proc. Do szkół średnich uczęszcza 37 proc. nastolatków. Na studia idzie zaledwie 8 proc. maturzystów, a kończy je... 2 proc. studentów. – Wynika to przede wszystkim z ogromnej biedy oraz modelu wychowania i rodziny – wyjaśnia s. Tadeusza. Małżeństwa należą do rzadkości, na porządku dziennym jest poligamia. – W Garoua Bulay niedawno odbył się ślub. Pierwszy od trzech lat – opowiada misjonarka. Chociaż w Kamerunie posiadanie potomstwa jest synonimem bogactwa, rodzice niespecjalnie opiekują się dziećmi. – W relacjach rodzinnych brakuje troskliwości i ciepła. Dziecko samo musi zarobić na szkołę – mówi s. Tadeusza. Nastolatki najczęściej oddają się prostytucji.

    – Za noc spędzoną z klientem otrzymują tysiąc franków kameruńskich, czyli ok. 2 euro oraz mydło. AIDS zbiera śmiertelne żniwo. – W jednej z wiosek, w której zatrzymują się tiry jadące z Konga, nie ma już żadnej dziewczyny. Wszystkie umarły w wyniku tej choroby – informuje misjonarka. Chłopcy kradną albo proszą o „petit job”, czyli prace dorywcze. – Na 62 osoby, którymi się zajmuję, tylko dwie mają matkę i ojca. W takich warunkach niezwykle ważna jest działalność Studenckiej Rodziny Dominikańskiej, którą opiekuje się siostra Tadeusza. SRD to grupa młodych Kameruńczyków, motywujących się do zdobywania wiedzy. Jako swoją dewizę przyjęli: „Miłość, Praca i Prawda”. W stowarzyszeniu jest paru uczniów szkół średnich i kilkudziesięciu studentów. Wszyscy razem spotykają się raz w roku na rekolekcjach, podczas których słuchają konferencji, dają świadectwa, organizują przedstawienia. – Z podjęciem nauki na wyższych uczelniach wiąże się problem wyjazdu z domu, opłacenia mieszkania, zdobycia środków na czesne, wyżywienie czy pomoce naukowe. Bez pomocy z Polski studiowanie byłoby niemożliwe – podkreśla s. Tadeusza. Stowarzyszenie Ruchu Maitri wspiera uczących się Kameruńczyków poprzez tzw. Adopcję Serca. Programem objęte są szczególnie sieroty i dzieci ze skrajnie ubogich rodzin. – Pomagamy uczniom i studentom w Kamerunie, przekazując im określoną kwotę pieniędzy. Jest to ok. 300 euro rocznie – wyjaśnia Tadeusz Makulski, szef gdańskiego SRM. – Jeśli chcesz nas wesprzeć, wejdź na stronę http://www.maitri.pl – dodaje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół