• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Zostały nie tylko cmentarze

    ks. Rafał Starkowicz

    |

    Gość Gdański 29/2013

    dodane 18.07.2013 00:00

    Zjazd menonitów. – Tutaj na Żuławach znajdują się korzenie większości menonitów rozrzuconych po całym świecie – mówi Grzegorz Gola, członek zarządu Klubu Nowodworskiego i prezes Lokalnej Grupy Działania Żuławy i Mierzeja.

    Bystra, Bogatka, Wiślinka, Cedry Małe… Niewielu przejeżdżających dzisiaj przez te miejscowości na Żuławach zdaje sobie sprawę, że powstały one dzięki tzw. Olędrom, przybyszom z Flamandii i Fryzji. Ich potomkowie spotkali się na VII Międzynarodowym Zjeździe zorganizowanym przez Stowarzyszenie Miast Partnerskich Nowego Dworu Gdańskiego i Stowarzyszenie Miłośników Nowego Dworu Gdańskiego – Klub Nowodworski.

    W ogniu reformacji

    Kiedy 31 października 1517 roku Marcin Luter przybijał swoje tezy do drzwi zamkowej katedry w Witenberdze, nie sądził pewnie, iż wydarzenie to będzie początkiem wielkich sporów, a nawet krwawych konfliktów dotykających nie tylko katolików i protestantów. Nie przeczuwał też, że wspólnota, której właśnie dał początek, sama ulegnie rychłemu podziałowi.

    Powstały w łonie anabaptyzmu nurt wywodzący swą nazwę od ks. Menno Simonsa, doświadczył udręczenia zarówno w Szwajcarii, jak i w Holandii, gdzie ostatecznie osiedlili się jego przedstawiciele. Ich doktryna, która uznawała chrzest dorosłych oraz kolegialność kościoła, zakazywała także przedstawicielom wyznania noszenia broni, składania przysięgi oraz sprawowania wysokich urzędów. Zwłaszcza jej ostatnie trzy punkty, w okresie wojen religijnych, nie zapewniały menonitom przychylności pozostałych środowisk protestanckich. To właśnie sprawiło, że w połowie XVI w. część menonitów opuściła Holandię i zaczęła szukać przyjaznego miejsca do osiedlenia.

    Mała Holandia

    Bagienne tereny delty Wisły początkowo nie bardzo nadawały się do zamieszkania. Pierwsze prace melioracyjne rozpoczęli tu jeszcze Krzyżacy. Teren jednak nękały liczne powodzie. Najtragiczniejsza z nich wydarzyła się w 1540 roku. Pod wodą znalazło się ponad 100 kilometrów kwadratowych Żuław Gdańskich, a woda dotarła aż na przedmieścia Gdańska. Żuławy się wyludniły. W tych okolicznościach na scenie pojawili się ludzie doskonale zaprawieni w walce z żywiołem. Przybyli z Holandii menonici mieli bowiem doświadczenie w osuszaniu nadmorskich depresji. Aby zachęcić ich do osiedlenia się na terenie Żuław, umożliwiono im nie tylko swobodę wyznania. Byli niezależni od pana feudalnego oraz zwolnieni od łożenia pieniędzy na cele publiczne. Stworzono im też dogodne warunki dzierżawy. Mogli swobodnie sprzedawać swoje plony, warzyć własne piwo i prowadzić karczmy. Byli też zwolnieni ze służby wojskowej. Sytuacja zmieniła się po I rozbiorze Polski. Pruska armia potrzebowała żołnierzy. Uchodząc przed pruskim militaryzmem, wielu menonitów udało się do Ameryki lub Rosji. Pozostali w dużej części ulegli germanizacji. – Menonici nie stanowili jakiejś większej grupy na Żuławach. To był ułamek ludności – mówi Grzegorz Gola. – Niewielka grupa ludnościowa może jednak stanowić o wizerunku danego regionu. Na żuławach mieszkali przecież także Szwajcarzy, którzy mieli tu mleczarnie. Ale występowali oni także w innych miejscach Europy i nie uważają Żuław za swoją drugą ojczyznę. Menonici – tak – dodaje. Ich wspólnota odegrała jednak poważną rolę zarówno w dziedzinie melioracji, jak i kształtowania krajobrazu Żuław. Prawie wszyscy opuścili swoją drugą ojczyznę w 1945 roku. Wielu z nich najpierw musiało jednak przejść przez syberyjskie łagry.

    Poplątane losy

    Maria Keesen-Regier urodziła się w Paragwaju. Jej rodzina opuściła Żuławy w 1788 roku i przeniosła się na Ukrainę. Po latach, w 1929 roku, jako nieliczni otrzymali pozwolenie na opuszczenie ZSRR. Spośród menonitów mieszkających na terenie sowieckiego imperium taką zgodę otrzymało jedynie 1400 osób. Pozostali – 136 000 – zostali zesłani na Syberię. Po opuszczeniu ZSRR rodzina Regier wyemigrowała do Paragwaju. Później mieszkali w Boliwii. Ojciec Marii, obawiając się, że jego córki mogłyby poślubić kogoś spoza grona współwyznawców, postanowił zabrać rodzinę do Kanady, gdzie funkcjonowały menonickie wspólnoty. Tam Maria poślubiła Paula Keesena wywodzącego się z leżącego niedaleko Amsterdamu menonickiego okręgu Aalsmeer. Mimo iż wiele lat upłynęło do momentu, gdy jej rodzina opuściła Żuławy, dba o to, by pamięć o menonitach żyjących na tej ziemi nie zaginęła. Żuławy na zawsze pozostaną jej drugą ojczyzną.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół