• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • To była wielka FETA!

    Dariusz Olejniczak

    |

    Gość Gdański 29/2013

    dodane 18.07.2013 00:00

    Na cztery dni artyści z całej Europy opanowali kawałek Gdańska leżący między Starym Przedmieściem a Dolnym Miastem.

    Tegoroczna FETA tradycyjnie cieszyła się ogromną popularnością wśród „teatralnej” publiczności nie tylko z Polski, ale także z innych zakątków świata. Odbywający się w tym roku od 11 do 14 lipca Międzynarodowy Festiwal Teatrów Plenerowych i Ulicznych to impreza znana i lubiana nie tylko przez widzów, ale także artystów, którzy chętnie przyjeżdżają do Gdańska ze swoimi spektaklami. – A tego roku było tych artystów aż dwustu – mówi Szymon Wróblewski, organizator festiwalu. – Widzowie obejrzeli łącznie 50 spektakli 28 zespołów z 13 krajów. Tym razem jako scena artystom posłużyły także ściany budynków, woda, stare reduty obronne. Była ogromna różnorodność tematów i form przekazu. Mam też nadzieję, że parę razy zaskoczyliśmy festiwalową publiczność – dodaje S. Wróblewski. Festiwal to głównie widowiska oparte na dużej interakcji z widownią – parady, minikoncerty, sceny oparte na sztuce cyrkowej, błazenada. I za to właśnie widzowie go uwielbiają.

    – Mieszkam w Gdańsku, więc co roku mogę być na festiwalu i oglądać spektakle „do bólu” – opowiada Bożena, która na otwarcie festiwalu przyszła z dziećmi. – Dzieciakom też się podoba to, co tu widzą, chociaż czasami jest głośno i coś płonie. Tegoroczna FETA rozpoczęła się otwarciem wystawy fotografii festiwalowych z ubiegłego roku oraz spektaklem-paradą pt. „Vysoké snění” w wykonaniu czeskiego teatru V.O.S.A. Aktorzy przeszli, a właściwie przejechali na dziwacznych ni to bicyklach, ni to welocypedach z podwórka gdańskiego CKU do Bastionu „Żubr”. Towarzyszyła im w tym pochodzie festiwalowa publiczność, a całość zwieńczył pokaz akrobatyki, żonglerki i cyrkowych umiejętności oraz zabawa płonącymi linami. Czesi niestety musieli zmierzyć się z polską rzeczywistością czyli dziurawymi i wyboistymi jezdniami, co skończyło się dla jednego z ich pojazdów urwaniem koła. Kolejne dni to kolejne niezwykłe spektakle. Wśród nich widowiska, dla których sceną były ściany budynków. To „Wanted” włoskiej grupy Eventi Verticali oraz „Reject Your Soul” litewskiego teatru Psilicione Theater & Jazzator. Było też przedstawienie na wodzie pt. „Two sink, three float” belgijskiej grupy Studio Eclipce. Ale FETA to nie tylko teatry. To także ogromne ożywienie w sennej na co dzień i położonej z dala od głównych szlaków turystycznych dzielnicy, jaką jest Dolne Miasto. Były obwoźne bary przekąskowe i stoiska z napojami. Nie zapomniano o najmłodszych. Dla nich także przygotowano przedstawienia, a nawet festiwalowy plac zabaw. Za rok kolejna FETA i kolejne przedstawienia, jakich w teatrze się nie zobaczy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół