• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Ruch pod siatką

    ks. Rafał Starkowicz

    |

    Gość Gdański 30/2013

    dodane 25.07.2013 00:00

    – Dzieci chłoną wszystko. Mam nadzieję, że poprzez te treningi wchłoną zamiłowanie do tego wszystkiego, co w sporcie najlepsze – mówi Marcin Możdżonek, kapitan polskiej reprezentacji siatkarskiej.

    Młodemu pokoleniu brakuje ruchu. Liczba zwolnień z WF- -u, jakie otrzymują nauczyciele, jest wręcz zastraszająca! Ja mogę promować sport poprzez siatkówkę, poprzez to, na czym znam się najlepiej – kontynuuje. Ostróda, Warszawa, Płock i Gdańsk to miasta, w których w tym roku odbywają się otwarte treningi dla najmłodszych sportowców. Polski siatkarz zaprosił na nie dzieci w wieku od 9 do 13 lat. Głównym organizatorem spotkań jest fundacja Citius Altius Fortius (Szybciej, Wyżej, Mocniej) z Olsztyna.

    Koleżeńskie porozumienie

    – Początki inicjatywy były dosyć ciekawe. Rozmawialiśmy o tym z Marcinem w gronie bliskich znajomych, m.in. z Pawłem Papke. I zrodził się taki pomysł, że skoro Marcin jest kapitanem reprezentacji, skoro jest tak wyjątkową osobą, bardzo ciepłą, która jednoczy dokoła siebie ludzi, można zrobić coś fajnego dla dzieci. Tym bardziej że fundacja organizuje sporo przedsięwzięć przeznaczonych dla najmłodszych. Jest wśród nich akademia koszykówki, akademia futbolu, liga przedszkolaka – relacjonuje Michał Kucharski, prezes fundacji CAF

    Dobre pomysły

    – Doskonały wzorzec działania mieliśmy w tym, co robi Marcin Gortat w koszykówce. Więc poszliśmy tą drogą. Wszystko ułożyliśmy pod siatkówkę, pozmienialiśmy, zmodyfikowaliśmy i w zeszłym roku odbyła się pierwsza edycja treningów siatkarskich. Odbyły się w dwóch miastach. W tym roku ta impreza podwoiła swoją siłę. Jest już w czterech miejscowościach. Zobaczymy, co będzie dalej – mówi prezes z wyraźnym optymizmem.

    Jak ciepłe bułeczki

    Rekrutacja na imprezę w Gdań- sku rozpoczęła się już 9 lipca. Zaraz potem były Ostróda i Płock. Zaledwie kilka dni po rozpoczęciu zapisów pozostało tylko kilka wolnych miejsc na spotkanie w Warszawie. Na każdy trening zaproszonych zostało 130 dzieci. – Wprawdzie nasza hala może pomieścić 11 tysięcy ludzi, ale jednak na płycie boiska zmieści się ich znacznie mniej – stwierdza Magdalena Sekuła, prezes Ergo Areny, w której odbywa się gdańska edycja imprezy. – Ta liczba wydaje mi się optymalna. Trzeba „opanować” te dzieci, a to już wymaga sporo pracy. Wyobrażam sobie, że Marcin chce, aby każdy uczestnik mógł z nim trochę poćwiczyć – dodaje pani Sekuła. – Na szczęście nie będę tam sam. Będę miał do pomocy odpowiednich ludzi, koleżanki i kolegów z boiska. Damy radę okiełznać te dzieciaki – dodaje z uśmiechem M. Możdżonek.

    Spotkanie z kibicami

    – Chodzi o to, żeby dzieci miały okazję poznać siatkówkę na najwyższym poziomie. Sprawdzić, jak się trenuje – mówi o celu imprezy Michał Kucharski. Nie kryje jednak, że ma ona jeszcze inny wymiar. – To jest też okazja, żeby Marcin mógł porozmawiać z kibicami. Rozdać autografy i upominki. Zrobić sobie z nimi zdjęcia. Mieć lepszy, osobisty kontakt z tymi ludźmi. Bo przez cały sezon ligowy, a później reprezentacyjny czasu na takie spotkania jest bardzo mało – wyjaśnia.

    Uzasadnione nadzieje

    – Każda tego typu inicjatywa, która powoduje to, że dzieci i młodzież ruszają do takich miejsc jak hale sportowe nie tylko po to, by siedzieć i oglądać widowisko, ale również by brać w nim czynny udział, jest niezwykłe – podkreśla Magdalena Sekuła. – Nawet jeżeli nie miałaby nam z tej młodzieży wyrosnąć gwiazda siatkarska, to i tak wychowujemy przyszłych kibiców, wychowujemy pokolenie, które będzie kochało sport, które będzie się ruszało. To jest niezwykle istotne również dla ciała i ducha. Nie każdy pewnie kliknie w internecie i zakupi bilet na mecz. A tu akurat nie ma żadnych ograniczeń finansowych. To daje możliwość tym, których nie stać na mecz czy profesjonalny trening, aby ich dzieci mogły wziąć w nim udział – dodaje. Jak zaznacza szefowa Ergo Areny, tego typu imprezy mają znaczenie także w kształtowaniu patriotyzmu. – Kiedy hala jest wypełniona, a polska drużyna gra, gdy 11 tysięcy huknie a cappella Mazurka Dąbrowskiego, to każdemu ciarki po plecach przejdą. To są niezapomniane chwile. Ważne szczególnie dla młodych, którzy pewnie nie zawsze wiedzą, co to jest patriotyzm. W takich chwilach czują pewnie to samo. Moje sześcioletnie dziecko śpiewa głównie Mazurka Dąbrowskiego, nawet jak idzie na spacer. To jest niesamowite – śmieje się pani Magda.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół