• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • 13,5 litra problemu


    ks. Rafał Starkowicz


    |

    Gość Gdański 34/2013

    dodane 22.08.2013 00:00

    – Mam brata alkoholika. Kiedy widzę, jak cierpi, 
ja też cierpię. W jego intencji pielgrzymuję 
już po raz szósty – mówi Maria, mieszkanka Oliwy.

    Ta pielgrzymka jest nietypowa. Nie tylko dlatego, że w główniej mierze prowadzi przez leśne tereny pomiędzy Oliwą i Matemblewem. Biorą w niej udział ludzie, których łączy podobne doświadczenie. Wszyscy w pewnej mierze dotknięci są problemem uzależnienia od alkoholu. Jedni proszą o łaskę zerwania z nałogiem. Inni dziękują za lata abstynencji. Niektórzy pragną wyprosić łaski dla swoich bliskich. Są wreszcie i tacy, którzy modlą się o trzeźwość narodu.

    Ufają, że tylko Bóg jest Mocą, która może skruszyć kajdany uzależnień. 
– Brat sam sobie nie może już pomóc. On nawet nie wie, że doświadcza upadku. Trzeba go wesprzeć. Wierzę, że modlitwa i posty ofiarowane w imię miłości kochanej osoby mają niezwykłą moc – wyznaje pani Maria. Jest dumna. Podczas pielgrzymki po raz pierwszy odważyła się dać świadectwo, aby dodać siły tym, którzy borykają się z podobnymi problemami.


    Ojczyzna w potrzebie


    Janina jest żoną „suchego” alkoholika. Przeżyła z nim 55 lat. Kiedy brała ślub, miała zaledwie 20 lat. Dziś jest prababcią. W parafii NMP Królowej Różańca Świętego na Przymorzu odpowiada za Maksymiliański Ruch Trzeźwościowy. 
– Osobiście bardzo wiele zawdzięczam ks. Bogusławowi Głodowskiemu. On naprawdę wyprowadził moją rodzinę na dobrą drogę. Mój mąż twierdzi, że zaczerpnął nawet więcej niż ja – mówi. Czy, jej zdaniem, w sprawie alkoholizmu Polaków jest rzeczywiście tak źle? – Jeżeli ostatnie badania GUS podają, że 13,5 litra czystego alkoholu przypada na jednego obywatela, to problem jest rzeczywiście duży. Dane dzielą spożyty alkohol na wszystkich obywateli, włącznie z niemowlakami... Czasem mam wrażenie, że nie mamy poczucia wagi tej statystyki. Nie dostrzegamy problemu. Albo ludziom odpowiedzialnym za ojczyznę na tym nie zależy.


    W nurcie Kościoła


    – Nauczanie podczas tegorocznej pielgrzymki było związane ze słowem episkopatu. Jego temat brzmiał „Ojciec jako świadek wiary i trzeźwości”. Mówiłem o potrzebie ojcostwa i wkładu ojca w życie rodziny. Dzisiaj często tego brakuje. A to jest bardzo ważne. Przekłada się na życie dzieci. Ojciec jest siłą. Uczy wytrwania w wartościach, takich jak trzeźwość, wierność, uczciwość. Przykład ojca jest dzieciom niezbędny – podkreśla ks. prał. Bogusław Głodowski, diecezjalny duszpasterz osób uzależnionych. Ostatnio spotkał się z zarzutem, że biskupi zamierzają tylko zakazywać, zamykać sklepy, wprowadzać prohibicję... Tak sugerowała dziennikarka, która przeprowadzała z nim wywiad. – Kościołowi chodzi o kształtowanie postaw. Od dawna prowadzi przecież profilaktykę uzależnień. I to właśnie w nim można znaleźć konkretną pomoc w tej dziedzinie. Ta pomoc nie opiera się na zakazach. Nie na tym to polega. Kościół przede wszystkim wskazuje drogę – podkreśla.


    Nie tylko dla dorosłych


    W przygotowanie pielgrzymki trzeźwościowej chętnie angażują się świeccy. 
– Parę lat temu pomyśleliśmy sobie, że warto coś zrobić dla tych dzieci, które z nami idą – mówi Gienek. – Tu, w Matemblewie, organizujemy konkurs rysunkowy „Moje marzenia”. Dzieci przelewają swoje marzenia na papier. Często na rysunkach są całe rodziny trzymające się za ręce. W oddali zwykle gdzieś widać kościół. Pomyślałem też, że fajnie byłoby je nagradzać. Nie ma tu pierwszych, drugich czy trzecich miejsc. Przygotowuję paczki i wręczam je wszystkim dzieciom – uśmiecha się.
Co roku podczas pielgrzymki działa też kawiarenka. Można w niej kupić słodycze, ciastka, pączki. Są, oczywiście, kawa i herbata. Dochód ze sprzedaży przeznaczany jest dla Domu Samotnej Matki. Jak mówi Gienek, trzeba pomagać tym, którym jest ciężko. A taka instytucja ma bardzo wiele potrzeb. Sam w życiu doświadczył pomocy. Boga i ludzi. W styczniu przeżywał 26. rocznicę swojej trzeźwości.


    Wspólnota, która służy


    – W pielgrzymce uczestniczy ponad 500 osób. W zeszłym roku było ich nieco więcej. Może dlatego, że była lepsza pogoda – stwierdza ks. Bogusław. Uczestniczą w niej nie tylko pielgrzymi z Trójmiasta. Są ludzie ze Starogardu. Przyjechał też autokar z Tczewa. Jest grupa z Władysławowa. 
– Zobaczenie innych ludzi, którzy otwarcie mówią o swoich problemach, dodaje odwagi. Ośmiela. Temu celowi służy także katecheza w drodze. Podejmowane tematy sprawiają, że ci, którzy tego potrzebują, decydują się przyjść na rozmowę. Owoc tej pielgrzymki to nie tylko spotkanie i modlitwa. To przekłada się na odważne decyzje ludzi – podkreśla ks. Głodowski.
Wywiad z ks. Głodowskim 
o sensie abstynencji można przeczytać 
na: www.gdansk.gosc.pl.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół