Nowy numer 16/2018 Archiwum

Upadki bez siniaków, języki bez nauki

Nadzwyczajne zjawiska w grupach Odnowy w Duchu Świętym – uzdrowienia, proroctwa, spoczynek w Duchu – są rzeczywistością żywą i złożoną. Cuda z kart Biblii ożywają na parafialnej modlitwie, ale nie wszystko złoto, co się świeci…

Początki katolickiej Odnowy w Duchu Świętym w Polsce sięgają roku 1975 i związane są z Ruchem Światło–Życie, który tamten właśnie czas obchodził jako tematyczny Rok Ducha Świętego. Oazowicze wiele się wówczas modlili o „nową Pięćdziesiątnicę”. Według relacji ks. Andrzeja Grefkowicza, sześciu kapłanów w pięciu wielkich polskich miastach (Gdańska nie było jeszcze na tej liście) podjęło propagowanie nowego dzieła. Wówczas bardzo mocno skupiono się na charyzmatach, nazywając najczęściej Odnowę charyzmatyczną. I rzeczywiście, niespotykane dotąd w duszpasterstwie modlitwy w językach, proroctwa i silne stany emocjonalne przykuwały uwagę kapłanów i świeckich. Z czasem jednak baczniej skupiono się na Dawcy darów i odtąd upowszechniła się nazwa Odnowa w Duchu Świętym. Nie oznacza to jednak, że zniknęły same charyzmaty. Dobrze, gdy pisarz ma szczęście do tematu. Jeszcze lepiej, gdy temat ma szczęście do pisarza. Ksiądz dr hab. Andrzej Kowalczyk jako biblista interesuje się przede wszystkim kwestią synoptyczną.

Jego studenci wiedzą, że najgorętsze dyskusje na wykładach rozwijają się zawsze wokół pierwszeństwa Ewangelii św. Mateusza. Ale nie tylko... Pamiętam profesora jeszcze z początku lat 90. Jako młody kleryk fascynowałem się wraz z kolegami książką ks. Emiliena Tardifa „Jezus żyje”. Czytelnika w osłupienie wprawiały mnogość i realizm niezwykłych znaków – uzdrowień, proroctw, doświadczeń duchowych – opisywanych w formie własnego świadectwa przez żyjącego wówczas autora, duchownego katolickiego, charyzmatyka i misjonarza. Jako twardo stąpający po ziemi oazowicz ks. prof. Kowalczyk odnosił się do naszych rewelacji dość sceptycznie. Do czasu. Zanim jeszcze skończyłem seminarium, profesor założył modlitewno-ewangelizacyjną wspólnotę Marana Tha, działającą w nurcie Odnowy w Duchu Świętym. Niewielka książeczka stanowi podbudowany solidną wiedzą teologiczno-biblijną zapis doświadczeń założyciela i lidera wspólnoty charyzmatycznej. W pięciu rozdziałach następuje najpierw zwarte omówienie charyzmatów nadzwyczajnych, znanych z Pisma Świętego, dalej jest szczegółowe rozwinięcie współczesnych kwestii: mowy w językach, uzdrawiania, proroctwa i spoczynku w Duchu Świętym.

Na uznanie zasługują rzeczowe odpowiedzi, których autor udziela na konkretne, nurtujące duszpasterzy i wiernych pytania: Czy modlitwy w językach można się nauczyć? Jak odróżnić magię od uzdrowienia, prawdziwe proroctwo od fałszywego? Czy to wszystko jedno, kto się nad nami modli? Czy niezwykłe znaki mogą być wywołane także przez złego ducha? Czy zjawisko spoczynku w Duchu zostało potępione przez kard. Léona Suenensa? Można powiedzieć, że dostajemy do ręki praktyczną „instrukcję obsługi” sytuacji, w których działanie Boga ujawnia się w sposób przerastający oczekiwania i zwyczajne doświadczenie Kościoła u osób przyzywających Ducha Świętego. Lektura „Nadzwyczajnych zjawisk” może znacznie obniżyć napięcie, z jakim duszpasterz podejmuje  posługę we wspólnocie, gdzie ludzie „odlatują”. I na pewno pomoże, zarówno duszpasterzom, jak i świeckim liderom oraz licznym wiernym, ocenić znaczenie, sens i jakość tych zjawisk. Niezwykle cenne okazują się w tym kontekście świadectwa osób uczestniczących w modlitwie charyzmatycznej – starannie dobrane, trafnie ilustrujące poszczególne kwestie – nie tylko Bożą stronę zjawisk, ale również mogące się pojawić manipulacje demoniczne, komplikacje wynikające z działalności sekt czy wzajemne nakładanie się oddziaływań duchowych i emocjonalnych. W tych świadectwach z pewnością odnajdą się osoby, które przeżyły coś podobnego. A jeśli spotkamy kogoś, komu trudno uwierzyć w nasze doświadczenia, po prostu... podarujmy mu książeczkę, która je rzetelnie i po katolicku omawia.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma