• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Gdynia klasyczna

    Dariusz Olejniczak

    |

    Gość Gdański 40/2013

    dodane 03.10.2013 00:00

    Classica Nova doczekała się już 16. edycji, choć początki przed laty były bardzo skromne.

    Na pomysł powołania festiwalu wpadli trzej panowie: Włodzimierz Grzechnik z Wydziału Kultury gdyńskiego magistratu, znany dyrygent i animator życia muzycznego w Trójmieście, Roman Perucki oraz kompozytor i pedagog Jerzy Partyka – wyjaśnia Krzysztof Dąbrowski, dyrektor festiwalu. – Początkowo zdarzało się tak, że w występy było zaangażowanych więcej osób, niż było słuchaczy na widowni. Ale dość szybko zaczęło się to zmieniać i po kilku latach niekiedy na jeden koncert przychodziło ponad tysiąc osób publiczności. Oznacza to, że idea festiwalu jest nośna i jest autentyczne zapotrzebowanie na tego typu muzykę. Z czasem musieliśmy wyjść z festiwalem poza mury niektórych kościołów, bo były po prostu za małe – wspomina.

    Współcześni klasycy

    Tegoroczny festiwal odbywa się w ciągu czterech tygodni, w czterech gdyńskich świątyniach. Jego idea jest prosta, a przy tym dająca spore możliwości organizatorom. Słuchacze mogą uczestniczyć w koncertach wykonawców prezentujących kompozycje klasyczne w dosłownym tego słowa znaczeniu, jak choćby chorał gregoriański czy utwory barokowe. Jest też miejsce na muzykę kompozytorów współczesnych. – Ostatniego dnia festiwalu w kościele świętego Antoniego na Wzgórzu Maksymiliana Cappella Gedanensis pod batutą Alfonso Reverté Casasa wykona Stabat Mater Miquela Ortegi. To artysta absolutnie współczesny, komponujący teraz. Moim zdaniem muzyka klasyczna wcale nie jest rozdziałem zamkniętym w dziejach kultury. Ma swoich kontynuatorów także dziś. Stąd taka, a nie inna formuła tegorocznego festiwalu – tłumaczy dyrektor Krzysztof Dąbrowski. Jak wyjaśnia, dotychczas kolejne edycje festiwalu nie były podporządkowane myśli przewodniej, konkretnemu pomysłowi czy hasłu, wedle którego dobierano repertuar i wykonawców. Za rok ma być już inaczej.

    Pieniądze są ważne

    Jaki jest przepis na sukces festiwalu? Zdaniem organizatorów składa się na to kilka czynników. Po pierwsze ludzie po prostu chcą słuchać takiej muzyki w wykonaniu najlepszych artystów światowej klasy. Po drugie koncerty organizowane są w kilku kościołach, przeważnie położonych w centrum miasta, do którego i tak często przyjeżdżają mieszkańcy nawet najodleglejszych dzielnic Gdyni. Po trzecie repertuar jest wypadkową ambicji artystów i organizatorów oraz gustów muzycznych i oczekiwań publiczności. – Dostosowujemy się w pewnym sensie do tego, czego ludzie oczekują – mówi Krzysztof Dąbrowski. – Są koncerty duże, monumentalne, ale i mniejsze, kameralne. Zwracamy też uwagę na akustykę poszczególnych świątyń i dobieramy je tak, by ich wnętrza dawały jak najlepszą możliwość prezentacji konkretnych utworów – podkreśla. Trzeba przyznać, że to niełatwe zadanie. Podobnie jak organizacja całego festiwalu.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół