• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Poszukiwacz pokładów dobra

    dodane 02.01.2014 00:00

    O duszpasterstwie i pasterskiej posłudze z biskupem nominatem Wiesławem Szlachetką rozmawia ks. Rafał Starkowicz.

    Ks. Rafał Starkowicz: Duszpasterz, biblista, poeta… Kim jest ks. Wiesław Szlachetka?

    Bp Wiesław Szlachetka: Trudno samemu siebie oceniać. Muszę podkreślić, że zawsze robiłem to, co lubię. Cieszyłem się z tego. To sprawia, że jestem szczęśliwy. Zainteresowanie Pismem Świętym wyniosłem z pelplińskiego seminarium. Biblistyka stała tam na wysokim poziomie. Zainspirował mnie do zajęcia się Biblią ks. prof. Henryk Muszyński, biblijną greką zafascynował mnie ks. prof. Penar. Był bardzo ostry, wymagający. Dzięki niemu nauczyłem się tego języka. Jestem mu bardzo wdzięczny. Okazało się to bardzo przydatne w pracy duszpasterskiej. Czasami w tekście są takie rzeczy, które domagają się skonfrontowania z tekstem oryginalnym. To wówczas zupełnie inaczej, szerzej pokazuje rzeczywistość Bożego Orędzia.

    A skąd w życiu Ekscelencji wzięła się przygoda z poezją?

    Mieliśmy w Pelplinie taką grupę poetycką. Ukazał się tomik, wspólny zbiór „Poszukiwania”. Życzliwie wspierał nas wówczas ks. Pasierb. Wiersze zaczynałem pisać, jak większość, w szkole średniej. To jednak bardzo osobiste hobby. Wynika z wewnętrznej potrzeby. Są rzeczy, których się w prozie nie ujmie.

    Jak wyglądała dotychczasowa praca duszpasterska Księdza Biskupa?

    Moje duszpasterstwo związane jest praktycznie z jednym środowiskiem – parafią Chrystusa Zbawiciela. Ona powstała z części parafii chwaszczyńskiej. Objęła także część parafii Matarnia. Większość stanowili Kaszubi, Ok. 30 procent to ludność napływowa: stoczniowcy, inżynierowie, lekarze… To były dwie różne grupy społeczne. Teraz już ta społeczność się zintegrowała. W 1992 roku zmieniłem diecezję, nie zmieniając parafii. Nasza parafia nieustannie się rozrastała. Powstawały nowe osiedla. Niby stara, ale ciągle nowa. Tam, gdzie obecnie jest kościół św. Polikarpa, były pola. Nie było nic. Zaledwie kilku rolników.

    Znalazł Ksiądz Biskup czas na to, aby podjąć studia?

    Przed rokiem 2000 zrobiłem doktorat na Akademii Teologii Katolickiej. Tematem pracy był „Obraz posłannictwa Chrystusa na ziemi w świetle wypowiedzi z Ewangelii Mateusza i Łukasza” z uwzględnieniem ich szerokiego kontekstu. Motorem podjęcia studiów doktoranckich było moje poczucie, że Biblia jest mi potrzebna w katechezie. To jest przecież źródło naszego nauczania. Nie chciałem zaniedbywać swoich obowiązków, więc pisanie pracy zajęło mi trochę czasu. Kiedy w 2000 r. została ustanowiona parafia pw. św. Polikarpa, abp Gocłowski zapytał mnie, czy chciałbym organizować struktury duszpasterskie, budować kościół. Poprosiłem go wówczas o kilka dni do namysłu…

    Trzeba się było zastanawiać?

    Tak. Tego rodzaju decyzje zawsze trzeba dobrze przemyśleć. Pytałem kolegów budujących kościoły, jak to jest. Taki zamiar trzeba zawsze zmierzyć według sił. W dniu ustanowienia nowej parafii zostałem jej proboszczem. Pan Maciejczyk, dawny mieszkaniec Osowy, przekazał nam ziemię pod kościół. Stanąłem na pustym, hektarowym polu. I tak się to zaczęło. Wiele pomocy okazał mi obecny senior, a wówczas jeszcze proboszcz macierzystej parafii, ks. Henryk Bietzke. Pomagał mi we wszystkich początkowych zadaniach. Przez rok mieszkałem w starej parafii. Tak praktycznie, to on był obok nas przez cały czas. Wiele się od niego nauczyłem, zarówno w kwestii budowy, jak i w pracy duszpasterskiej. To przecież też administracja, ekonomia… Dzisiaj dzięki ogromnemu zaangażowaniu parafian, ich modlitwie, ofiarom i dynamicznym działaniom udało się zbudować ośrodek duszpasterski i doprowadzić Kościół do takiego etapu, że od najbliższej Niedzieli Palmowej liturgia na stałe zostanie przeniesiona z kaplicy do nowej świątyni.

    Parafianie mówią, że stworzył Ksiądz perpetuum mobile. Nigdy nie wołał o pieniądze, a zawsze na wszystko starczało. Jak to się robi?

    Uważam, że wystarczy tylko trochę zaufania do Pana Boga, ale także do parafian. Nie ma co się obawiać, że zniknie ofiarność, jeżeli się nie będzie o tym mówić. Parafianie wiedzieli, że taca z drugiej niedzieli miesiąca w całości była przeznaczona na budowę. Staraliśmy się dziękować za ofiary, a nie prosić o nie. Zawsze informowałem, co zostało zrobione, co robimy i co planujemy.

    Nie jest Ksiądz Biskup osobą szeroko znaną w diecezji…

    Zawsze poważnie traktowałem swoją parafię i zadania, które zostały mi powierzone. Robiłem wszystko, żeby tworzyć życie duchowe tej parafii. Praktycznie nie miałem na nic więcej czasu. Parafia zajmowała mi całkowicie czas. Trochę się boję, jak ja pomieszczę w tym swoim czasie całą diecezję. Nie lubię się chwalić, czy opowiadać o rzeczach, które zrobiłem. Generalnie raduje mnie to, gdy ludzie się cieszą tym, co jest zrobione. Kiedy przed ogłoszeniem nominacji poproszono mnie o zdjęcie, nie znalazłem żadnego, na którym byłbym sam. Wszystkie były z ludźmi. Nie miałem w swoich zasobach zdjęcia osobistego. Pozostały dwa. W dowodzie osobistym i prawie jazdy.

    Gdzie jest klucz do ludzkich serc? Parafianie Księdza kochają …

    Po prostu trzeba robić to, co wynika z zadań duszpasterza. To wystarczy. Trzeba cenić i szanować ludzi, dla których się pracuje. Zawsze przygotowywałem homilie i prowadzone w parafii katechezy biblijne. Starałem się robić to dokładnie. I zawsze spotykałem się z wielką życzliwością.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Michał
      19.02.2014 15:07
      Gdzie można znaleźć herb bpa Szlachetki?Z góry dziękuję za odp.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół