• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Z Gdyni szybciej

    Dariusz Olejniczak

    |

    Gość Gdański 06/2014

    dodane 06.02.2014 00:00

    Budowana właśnie Pomorska Kolej Metropolitalna może stać się częścią ważnej międzynarodowej trasy wiodącej z Północy na Południe Europy. Niestety, najdłuższa polska rzeka – Wisła, przez najbliższe lata nie dostanie takiej szansy.

    Plan jest jasny – do 2030 roku stworzyć taką sieć połączeń drogowych i kolejowych, która pozwoli na szybki, bezproblemowy i tani transport towarów między portem w Gdyni a włoskimi i chorwackimi portami na Adriatyku. Skorzystać z udogodnień mają także mieszkańcy regionów leżących na tym szlaku. – Chodzi nie tylko o korzyści wynikające z możliwości szybkiego przemieszczania się, ale i ułatwionego dostępu ludzi z mniejszych miejscowości do dużych centrów administracyjnych oraz szybkich połączeń komunikacyjnych – wyjaśnia Ryszard Toczek, naczelnik Biura Rozwoju Miasta w gdyńskim magistracie. – Traktujemy równorzędnie połączenia ułatwiające transport towarowy, bo one wpłyną na rozwój gdyńskiego portu i regionu, oraz transport osób. Stąd konieczność zintegrowania rozbudowy całego systemu komunikacyjnego, a nie tylko na przykład autostrady A1. Chcemy połączyć małe ośrodki z większymi. Dlatego na przykład Pomorska Kolej Metropolitalna stanie się ważnym elementem korytarza transportowego Bałtyk–Adriatyk.

    Wisła jeszcze poczeka

    Tak właśnie brzmi oficjalna nazwa powstającego szlaku z Północy na Południe. Jego elementami są lokalne połączenia drogowe i kolejowe, trasy międzyregionalne i węzły komunikacyjne. Niestety, połączenia wodne na terenie Polski nie wejdą w skład korytarza. – Przynajmniej na razie – zastrzega Ryszard Toczek. – Wisła nie jest brana pod uwagę przez Komisję Europejską, bo jest rzeką nieuregulowaną, właściwie nieżeglowną dla większych jednostek. Ale w 2023 roku przewidziana jest rewizja planu budowy szlaku i chcemy do tego czasu stworzyć warunki, które umożliwią w przyszłości włączenie najdłuższej polskiej rzeki do korytarza Bałtyk–Adriatyk. Perspektywa roku 2030 wydaje się dość odległa, ale przy tak poważnym przedsięwzięciu ten okres ma swoje uzasadnienie. Kolejne projekty w ramach powstającego korytarza rozłożone są na wieloletnie etapy. A pieniądze z Unii Europejskiej przyznawane są na konkretne zadania. O ich przyznanie występują samorządy i instytucje realizujące poszczególne projekty. Na trasie polskiego odcinka korytarza Bałtyk–Adriatyk położonych jest 7 województw i wszystkie one skorzystają na jego budowie. – To będzie nie tylko rozwój transportu, ale także przemysłu, handlu, usług, powstaną nowe miejsca pracy, łatwiejsza będzie wymiana naukowa – wylicza korzyści Urszula Kowalczyk, kierownik Wydziału Ekonomiki i Prawa Instytutu Morskiego w Gdańsku. Ta instytucja także jest zaangażowana w badania dotyczące powstającego korytarza. Zdaniem pani kierownik, inwestycje związane z korytarzem powinny być jednak możliwie jak największe. – Zakończenie budowy pełnej trasy autostrady A1 to oczywiście podstawa. Poza tym konieczna jest rozbudowa nitek transportu kolejowego. Torów powinno być więcej i powinny umożliwiać szybki, bezproblemowy transport. W przeciwnym razie nawet naszym śląskim zakładom przemysłowym nie będzie się opłacać ekspedycja do portu w Gdyni, skoro nad Adriatyk dotrą szybciej – przekonuje Urszula Kowalczyk.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół