• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • W samych kapciach

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 07/2014

    dodane 13.02.2014 00:00

    Osoby starsze coraz częściej tracą dorobek swojego życia przez korzystanie z wysoko oprocentowanych kredytów dostępnych od ręki i bez żadnych zaświadczeń. Co należy zrobić, by nie paść ofiarą oszustwa?

    Pani Teresa ma 80 lat. Rok temu znalazła się w trudnej sytuacji finansowej. Potrzebowała kredytu na spłatę mieszkania. Pomocy szukała w jednym ze znanych banków. – Konsultantka powiedziała, że na kredyt nie mam żadnych szans, ale ona zna kogoś, kto może pożyczyć potrzebną kwotę – opowiada pani Teresa, która umówiła się z poleconym mężczyzną. U notariusza podpisała umowę na pożyczkę 40 tys. zł. Po powrocie do domu wrzuciła dokument do szuflady...

    Skąd ta kwota?

    – Po pół roku od podpisania dokumentów u mamy zjawił się pracownik mężczyzny, od którego pożyczyła pieniądze, i powiedział, że został jej tydzień na spłatę długu – opowiada Ewa Płońska, córka pani Teresy. Starsza kobieta najpierw oddała 30 tys. zł, a kiedy już chciała zwrócić całą kwotę, okazało się, że w akcie notarialnym zamiast sumy 40 tys. figuruje aż 77 tys. z odsetkami. Dodatkowo, umowa informowała, że w przypadku braku spłaty udzielonej pożyczki do określonego terminu, mieszkanie pani Teresy przejdzie na własność wierzyciela. – Moją czujność całkowicie uśpili pracownica banku oraz notariusz. Myślałam, że w ich obecności nie zostanę oszukana – podkreśla pani Teresa. Wierzyciel oficjalnie oświadczył, że pani Teresa zapoznała się z umową odczytaną na głos przez notariusza oraz otrzymała pożyczoną kwotę pieniędzy, jednakże nie spełniła swojego świadczenia w terminie. – Kiedy się o wszystkim dowiedziałam, byłam zrozpaczona, nie wiedziałam, co robić. Nie miałam pieniędzy na spłatę długu – mówi pani Teresa.

    Wyrzucona z mieszkania

    Pod koniec stycznia ktoś zapukał do drzwi mieszkania staruszki. Pani Teresa nieopatrznie otworzyła. Kilku silnie zbudowanych mężczyzn weszło do środka. Powiedzieli, że mieszkanie zostało sprzedane, a oni zaczynają remont. Zabrali klucze, wymienili zamki. Pani Teresa w samych kapciach i podomce, bez leków i dokumentów, z kilkoma sprzętami została wyrzucona na klatkę schodową. Zadzwoniła na policję. Według świadków, funkcjonariusze interweniowali, ale na korzyść eksmitującego ją wierzyciela. – Jeden z policjantów chciał, bym weszła do środka po akt notarialny. Mężczyzna po drugiej stronie powiedział, że mnie nie wpuści. Funkcjonariusz zapewnił go, że jeśli nie będę chciała wyjść z mieszkania sama, to mi pomoże siłą – opowiada pani Teresa. Sprawą zainteresowała się mec. Anna Bufnal, radca prawny z Gdyni, która zaoferowała kobiecie pomoc. – Zgodnie z obowiązującym prawem, jedyną osobą, która może przymusić kogokolwiek do opuszczenia lokalu, jest komornik, który działa na podstawie orzeczenia. W takim wypadku policja powinna pomóc osobie usuwanej siłą z mieszkania – mówi prawnik. – Jeśli rzeczywiście doszło do samowolnej eksmisji bez orzeczenia sądu, to zachodzi obawa, że doszło do przestępstwa – dodaje pani mecenas. – Policjanci przesłuchali wszystkie strony tego konfliktu i nie uczestniczyli w eksmisji. Zebrana w sprawie dokumentacja została przesłana do prokuratury – wyjaśnia mł. asp. Aleksandra Siewert, rzecznik gdańskiej policji. Czy istnieje szansa, że mieszkanka falowca odzyska mieszkanie i rzeczy, które zostały w środku? – W najbliższych dniach zostanie złożony wniosek o przywrócenie naruszonego posiadania. Istnieje duża szansa na to, że wkrótce pani Teresa będzie mogła wrócić do swojego mieszkania – zapewnia mec. Bufnal.

    Jak sobie radzić?

    Historia pani Teresy wcale nie jest odosobniona. Coraz więcej starszych osób w podobnych okolicznościach pada ofiarą tzw. chwilówek. – Obecnie prowadzę kilka spraw o podobnej tematyce – mówi mec. Bufnal. Co można zrobić, by uchronić się przed ludźmi oferującymi niekorzystne pożyczki? – Najlepszym sposobem zabezpieczenia przed stratą majątku przy zawieraniu pożyczki pozabankowej jest skorzystanie z konsultacji prawnej przed podpisaniem dokumentów. Wierzyciel może sformułować umowę tak, że będzie ona skrajnie niekorzystna albo wprost naruszająca prawo osoby zaciągającej pożyczkę. Rolą prawnika, który potrafi właściwie odczytać i zinterpretować poszczególne paragrafy, jest przestrzeganie przed ewentualnym niebezpieczeństwem – mówi A. Bufnal. Osoba starająca się o pożyczkę zostanie poinformowana o wszelkich konsekwencjach prawnych. Dowie się, jak ukształtować zapisy umowne, aby chroniły pożyczkodawcę. Może także usłyszeć alternatywne rozwiązanie dla sytuacji, w której się znajduje. Mec. Bufnal podkreśla, że notariusz nie udziela porad prawnych, ani nie analizuje uprawnień przysługujących jednej czy drugiej stronie. – Można natomiast poprosić notariusza o udostępnienie projektu umowy w celu skonsultowania jej zapisów z profesjonalnym pełnomocnikiem – tłumaczy pani mecenas. – Wiele osób uważa, że nie opłaca się wydawać pieniędzy na konsultacje prawne. Sprawa pani Teresy pokazuje, że ta pozorna oszczędność może kosztować utratę dorobku całego życia – dodaje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół