• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Sanatorium ducha

    ks. Rafał Starkowicz

    |

    Gość Gdański 11/2014

    dodane 13.03.2014 00:00

    – U nas ludzie nie czują się jak w szpitalu. Czasem mówią: „tu jest jak w uzdrowisku” – opowiada Halina Strzelecka, która w hospicjum pracuje od samego początku.

    Pani Grażyna jest tu od 12 godzin. Pochodzi z Trójmiasta. Widać, że nie do końca oswoiła się jeszcze ze zmianą. Przy łóżku siedzi córka. Rozmawiają. – Do wczoraj nie wiedziałam, że takie miejsce istnieje. Po kilku godzinach widzę, że opieka jest tutaj wspaniała – mówi córka.

    Nieoczekiwane

    – Nigdy nie chciałem budować w Sopocie hospicjum. Byłem przekonany, że na terenie archidiecezji nie potrzeba kolejnego domu tego typu – mówi ks. prał. Ireneusz Bradtke, który jako ówczesny szef gdańskiej Caritas podjął się budowy domu hospicyjnego. – W Gdańsku istniało hospicjum założone przez ks. Dutkiewicza. W Gdyni zajmował się tym ks. Miloch – wyjaśnia.

    Początkowo z prezydentem Sopotu Jackiem Karnowskim snuli plany, aby w parku na Stawowiu wybudować dom opieki dla osób starszych. W pewnym momencie jednak ks. Ireneusz spotkał Romana Rojka, jednego ze współwłaścicieli firmy „Atlas”, który powiedział, że chce stworzyć hospicjum. Zaproponował na ten cel milion dolarów. Rozpoczęli więc poszukiwanie odpowiedniego budynku. Ponieważ upatrzony pałacyk przy Jaśkowej Dolinie w Gdańsku-Wrzeszczu miał sporo barier architektonicznych, ks. Ireneusz wskazał biznesmanowi miejsce w Sopocie. – Wówczas Fundacja Dobroczynności „Atlas”, której fundatorami byli Mariusz Jurkowski i Roman Rojek z żonami przekazała nam w sumie 4 miliony złotych. Był tylko jeden warunek: aby ten dom na zawsze pozostał domem hospicyjnym – relacjonuje ks. Ireneusz.

    Personel z ulicy

    Stanęło przed nimi duże zadanie. – Oni postawili mury. Moim zadaniem było to wyposażyć, uruchomić i zorganizować – wspomina ks. prałat. – Pomocą okazał się pan Rainer von Sharpen. Przywiózł nam z Niemiec łóżka – dodaje i podkreśla, że w czasie, gdy powstawał dom hospicyjny, spotykał się niejednokrotnie z wielką życzliwością. – Ci, którzy wyposażali ten dom, którzy pracowali przy budowie, nie szukali wynagrodzenia. Nikt nie patrzył na zegarek, na swój wolny czas – opowiada. W kwestii personelu pomógł Urząd Pracy. – Pierwszy personel był „z ulicy”. Dzisiaj pielęgniarek brakuje. Wówczas był ich nadmiar. Nie miały pracy. Zrobiliśmy więc nabór, zorganizowaliśmy szkolenia. Urząd Pracy pomógł nam przez pierwsze pół roku sfinansować ich pensje. Ja wtedy już wiedziałem, jak opiekować się osobami starszymi, przewlekle chorymi, ale opieka nad osobami terminalnymi była dla mnie rzeczą zupełnie nową. Pomogły dr Romana Ługin oraz Ewa Jaworska, jako pierwsza oddziałowa – mówi ks. Ireneusz.

    Dobry patron i błogosławieństwo

    Ks. Ireneusz mówi, że wszystko, co działo się w sprawie hospicjum, zaczynało się 19 marca. Podpisanie aktu erekcyjnego, rozpoczęcie budowy… Wreszcie w uroczystość św. Józefa w 2004 roku dom hospicyjny został oddany do użytku i poświęcony. Kontrakt z ówczesną kasą chorych obejmował wtedy tylko cztery łóżka. Za niezwykle ważny moment uważa także błogosławieństwo, jakiego dwukrotnie udzielił mu bł. Jan Paweł II. Najpierw w 1993 r., kiedy zaczynał pracę w Caritas, usłyszał z jego ust słowa: „Błogosławię gdańskiej Caritas”. Później, na początku budowy hospicjum, kiedy udał się do Rzymu wraz z jednym z fundatorów, p. Jurkowskim, papież pobłogosławił także to dzieło. Mimo że od pięciu lat jest proboszczem w Żukowie, widzi, że Pan Bóg nadal błogosławi gdańskiej Caritas.

    Teraźniejszość

    Dzisiaj dyrektorem hospicjum jest ks. Tomasz Kosewski (15 lat kapłaństwa). – Praca w hospicjum pobudza do refleksji nad wartością życia. Zmienia spojrzenie na wartość życia, także własnego – mówi. – W ciągu 10 lat przez hospicjum przewinęły się 2362 osoby. Trzeba do tego doliczyć opiekę i towarzyszenie rodzinom. Część odeszła do wieczności, część powróciła do domów – mówi, podkreślając wielką liczbę osób objętych pomocą. Zaznacza, że hasło „Hospicjum to też życie” nie jest pustym sloganem. – To oczywiste jak powietrze, którym oddycham – dodaje. Już 19 marca Dom Hospicyjny św. Józefa obchodzić będzie uroczystość 10. rocznicy powstania. – To, po pierwsze, dziękczynienie Bogu za to miejsce. To także dziękczynienie tym wszystkim, dzięki którym hospicjum może funkcjonować. Ale to także prośba do Boga, aby starczało sił i pomysłów – mówi ks. Janusz Steć, dyrektor gdańskiej Caritas.

    Modlitwa i podziękowania

    Obchody 10-lecia działalności Domu Hospicyjnego św. Józefa w Sopocie Środa, 19 marca 11.00 – Msza św. w katedrze oliwskiej. Po niej uroczysta gala w auli Jana Pawła II

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół