Nowy numer 16/2018 Archiwum

Niechciana przeprowadzka

Filia nr 5 miejskiej biblioteki Publicznej w Sopocie ma zostać przeniesiona. Na zmiany nie zgadzają się okoliczni mieszkańcy i zarazem stali czytelnicy. Z pomocą jednej z bibliotekarek postanowili zaprotestować.

Zredakcją „Gościa Gdańskiego” skontaktowała się pani Janina, mieszkanka Sopotu. Poinformowała, że biblioteka, z której zasobów od wielu lat korzysta, będzie przeniesiona. – W nowym obiekcie jest dużo mniej miejsca i na pewno nie zmieści się tam cały księgozbiór filii, a poza tym mieszkańcy tej części miasta są przyzwyczajeni do dawnej lokalizacji – mówiła, prosząc o wyjaśnienie sprawy.

Zamach na czytelnictwo?

Z wyjaśnień pani Ireny Rucińskiej, wieloletniej pracownicy filii nr 5, wynika, że nową siedzibą placówki będzie pomieszczenie znajdujące się zaledwie 200 metrów dalej, w Zespole Szkół Specjalnych nr 5. W czym więc tkwi problem? Obecnie biblioteka zlokalizowana jest przy ul. 3 Maja – jednej z głównych i najbardziej ruchliwych dróg miasta, 2 minuty od przystanku autobusowego, kilka od plaży i kilkanaście od centrum Sopotu. Budynek wyposażony jest też w duże okna wystawowe, na których umieszczane są plakaty informujące o spotkaniach autorskich czy warsztatach odbywających się w placówce.

– Nasze przyszłe lokum mieści się na uboczu, daleko od żywej ulicy. Okna są zakratowane. Dużo trudniej będzie w to miejsce trafić kuracjuszom i turystom, którzy od zawsze bardzo chętnie nas odwiedzali – podkreśla pani Irena. Dodatkowo nowe pomieszczenie będzie o blisko 100 metrów kwadratowych mniejsze. – Prowadzimy w bibliotece zajęcia dla przedszkolaków, osób niepełnosprawnych, rodziców z dziećmi. Dysponujemy nowocześnie wyposażoną pracownią komputerową i kącikiem prasowym. Niestety z wielu tych inicjatyw będziemy musieli zrezygnować – martwi się bibliotekarka. Zdaniem pani Ireny przeprowadzka wpłynie negatywnie nie tylko na czytelnictwo, ale i na frekwencję na spotkaniach autorskich czy wydarzeniach kulturalnych. – A jeśli tak się stanie, urzędnicy miejscy i dyrektor będą mieli doskonały pretekst, by zlikwidować filię. Chociaż to jedyna biblioteka w tej części Sopotu – mówi.

Nie taki lokal straszny...

Według Romana Wojciechowskiego, dyrektora Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Józefa Wybickiego w Sopocie, rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. – Decyzją o przeprowadzce zapewniliśmy bezpieczeństwo filii nr 5 i dalsze jej funkcjonowanie w tym rejonie miasta – zapewnia. – Obecny lokal należy do Spółdzielni Mieszkaniowej „Kolejarz”, która w ostatnich latach drastycznie podniosła czynsz i nie godzi się na żadne negocjacje w tej sprawie. Przyszła siedziba biblioteki jest bezpiecznym lokalem miejskim – wyjaśnia. Niestety, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Kolejarz” nie znalazł czasu, by porozmawiać z nami o podwyżce czynszu. Według dyrektora Wojciechowskiego nowe pomieszczenie, choć mniejsze, jest w dużo lepszym stanie od poprzedniego. Niedawno zostało wyremontowane. – Dojście do budynku przyszłej siedziby biblioteki jest oświetlone i bardzo dobrze skomunikowane, chociażby ze względu na charakter sąsiadującej z nią szkoły. Jej uczniowie wymagają szczególnej troski i możliwych udogodnień – uzupełnia Magdalena Jachim, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Sopocie. – Poza tym Iwona Goślicka, dyrektor szkoły, przygotowała program współpracy z biblioteką, mający na celu wzajemne zbliżenie uczniów i czytelników – dodaje. A co z książkami, które nie zmieszczą się w nowym lokalu? – Księgozbiór będzie podlegał niezbędnym procedurom określonym w przepisach bibliotecznych i będzie wykorzystywany w sieci miejskiej – odpowiada enigmatycznie Roman Wojciechowski.

Brak porozumienia

Pani Irena w ciągu dwóch dni zebrała 120 podpisów pod petycją o nieprzenoszenie biblioteki. – Wysłałam ją do Urzędu Miasta. Niestety nie było żadnej reakcji ze strony radnych. Co więcej, w oficjalnym piśmie zaprosiłam do filii nr 5 Annę Stasierską, przewodniczącą Komisji Kultury w Sopocie, do udziału w otwartej debacie z czytelnikami nad dalszymi losami placówki. Niestety pani Stasierska unikała spotkania – twierdzi pani Irena. – Komisja Kultury trzykrotnie zapraszała czytelników i pracownice filii, by swobodnie mogły przedstawić swoje argumenty. Nikt z zaproszenia nie skorzystał – informuje dyrektor Wojciechowski. – Panie z biblioteki miały także możliwość rozmowy z Joanną Cichocką-Gulą, wiceprezydentem Sopotu. Niestety nie chciały wziąć udziału w dyskusji – uzupełnia M. Jachim. – Działanie pani Ireny wykracza poza regulamin pracy i szkodzi dobremu imieniu biblioteki – dodaje R. Wojciechowski. Sami czytelnicy napotkani w bibliotece nie są zadowoleni z przeprowadzki. – Zbyt daleko od głównej ulicy. Szkoda, że w mniejszym pomieszczeniu. Dalej od przystanku. Jesteśmy przyzwyczajeni – mówią. – Jak już dojdzie do przeprowadzki, to trzeba się będzie zmobilizować i chodzić wypożyczać książki dwa razy częściej. Żeby tylko nam tej naszej biblioteki całkiem nie zamknęli – mówi jedna z mieszkanek Sopotu. Przeprowadzka nastąpi w drugim półroczu bieżącego roku.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma