• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Ciemności w Trójmieście

    Dariusz Olejniczak

    |

    Gość Gdański 13/2014

    dodane 27.03.2014 00:00

    To nie była awaria zasilania ani czasowe niedobory prądu. W sobotę wieczorem zgasły światła w kilku miastach naszego regionu. To efekt zorganizowanych działań.

    Akcja od lat organizowana jest przez fundację WWF, która zajmuje się ochroną środowiska naturalnego. Chodzi o to, żeby możliwie jak najwięcej osób prywatnych i instytucji wyłączyło światło w swoich pomieszczeniach o tej samej porze. Tegoroczna „Godzina dla Ziemi” trwała od 20.30 do 21.30. Zaangażowały się w nią m.in. samorządy Gdańska i Pruszcza Gdańskiego.

    Akcja symboliczna

    – Gdańsk od lat bierze udział w tej akcji – mówi Anna Dobrowolska z Urzędu Miejskiego. – To przedsięwzięcie ekologiczne, w którym miliony ludzi na całym świecie jednoczą się w symbolicznym geście dla naszej planety – opowiada. W ramach tego gestu w sobotni wieczór zgasła iluminacja Zespołu Przedbramia, Złotej Bramy, Dworu św. Jerzego, Ratusza Głównomiejskiego, Zielonej Bramy. Władze Pruszcza Gdańskiego wyłączyły oświetlenie Bałtyckiego Parku Kulturowego Faktoria. Poza tym światło w swoich domach wyłączali niektórzy mieszkańcy tych miast. W Gdyni nie zgasło światło na żadnym oficjalnym miejskim budynku, ale tamtejszy samorząd solidaryzuje się z akcją.

    – Tylko że my nie mamy żadnego tak reprezentacyjnego budynku, w którym można by zgasić światło – wyjaśnia Joanna Grajter, rzeczniczka prezydenta Gdyni. Za to Sopot tradycyjnie nie przyłączył się do „ekologicznego zaciemnienia”. Władze miasta stawiają na proekologiczną edukację i energooszczędne oświetlenie. Od edukacji nie uciekają też pomysłodawcy akcji, czyli WWF. – Warto pamiętać, że to akcja symboliczna. Nie chodzi o oszczędzanie prądu przez godzinę, ale o zwrócenie uwagi ludzi na to, że trzeba i warto dbać o środowisko naturalne – mówi Paweł Średziński, rzecznik WWF. – Musimy zachowywać się bardziej ekologicznie. Nie tylko oszczędzać prąd, ale i segregować śmieci, oszczędzać wodę – dodaje.

    Para w gwizdek?

    Akcja WWF wzbudza sporo kontrowersji. Ma tak samo wielu zwolenników jak i przeciwników. Ci ostatni twierdzą, że równoczesne włączenie prądu w milionach domów na całym świecie, po tym jak minie „godzina przy świeczkach”, powoduje silne obciążenie sieci energetycznych i urządzeń prądotwórczych. To z kolei przekłada się na większe zużycie energii. – Pobór energii jest znacznie większy, kiedy miliony ludzi oglądają telewizję, na przykład w czasie jakiegoś ważnego meczu – broni akcji Średziński. – To samo dotyczy włączania telewizorów w milionach domów o tej samej godzinie, na przykład w porze emisji wiadomości. A naszym celem jest, jak już zaznaczyłem, edukacja ekologiczna i uwrażliwienie na problemy z zanieczyszczeniem środowiska. Czy ekolodzy mają rację, czy „Godzina dla Ziemi” spełnia swoje zadanie? – Tego typu akcje mają przede wszystkim wartość edukacyjną, uświadamiającą – mówi Beata Ostrowska z Grupy „Energa”. – Z drugiej strony takie jednorazowe działania mogą mieć niekorzystny wpływ na system elektroenergetyczny, którego naczelną cechą jest przewidywalność. Zauważmy, że nagła, nieplanowana i trudna do oszacowania zmiana zużycia energii nie powoduje zmniejszenia jej produkcji. System nie działa z minuty na minutę, zatem istnieje obawa, że para pójdzie w gwizdek. Oznacza to pracę dużych elektrowni przy mniejszym wytwarzaniu, co znacząco pogarsza ich efektywność i zwiększa jednostkowe zużycie paliwa na wytworzenie porcji energii – tłumaczy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół