• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Być jak św. Józef

    ks. Rafał Starkowicz

    |

    Gość Gdański 15/2014

    dodane 10.04.2014 00:00

    – Dziś nie wystarczy już, abyśmy byli dobrymi katolikami. Tylko mocni katolicy będą w stanie przekazać wiarę – mówił do mężczyzn zgromadzonych w auli Jana Pawła II Donald Turbitt, świecki misjonarz z USA.

    To niecodzienny widok. Kilkuset mężczyzn, którzy w wolnym czasie przychodzą, aby słuchać nauczania o relacji z Panem Bogiem, to naprawdę rzadkie – mówi Marcin, jeden z uczestników spotkania. Już kilkadziesiąt minut przed rozpoczęciem wydarzenia aula Jana Pawła II w Oliwie zaczęła wypełniać się słuchaczami. Młodzi i starsi, inżynierowie, lekarze i robotnicy... Wszyscy oni przybyli na spotkanie z Donaldem Turbittem, emerytowanym strażakiem i świeckim kaznodzieją, które odbyło się 2 kwietnia w ramach jego kolejnej misyjnej wizyty w Polsce. Hasłem konferencji były słowa: „Mężczyzna Bogiem silny”. – W dzisiejszym świecie można zauważyć kryzys męskości, rozumienia tego, kim jest mężczyzna. Pojawiają się różne duszpasterstwa, w których znacząca przewagę stanowią kobiety. My, mężczyźni, krążymy gdzieś dookoła z pragnieniem doświadczenia Pana Boga. Często nie rozumiemy swojego miejsca we wspólnocie kościoła – wyjaśnia cel spotkania ks. Krzysztof Ławrukajtis, diecezjalny koordynator ds. Nowej Ewangelizacji. – Nie możemy się wiecznie oglądać na kogoś innego. Istotą życia mężczyzny jest to, aby być liderem. Także w wymiarze duchowym – zaznaczał ks. Krzysztof.

    Sen, który wszystko zmienił

    Donald Turbitt z zawodu jest strażakiem. Był właścicielem trzech firm budowlanych. Jak mówi, nawrócenie przeżył w roku 1969. Kiedy przeszedł na emeryturę, nadal realizował się jako przedsiębiorca. Pewnej nocy miał sen, w którym otrzymał wezwanie, aby poświęcić się całkowicie dziełu ewangelizacji. – Obudziłem się o 3 nad ranem, przekonany, że Bóg pragnie, abym skończył z biznesem. Ale nie jestem jak św. Józef. Pomyślałem sobie, że pomodlę się, otworzę Biblię i zobaczę, co naprawdę Bóg chce mi powiedzieć. Przeczytałem słowa: sprzedaj wszystko, co masz, rozdaj ubogim i pójdź za Mną – mówił w świadectwie. Nie od razu dał za wygraną. Otworzył Biblię raz jeszcze. Tym razem jego wzrok padł na fragment z Apokalipsy św. Jana. „Mówisz: »Jestem bogaty«, i »wzbogaciłem się«… Radzę ci kupić u mnie złota w ogniu oczyszczonego, abyś się wzbogacił, i białe szaty, abyś się oblókł...”. Rano poprosił żonę o modlitwę i otwarcie Pisma Świętego. Podeszła do niego i pokazała fragment: „sprzedaj wszystko, co masz”. – Sześć godzin później sprzedałem dwie firmy, a trzecią dałem mojemu synowi – opowiadał Donald Turbitt. – Jeżeli nawet anioł pojawia się we śnie i mówi o czymś, czego nie chcesz zrobić, wykonanie tego jest bardzo trudne. Ale kiedy jesteś posłuszny Bogu, zostaniesz za to wynagrodzony – podkreślał.

    Przykład dla faceta

    – Statystyki pokazują, że w 80 proc. przypadków, gdy mężczyzna przestaje chodzić do kościoła, wkrótce także na Msze przestają uczęszczać jego dzieci – mówił Turbitt. – Potrzeba, aby każdy z nas zbudował osobistą relację z Chrystusem. Nie możemy tylko polegać na duchowej dojrzałości księży i ich relacji z Bogiem – zaznaczał. Jako przykład dla każdego mężczyzny wskazywał św. Józefa. Podkreślał, że jest on wzorem zarówno miłości do Boga, jak również bezgranicznego posłuszeństwa Jego woli. Te cechy połączone z wewnętrzną prawością, zapewniają błogosławieństwo Boga. – Słuchaj się swojego sumienia, które ofiarował ci Bóg. Kiedy idziesz na kompromis, w twoim sercu uruchamia się alarm. To jest właśnie sumienie. Nie ignoruj tego alarmu – apelował.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół