• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Zwana świętą lub błogosławioną

    ks. Rafał Starkowicz


    |

    Gość Gdański 25/2014

    dodane 19.06.2014 00:00

    Kult św. Doroty. – Na Wybrzeżu nie jest, niestety, szczególnie znana. A przecież jest naszą gdańską świętą – podkreśla ks. Krzysztof Ławrukajtis, organizator I pielgrzymki do Mątowów Wielkich.


    Kiedy w 1347 roku w położonych niedaleko brzegu Wisły Mątowach Wielkich przyszła na świat Dorota, tereny Żuław leżały we władaniu zakonu krzyżackiego. Niecałe 40 lat wcześniej, w 1308 r., krzyżacy zajęli bowiem Pomorze Gdańskie, a zaledwie rok później przenieśli swoją stolicę z Wenecji do Malborka.

    
W Mątowach od 1340 roku stał już kościół, choć na ustanowienie tutaj parafii przyszło poczekać jeszcze kolejnych 36 lat. To właśnie w znajdującej się do dzisiaj w parafialnym kościele chrzcielnicy 6 lutego 1347 roku Dorota została ochrzczona i włączona do wspólnoty Kościoła. Można o niej usłyszeć w całej niemal Europie Zachodniej. Przez lata jednak na polskich ziemiach ta wyjątkowa święta była nieco zapomniana. Dziś w zaskakujący sposób jej kult doświadcza także i tutaj ożywienia.

    Stygmaty cierpienia


    Była siódmym dzieckiem niderlandzkiego kolonisty Wilhelma Shwartze i jego żony Agaty. Rodzice Doroty cieszyli się szacunkiem. Zapiski wspominają o ich prawości i przywiązaniu do Kościoła. Dorota była dzieckiem zupełnie wyjątkowym. Można znaleźć świadectwa, że już w wieku 6 lat otrzymała stygmaty. Wówczas także po raz pierwszy przystąpiła do spowiedzi świętej. Ukazywał się jej Chrystus Ukrzyżowany. Pragnęła życia zakonnego. Niestety, nie dane jej było zrealizować te marzenia. Gdy miała 16 lat, zgodnie z wolą rodziców poślubiła starszego o 20 lat gdańskiego mieszczanina Adalberta. Przeniosła się do Gdańska. Zamożny płatnerz i kupiec miał swoją kamienicę przy ul. Długiej. Wydawało się, że otwiera się przed nią nowy, szczęśliwy rozdział. Dorota nie znalazła jednak szczęścia w tym małżeństwie. Jej mąż uwielbiał wystawne życie. Wciąż chodził pijany, a co najbardziej ją dręczyło, zabraniał żonie uczestniczenia w Eucharystii. Ponieważ Dorota nie zaprzestawała swoich praktyk religijnych, często była bita. Doświadczywszy w dzieciństwie objawień Ukrzyżowanego, szła wytrwale Jego drogą. W końcu zwyciężyła. Jej cierpliwość i łagodność zmieniły serce męża. Przeżył osobiste nawrócenie. Przyczyniło się do tego zapewne również ich osobiste doświadczenie cierpienia. W latach 1373 i 1382 Gdańsk nawiedziły zarazy. Z dziewięciorga dzieci Adalberta przeżyły tylko dwie córki. Wówczas małżonkowie rozpoczęli wspólne pielgrzymowanie do miejsc świętych. Po śmierci męża Dorota podjęła decyzję o całkowitym oddaniu się Bogu. Postanowiła w zupełnej izolacji wieść życie pustelnicze. Po uzyskaniu pozwolenia od biskupa pomezańskiego została zamurowana w celi przylegającej do prezbiterium katedry w Kwidzynie. Pomieszczenie miało zaledwie dwa niewielkie okienka. Jedno, przez które udzielano jej częstej Komunii świętej. Drugie, wychodzące na zewnątrz. Z czasem zaczęli przychodzić pod nie mieszkańcy Kwidzyna, aby korzystać z duchowych porad. Ta wyjątkowa mistyczka, mająca wgląd w ludzkie dusze, służyła wówczas także ludziom.

    Na nasze czasy


    – Pan Bóg nie daje nam świętych i błogosławionych po to, abyśmy umieścili ich w kalendarzu liturgicznym. Oni uczą nas, jak naśladować Chrystusa – mówi ks. dr Sławomir Małkowski, proboszcz i kustosz sanktuarium bł. Doroty w Mątowach Wielkich. – Jeżeli otrzymaliśmy tę świętą, trzeba się starać, aby odczytać naukę płynącą z jej życia. Dzisiaj istnieje ogromne zapotrzebowanie na to, by poświęcać więcej uwagi rodzinie. Kolejną sprawą jest konieczność pojednania i przebaczenia. Staramy się kontynuować to, co Dorota zostawiała nam w swojej duchowości – podkreśla. – Dorota jest świętą na nasze czasy. Jej życie jest nauką dla współczesnych – dodaje ks. Ławrukajtis.

    
Proboszcz parafii opowiada o odradzającym się kulcie błogosławionej. – Od dwóch lat mamy nabożeństwa przemiany serca. Prowadzimy ludzi do Chrystusa, aby doświadczyli tego, co Dorota w Gdańsku na Mszy św. Tam dokonała się w niej mistyczna przemiana. Ziściła się na niej obietnica: „Odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała”. Dzisiaj nasze nabożeństwa skierowane są na przebaczenie, z którym ludzie mają bardzo wiele problemów. Kiedy nie ma przebaczenia, nie ma też relacji w rodzinie – zapewnia.

    
Nabożeństwa przemiany serca odbywają się w sanktuarium w Mątowach zawsze w drugą sobotę miesiąca. Zaczynają się adoracją, podczas której istnieje możliwość spowiedzi. – To przygotowanie do najważniejszego wydarzenia, czyli do Eucharystii. Staramy się podprowadzić ludzi do przyjęcia Chrystusa jako osobistego Pana i Zbawiciela – dodaje. – Kolejne nabożeństwo następuje po Mszy św. Wówczas jest czas na rozważania i błogosławieństwo indywidualne – opowiada ks. proboszcz.

    
– Na nabożeństwa przemiany serca przyjeżdżają tu ludzie z Elbląga, Trójmiasta, Starogardu i okolic. Zawsze też pojawiają się nowe twarze – zauważa p. Grażyna Krok, wolontariuszka w funkcjonującym od dwóch lat przy sanktuarium domu pielgrzyma.

    
W parafii odbywają się też cotygodniowe nowenny za przyczyną bł. Doroty. Proboszcz odczytuje intencje, które wierni wrzucają do skrzynek, przysyłają pocztą lub e-mailem. Jak zapewnia, nigdy ich nie brakuje.

    Żuławska specyfika


    Mątowy zawsze były specyficzną parafią. W okresie międzywojennym, mimo że ta część Żuław należała do niemieckiej diecezji, księża kierowani tu do pracy byli dwujęzyczni. Kazania głoszono w językach niemieckim i polskim. – Działo się tak ze względu na kult Doroty i liczną ludność polską mieszkającą w tej parafii. Było też sporo rodzin mieszanych. Ale obie nacje dość dobrze współpracowały ze sobą – stwierdza proboszcz. Podkreśla, że Dorota sama jest przykładem takiego połączenia kultur. Pochodziła z mieszanej rodziny. – Jej mama była Słowianką. Jej spowiednikiem był Polak – ks. Mikołaj z Pszczółek. Była też z Polakami na pielgrzymce pieszej do Rzymu. Łączyła dwa światy – stwierdza.

    
– W Dorocie znajdujemy charyzmat jedności tych ziem. Być może czuła się Niemką, ale modliła się po polsku. Ona uczy nas jedności. Nie była świętą krzyżacką. Była świętą Kościoła – dodaje ks. Ławrukajtis.

    Nieoczekiwane ożywienie


    W ostatnich latach pojawiło się sporo publikacji nt. błogosławionej. – Szczególne znaczenie mają tutaj tłumaczenia jej oryginalnych tekstów. Dokonał ich bp senior Julian Wojtkowski z Olsztyna – wyjaśnia ks. proboszcz.

    
Zresztą o ożywienie jej kultu już przed wojną zabiegali różni teologowie. – Znaleźliśmy listy do ks. Terleckiego, który był proboszczem w Mątowach w dwudziestoleciu międzywojennym. Dwóch teologów o polskobrzmiących nazwiskach bardzo starało się o odnowienie jej kultu i o to, by została u nas uznana za świętą – dodaje. – W końcu na całym świecie oprócz Polski jest tak właśnie czczona. Tylko u nas oddaje się jej cześć jako błogosławionej – podkreśla ks. Sławomir. Wyjaśnia także, że gdy papież Pawel VI ogłosił ją świętą, użył w tytule słów „Dorota zwana świętą lub błogosławioną”. – Kiedy biskupi polscy zwrócili się do Stolicy Apostolskiej z pytaniem: „pod jakim tytułem mamy ją czcić?”, otrzymali odpowiedź, że „należy czcić ją pod takim tytułem, pod jakim jest znana”. Ale u nas w parafii znajdują się stare feretrony z napisami „Sancta Dorota” – zaznacza.

    Uczcić mistyczkę


    Pomysł zrodził się podczas zeszłorocznej pielgrzymki do Trąbek Wielkich. Pątnicy zaproponowali ks. Krzysztofowi Ławrukajtisowi, aby udać się do jakiegoś świętego miejsca z dwudniową pielgrzymką. – Kilka dni wcześniej jeden ze znajomych zawiózł mnie do Mątowów Wielkich, żebym zobaczył, jak dynamicznie przebiegają prace renowacyjne w tamtejszym kościele. Nigdy wcześniej tam nie byłem. A przecież Dorota jest naszą gdańską świętą. Wiemy, gdzie mieszkała. Jej dom jest przy ul. Długiej 64. Tej wielkości świętej Gdańsk nie miał. Bywa czasem porównywana z inną wielką mistyczką – Katarzyną ze Sieny. Tutaj w kościele Mariackim otrzymała „serce z ciała”. To serce nawróciło jej męża – opowiada ks. Krzysztof. Decyzja była natychmiastowa. Pójdą do Mątowów.

    
Ksiądz Krzysztof zaznacza także, iż niejednokrotnie doświadczył pomocy bł. Doroty. – Przez ostatnie pół roku zacząłem się nią bardziej interesować. Co więcej, modliłem się często za jej przyczyną. Sprawy, których nie mogłem załatwić tygodniami, załatwiane były nazajutrz – mówi z uśmiechem.

    
Pątnicy pierwszego dnia pokonają 40 km. Drugiego dnia 20. Oprócz grupy pieszej do Mątowów udadzą się także pielgrzymi na rowerach. Pojadą inną trasą. – Grupa rowerowa robi 120 km pierwszego dnia. Drugiego jadą do Kwidzyna, aby tam pokłonić się w miejscu, gdzie Dorota spędziła ostatnie lata życia w zamurowanej celi. Prowadzenia tej grupy podjął się ks. Jarosław Czepczyński – wyjaśnia ks. Krzysztof.

    
Obie grupy pielgrzymkowe łączy jednak ta sama idea. – Będziemy modlić się, aby Dorota wypraszała nam łaskę przemiany serc. Drugą intencją jest modlitwa za małżeństwa przeżywające kryzysy – wyjaśnia ks. Ławrukajtis.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół