• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Redaktor wydania

    ks. Rafał Starkowicz

    |

    Gość Gdański 34/2014

    dodane 21.08.2014 00:00

    Największe sukcesy ideologii świata nie są związane z tryumfem przemocy i ucisku.

    Co ciekawe, wspólnota wierzących w Chrystusa zawsze gdy doświadczała bezpośrednich prześladowań, wzrastała w mocy. To, co dla Kościoła najbardziej niebezpieczne, to czas urojonego rozejmu czy wręcz pokoju z tym światem. Wówczas to powoli wzrasta w wierzących pragnienie materialnego zaspokojenia i ułuda spełnienia, które ma płynąć z ludzkiej samowoli. To właśnie tak w zachodniej Europie pokolenie po pokoleniu erozji ulegała duchowa więź z Bogiem. Jednak zarówno przypomnienie naszej historii, zwłaszcza sierpniowych rocznic, jak i analiza obecnej sytuacji globalnej stawiają nas w obliczu pytania: za kogo uważam Jezusa Chrystusa? Od uznania w nim Mesjasza, Syna Boga Żywego, zależy nasze ocalenie. Należy jednak pamiętać, że taka odpowiedź sprowadza na człowieka nie tylko splendor doświadczenia Bożego działania, ale i konieczność świadectwa. Niejednokrotnie w wymiarze ziemskim naznaczonego także dramatyzmem.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół