• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Jak otwarta książka

    dodane 28.08.2014 00:00

    O historii i perspektywach międzynarodowej współpracy Polski i Ukrainy z prof. Myronem Yankivem, konsulem generalnym rozmawia ks. Rafał Starkowicz.

    Ks. Rafał Starkowicz: 20 lat temu Ukraina otworzyła w Gdańsku swój konsulat. Dlaczego akurat tutaj?

    Myron Yankiv: Stało się to niedługo po odzyskaniu przez Ukrainę niepodległości. A Gdańsk kojarzy się Ukraińcom przede wszystkim z miastem wolności i solidarności. Z miastem niepokornym wobec zła. Duża część Ukraińców postrzega Gdańsk jako polityczną stolicę Polski. Stąd wywodzili się polscy prezydenci, obecny premier, elity polityczne. Również Lech Wałęsa – symbol polskiej rewolucji. Niewątpliwie region ten ma wielkie znaczenie.

    Czy chodzi jedynie o znaczenie polityczne?

    Pomorze stanowi centrum gospodarki morskiej. To tu znajdują się największe terminale portowe. To także rybołówstwo i transport promowy. Ten region jest strategicznie ważny dla Ukrainy. Nie tylko w wymiarze kulturalnym i politycznym, ale także w sferze ekonomicznej, inwestycyjnej i transportowej. Na północy Polski jest też bardzo wielu Ukraińców, którzy niegdyś byli tu przesiedleni. Mamy wiele ukraińskich szkół. Dziś istnieje ok. 70 punktów nauczania języka ukraińskiego. Zwiększa się liczba studentów w województwach, nad którymi opiekę sprawuje nasz konsulat.

    Co należy do zadań stojących przed placówką konsularną?

    Przede wszystkim obrona praw obywateli Ukrainy. Pracują w stoczniach, w przedsiębiorstwach budowlanych. To specjaliści, którzy często są tutaj na stałe. Pomagamy także przyjeżdżającym do Polski na prace sezonowe. Poza tym konsulat wydaje wizy i paszporty. Wykonujemy też różne działania na rzecz dobrego funkcjonowania naszych obywateli za granicą, w tym w Polsce.

    Jak postrzega Pan relacje polsko-ukraińskie?

    Znam Polskę od dawna. Kiedy Ukraina odzyskała niepodległość, jako naukowiec bywałem na różnych konferencjach. Później, gdy byłem gubernatorem obwodu lwowskiego, podpisaliśmy z Polską wiele umów. To prawda, że mamy za sobą trudne zaszłości historyczne. Cieszę się, że wzajemne odniesienia się zmieniają. Większość obywateli Polski jest pozytywnie nastawiona do Ukrainy jako państwa i do naszych obywateli. Na Ukrainie nie mamy żadnej politycznej siły ani partii, która byłaby nastawiona antypolsko. W prasie czytam, że takie są. Ale te, które mają coś takiego w programie, nie zyskują poparcia społecznego. Pokazały to ostatnie wybory. Zresztą we wszystkich krajach jest jakiś margines polityczny. Nie ma powrotu do czegoś złego w naszych stosunkach. Idziemy teraz dobrą drogą. Zarówno na poziomie politycznym, jak i obywatelskim czy społecznym. Można powiedzieć, że na Ukrainie narodziło się nowe społeczeństwo, które nie ma nic wspólnego z myśleniem sowieckim. Oczywiście, są jakieś rany, które pozostawił po sobie komunizm, zwłaszcza na wschodzie Ukrainy. Stąd tak ważna jest wymiana dzieci i młodzieży.

    Wakacyjne wyjazdy dzieci mogą mieć aż tak wielkie znaczenie?

    Dzieci w tych relacjach są ambasadorami. Prawie 1000 ukraińskich dzieci odpoczywało w czterech województwach, które wchodzą w obszar działania naszego konsulatu. Była tu między innymi duża grupa z obwodu dniepropietrowskiego. Ważne, aby z tego rodzaju wakacji korzystały dzieci ze wschodu Ukrainy. Żeby mogły zobaczyć, co to takiego – Zachód. Propaganda naszego wschodniego sąsiada sprawia, że jest trudno pokazać prawdziwy wizerunek Europy.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół