• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Niespodzianka sprzed wieków

    Krzysztof Gilewicz

    |

    Gość Gdański 37/2014

    dodane 11.09.2014 00:00

    Prace konserwatorskie rozpoczęły się w czerwcu ubiegłego roku. Plan robót przewidywał jedynie odświeżenie okien, posadzki i malowanie. Jednak okazało się, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej.

    Stopniowo dokonywane odkrycia mocno nas zaskoczyły – mówi Dariusz Chmielewski, pomorski wojewódzki konserwator zabytków.

    Kaplica kościołem

    – W przylegającej do kościoła kaplicy odkryte zostały zacheuszki – wskazuje o. Tomasz Ewertowski OMI, rektor kościoła św. Józefa. To dowód poświęcenia kościoła. Klocek lub płytka z symbolicznym krzyżykiem wmurowana w ściany wewnętrzne świątyni, także malowany na ścianie znak małego krzyża umieszczane są w tych miejscach, zwyczajowo dwunastu, które biskup namaścił podczas konsekracji kościoła. Pod znakiem zawiesza się na ścianie lampkę lub świecę czy świecznik (również nazywany zacheuszkiem). – Daje się odczytać krzyż wpisany w koło. W chwili obecnej znaleźliśmy ich 7 z 12 – dodaje.

    – Konsekracja kaplicy musiała się odbyć co najmniej pod koniec XIV wieku. To oznacza, że kaplica funkcjonowała jako osobny obiekt sakralny przed budową kościoła – tłumaczy. Kościół św. Józefa został zbudowany w roku 1464 przez ojców karmelitów. Zgodnie z pierwotnymi planami miał posiadać trzy nawy i sięgać do ul. Elżbietańskiej. Z braku środków i wobec faktu, że świątynia położona była poza murami miasta, ukończono budowę w takim kształcie, w jakim przetrwała do dziś. – Wojska sowieckie 27 marca 1945 roku wchodząc do Gdańska, spaliły kościół, klasztor i żywcem ukrywających się w nim około 100 mieszkańców – wspomina o. Tomasz Ewertowski OMI. – Prawdopodobnie cała dokumentacja kościoła również spłonęła. Potem przemalowano ołtarz i zamalowano zasmolone ściany kaplicy – dodaje. Misjonarze Oblaci Panny Maryi objęli kościół w roku 1948. – Świątynia była zniszczona (spalone i zapadnięte stropy, dach). Klasztor budowany był od nowa. Kości spalonych żywcem ludzi złożono w krypcie pod posadzką kościoła i zamurowano. Co roku odprawiane jest nabożeństwo w ich intencji – opowiada o. Tomasz.

    Złoto i polichromie

    Konserwator dzieł sztuki i wykonawca prac w kaplicy, Piotr Jabłoński, wskazuje kolejne odkrycie – polichromie. – Widać wyraźnie postać świętego, podpis jest jeszcze nieczytelny – opowiada. – Docieramy do malowideł datowanych na XVII–XVIII wiek, ale też do średniowiecznych. Dowodem funkcjonowania kaplicy jako osobnego obiektu sakralnego jest też odkrycie otworu drzwiowego stanowiącego zewnętrzne wejście do niej. Na ościeżach zachowały się średniowieczne tynki. Stopniowo odkrywane sklepienia ukazały symbole Baranka Paschalnego na niebieskim tle, Ducha Świętego oraz IHS. – Ranty czerwonych żebrowań pokryte były złotem nałożonym w I połowie XIX w., w okresie kasacji zakonu – wyjaśnia o. Tomasz. Pierwotnie zaplanowane prace miały trwać około roku. – Podjęliśmy decyzję o gruntownym zbadaniu obiektu – informuje Janusz Tarnacki, miejski konserwator zabytków w Gdańsku. – To przedłuży termin oddania kaplicy. Nie wiemy, na jak długo. Warto poczekać. Pośpiech nie jest wskazany – przekonuje. Dekretem biskupa gdańskiego Edmunda Nowickiego z dniem 21 kwietnia 1963 r. w kaplicy pw. MB Szkaplerznej przy kościele św. Józefa ustanowiona została wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu. – To jakby spowiednia całego Gdańska – mówi o. Tomasz Ewertowski. – Tak ją nazywali już wcześniej ojcowie karmelici. Dziennie spowiada się tu od kilkuset do 1,5 tys. osób – dodaje. W czasie trwania prac konserwatorskich w kaplicy spowiedź i adoracja Najświętszego Sakramentu odbywają się w kościele św. Józefa.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół