• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Chleb nadziei

    dodane 09.10.2014 00:00

    O wizycie Jana Pawła II w Gdyni i tym, co po niej pozostało w sercach mieszkańców miasta, z ks. prał. Edmundem Skalskim rozmawia ks. Rafał Starkowicz.

    Ks. Rafał Starkowicz: Pamięta Ksiądz moment, w którym dowiedział się, że Jan Paweł II odwiedzi Gdynię?

    Ks. prał. Edmund Skalski: Byłem wówczas wikariuszem w parafii Przemienienia Pańskiego. Prowadziłem właśnie spotkanie z młodzieżą akademicką. Do salki wszedł proboszcz i przekazał nam tę informację. Mówił jednak, że są obawy, że rządzący będą chcieli temu zapobiec. Gdynia była traktowana przez komunistyczne władze jako sanacyjny twór II Rzeczpospolitej.

    Jak zareagowali studenci?

    – To była żywiołowa eksplozja entuzjazmu. Od razu chcieli zgłaszać się do budowy ołtarza, zbierania materiałów i pieniędzy…

    Mówił Ksiądz, że władze nie chciały się zgodzić na wizytę papieża w Gdyni. Czy na przeszkodzie stała tylko historia miasta?

    – Rok 1987 to był trudny czas. Szalały podwyżki, wyrzucano ludzi z pracy, odczuwaliśmy spore represje… Ludzie byli zmęczeni prowadzoną przez władze polityką skierowaną przeciwko człowiekowi. W życie powoli wkradał się marazm. Władze obawiały się manifestacji wiary, połączonej z przebudzeniem wartości. To, że Jan Paweł II mógł przyjechać do Gdyni, było zasługą bp. Przykuckiego. On wiedział, że to jedyna szansa, aby papież mógł przybyć na spotkanie z wiernymi ówczesnej diecezji chełmińskiej.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół