Nowy numer 21/2018 Archiwum

Chleb nadziei

O wizycie Jana Pawła II w Gdyni i tym, co po niej pozostało w sercach mieszkańców miasta, z ks. prał. Edmundem Skalskim rozmawia ks. Rafał Starkowicz.

Ks. Rafał Starkowicz: Pamięta Ksiądz moment, w którym dowiedział się, że Jan Paweł II odwiedzi Gdynię?

Ks. prał. Edmund Skalski: Byłem wówczas wikariuszem w parafii Przemienienia Pańskiego. Prowadziłem właśnie spotkanie z młodzieżą akademicką. Do salki wszedł proboszcz i przekazał nam tę informację. Mówił jednak, że są obawy, że rządzący będą chcieli temu zapobiec. Gdynia była traktowana przez komunistyczne władze jako sanacyjny twór II Rzeczpospolitej.

Jak zareagowali studenci?

– To była żywiołowa eksplozja entuzjazmu. Od razu chcieli zgłaszać się do budowy ołtarza, zbierania materiałów i pieniędzy…

Mówił Ksiądz, że władze nie chciały się zgodzić na wizytę papieża w Gdyni. Czy na przeszkodzie stała tylko historia miasta?

– Rok 1987 to był trudny czas. Szalały podwyżki, wyrzucano ludzi z pracy, odczuwaliśmy spore represje… Ludzie byli zmęczeni prowadzoną przez władze polityką skierowaną przeciwko człowiekowi. W życie powoli wkradał się marazm. Władze obawiały się manifestacji wiary, połączonej z przebudzeniem wartości. To, że Jan Paweł II mógł przyjechać do Gdyni, było zasługą bp. Przykuckiego. On wiedział, że to jedyna szansa, aby papież mógł przybyć na spotkanie z wiernymi ówczesnej diecezji chełmińskiej.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma