• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Aniu, za szybko odeszłaś…

    Krzysztof Gilewicz

    dodane 09.10.2014 16:20

    Kościół nie był w stanie pomieścić wszystkich gdynian. Tłum modlił się na placu przed kościołem.

    Rodzina, przekazując wolę zmarłej, nie życzyła sobie wykonywania żadnych zdjęć podczas Mszy św. i pogrzebu. Pieniądze zaś przeznaczone na kwiaty i wieńce prosiła przekazać na potrzeby hospicjum.

    Uroczystej Mszy świętej, odprawionej 9 października w kościele NMP Królowej Polski w Gdyni, koncelebrowanej przez siedmiu księży przewodniczył ks. prałat Edmund Skalski, proboszcz parafii.  W Eucharystii wzięli udział m.in. Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni, aktorzy Cezary Pazura i Katarzyna Figura, reżyser Radosław Piwowarski.

    Duża grupa osób adorowała Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie wystawionym w Kolegiacie NMP. Śmierć Anny Przybylskiej wstrząsnęła nie tylko jej rodziną, bliskimi i dalszymi znajomymi. Część zgromadzonych miała łzy w oczach. Piękną i młodą aktorkę opłakuje cała Polska.

    - W rodzinnym mieście Gdyni w budynku Infobox wyłożono księgę kondolencyjną. Wpisały się do niej zarówno osoby, które znały aktorkę osobiście, ale również takie, dla których była po prostu pogodną i wspaniałą dziewczyną z ekranu czy z sąsiedztwa – mówił w homilii ks. Edmund Skalski. - Przy księdze ustawiono zdjęcie Anny, które wybrały jej dzieci. „Aniu za szybko odeszłaś. Nie nacieszyliśmy się Tobą, Twoją urodą, talentem. Będziemy o Tobie zawsze pamiętać” - to tylko jeden z wpisów w księdze.

    - Cierpienie przeżywane po śmierci Ani jest jak otwarta rana, która nie chce się zagoić – dodał ks. prałat. – Szukajmy umocnienia i pociechy w słowie Bożym i w Eucharystii - tam bowiem Chrystus rozświetla ciemności naszego smutku i bólu, nadzieją chwalebnego zmartwychwstania.

    Odprowadzenie do grobu nastąpiło o godz. 15 na cmentarzu parafialnym przy kościele pw. św. Michała Archanioła w Gdyni-Oksywiu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Barbarossa87
      10.10.2014 12:35
      Wszystko pięknie i fajnie. Tymczasem warto zaznaczyć, że każdy człowiek powinien znać prawdę o sobie. Prawda nas wyzwoli, prawda o życiu, postępowaniu. Jeśli ktokolwiek z piszącym tutaj komentarze, zarzuci mi drobiazgowość, faryzeizm czy potępieńcze gadanie rodem Torquemady. Nie zdziwię się ani nie mam zamiaru chować głowy w piasek. Pan Bóg oceni człowieka po owocach, po prawdziwej miłości do Niego i w stosunku do ludzi. Ok, z tym się zgodzę, sama też wiele jeszcze muszę się nauczyć, nawrócić. Ale nie pokazujmy p. Ani Przybylskiej jako idealnej kobiety, świętej za życia. To że w ostatnim czasie się nawróciła jako tako, bo choroba, cierpienie ją do tego skierowało, widać przez nie Bóg chciał jej okazać łaskę i miłosierdzie, dopuszczając coś tak okropnego jak rak...nie znaczy by śpiewać peany na jej cześć. Zważywszy że Jezus zawsze do grzeszników miał większy szacunek, ale do tych, którzy byli świadomi swego grzechu i starali się zamknąć ten zły rozdział życia, wyjść z upadku. Dobry Łotr przyznał się do winy, uznał Jezusa za Pana, chciał sprawiedliwości dla siebie i łaski...i ją otrzymał, bo Bóg nie będzie zbawiał i posyłał do nieba ludzi, którzy mu się jawnie sprzeciwiali, byli letni, takie ciepłe kluchy. Wielu katolików jest tylko z tradycji, bo co powiedzą inni, a ich wiara nie łączy się z uczynkami, są zwolennikami in-vitro czyli muszę mieć dziecko- porównanie do rzeczy, antykoncepcji- nie chcę dziecka, eutanazji- do pieca staruchu, aborcji- to tylko zlepek komórek, skrzep krwi, a więc lepiej zostać ateistą, przynajmniej innych się nie gorszy, a do Kościoła zawsze można wrócić jak się człowiek nawróci. Z tego co wiem, p. Ania popierała aborcję, jej córka Oliwka by się nie urodziła, bo podejrzewano chorobę...więc to jedno, drugie to życie na kocią łapę, tu cytat Śp. Ani Przybylskiej;Anna Przybylska w wywiadzie dla "Vivy!" wyznała, że choć z piłkarzem Jarosławem Bieniukiem jest już 11 lat, obecnie nie nie chce brać ślubu. Jak twierdzi, "ślub nie jest im do niczego potrzebny i odczuwa zmęczenie ciągłym naciskiem mediów odnośnie sformalizowania ich związku". Aktorce nie przeszkadzają też częste pytania dziesięcioletniej córki Oliwii odnośnie tego, dlaczego rodzice do tej pory się nie pobrali.

      Gwiazda na temat małżeństwa komentuje krótko

      - Nie trzeba mieć papierka z urzędu stanu cywilnego, jak również glejtu od Pana Boga. On i tak w żaden sposób nikogo nie zwiąże. Ludzi łączy miłość i zaufanie, a my je mamy.
      No, niestety nawet jeśli się zreflektowała z Panem Bogiem, bo różne drogi do Niego prowadzą, czasem w ostatniej chwili życia dopiero poznajemy w jakim bagnie żyliśmy, jakie grzechy popełniliśmy i prosimy o miłosierdzie. Bóg daje je za darmo, bo kocha wszystkich bez wyjątku, ilości pieniędzy na koncie itp. Chrześcijanie mają prawo upominać błądzących, oceniać i nawet sądzić. Nigdy to nie będzie obiektywne, bo jesteśmy ludźmi i patrzymy z swojej perspektywy. Nie można chwalić zła w kimś, nawet jeśli na zewnątrz było ok, trzeba walczyć ze złem. Modlitwą, postem i jałmużną. Pani Ani nie dane było uregulować swojej sytuacji duchowej do końca ( przyjęcie sakramentu małżeństwa), czy to była jej decyzja świadoma?. Może bała się, że postępowcy uznaliby, że jak trwoga to do Boga i robi to bo jest chora, a nie z przekonania, że jest to dobre. Tylko mam pytanie, czy tak bardzo utożsamiała się z Kościołek Katolickim, że odprawiono jej pogrzeb w tym obrządku? Nie rozumiem hipokryzji rodziny, z jednej strony żyje jak w małżeństwie, mówi poważnie o aborcji jako rozwiązaniu problemu zagrożonej ciąży, co ma się w sprzeczności z nauką Kościoła? Na siłę robić z kogoś świętego, jeśli on miał nie po drodze z Kościołem? Po co?
      Mogła mieć świecki pogrzeb, bo raczej nigdy nie słyszałam by chodziła do kościoła, no może teraz przed śmiercią zaczęła, ale pytam co robiła wcześniej? To też ma znaczenie, Jezus cieszy się z 1 grzesznika niż z 99 sprawiedliwych i owszem, ale na zatwardziałych nie ma wpływu, wolną wolę przecież każdy z nas ma. Raczej wychowała się w duchu katolickim- jak to ktoś ładnie i składnie sformułuje. I raczej tradycja niż sama wiara była przez większość czasu brana pod uwagę.
      To, co Śp. Annie Przybylskiej potrzebne w tej chwili to modlitwa jej bliskich i tych, którzy ją znali przez filmy czy seriale albo osobiście. Ja pomodlę się za nią, bo już sama pomóc sobie nie może, a my żyjący mamy tą szansę, że Bóg podarował kolejny dzień ku nawróceniu. Czy skorzystamy z tego bonusa?
      Warto.
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół