• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Prawda nas wyzwoli

    Jan Hlebowicz

    dodane 09.10.2014 20:28

    Lech Wałęsa nie potrafił uwolnić siebie i Polaków od komunistycznej spuścizny zatruwającej życie polityczne, gospodarcze i społeczne w naszym kraju.

    Po dziewięciu latach Lech Wałęsa ostatecznie przegrał z Krzysztofem Wyszkowskim proces w sprawie TW "Bolka". Wyrok jest prawomocny i nie przysługują już żadne środki odwoławcze (oświadczenie sądu okręgowego w Gdańsku TUTAJ).

    A jeszcze nie tak dawno legendarny przywódca Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego, podczas rozmowy z reżyserem Grzegorzem Braunem przestrzegał: "nawet pan nie pomyśli kiedykolwiek, że Wałęsa mógł być po tamtej stronie, że Wałęsa mógł być agentem. Pomyślenie takie jest zbrodnią wobec mnie". Okazuje się, że jednak zbrodnią nie jest. Tak zadecydował polski sąd.

    W tzw. procesie o sprawę TW "Bolka" nie chodziło (mam nadzieję) o to, żeby Wałęsę upokorzyć i podważyć jego autorytet w imię osobistych uprzedzeń dawnego opozycjonisty wobec legendarnego przywódcy "S". Chodziło o prawdę i uświadomienie Polakom, że wieloletnie negowanie przez Lecha Wałęsę swojej współpracy z SB w latach 1970-1976 znacząco wpłynęło na oblicze współczesnej Polski.

    Lider "Solidarności" wielokrotnie mógł stanąć przed rodakami i przyznać się do swoich kontaktów z SB, powiedzieć o ich okolicznościach i wyjaśnić dlaczego ta współpraca została zerwana w 1976 roku. Mógł powiedzieć też, że popełnił błąd i przeprosić. Myślę, że po takim oświadczeniu, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, nie tylko nie straciłby swojego autorytetu, a wręcz go podbudował.

    Przecież fakt współpracy z SB nie dezawuuje późniejszych dokonań najsłynniejszego elektryka świata. Bez charyzmy Lecha Wałęsy strajk w sierpniu 1980 roku najprawdopodobniej nie zakończyłby się tak spektakularnym sukcesem.

    "Solidarność" na czele z Wałęsą była w latach 1980-1981 elementem rozsadzającym komunizm od środka, a słynny sygnatariusz porozumień sierpniowych, w czasie stanu wojennego stał się dla milionów rodaków symbolem oporu, podtrzymującym nadzieję na lepsze jutro. To są zasługi, które trudno podważyć. Jednak historyczna rola Wałęsy nie może zamykać dyskusji o nim w imię nienaruszalności narodowego sacrum. 

    Niestety droga obrana przez Lecha Wałęsę, polegająca na całkowitej negacji współpracy z bezpieką, miała i nadal ma poważne konsekwencje dla Polski. Będąc prezydentem, dawny lider "Solidarności", z powodów osobistych, hamował proces dekomunizacji i lustracji. Z kolei brak rozliczeń z komunistycznym systemem doprowadził do wielu patologii w naszym kraju, z którymi zmagamy się do dziś.

    Dlatego nie sam fakt współpracy z bezpieką obciąża Lecha Wałęsę najbardziej, ale to, że przez kilkanaście lat nie był w stanie powiedzieć swoim rodakom prawdy. Nie potrafił uwolnić siebie i Polaków od  pozostałości po komunizmie zatruwających życie polityczne, gospodarcze i społeczne naszego kraju. Czy jest szansa, by ten stracony czas nadrobić? Wiele zależy od samego Lecha Wałęsy...

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Zibi89
      10.10.2014 10:51
      Chciałbym porównać opozycję lat 70. i 80. do dewastującej mentalność polską wojny ideologicznej Piłsudsko-ONR-owskiej II RP.

      Dialog nad jednością w II RP powinien być wynikiem innych doświadczeń, nabytej tożsamości, być może wykorzenionej wiary, nieoczekiwania natychmiastowego powrotu do Kościoła, odrzucenia nieasymilującej się ludności żydowskiej (mimo tego Aszkenazyjczycy) pozostawali częścią społeczeństwa polskiego), których kulminacją było zabójstwo Narutowicza i Zamach Majowy. To co się wtedy działo można podsumować krótko. Każdy wuj na swój strój lub w odniesieniu do słów ministra Gajowca z "Przedwiośnia", że dobrym tłumaczeniem było/jest odmienne doświadczenie wyniesione z życia pod innymi zaborami i to odmienne doświadczenie miało tłumaczyć spory, kłótnie, wzajemną niechęć, a nawet nienawiść. Więcej, powinno wzmacniać szczery dialog.

      Pytanie: Dlaczego Piłsudski mimo podziałów został wybrany Naczelnikiem Państwa? Z powodu czynu rewolucyjnego, charyzmy? Uważam, że dawał nadzieję na jedność w Narodzie, które pogrzebały się wraz z morderstwem Narutowicza, do dziś uwielbianego przez stronę prawicową, oraz Zamachem Majowym, który był nieprzemyślany i nieefektywny.

      Okupacja niemiecka, sowiecka i okres PRL nauczyły lub lepiej powinny nauczyć nas, że tylko silna scentralizowana władza i współpraca społeczna może przyczynić się do wzrostu gospodarczego Państwa Polskiego. Była scentralizowana przeciwko nam. Słusznie zauważy każdy kto tak powie. Jednak jeżeli przeanalizuje pod względem jakościowym to dojdzie do wniosku, że jedność i tzw. Wielka Polska jest dziełem wspólnym, a podziały mimo różnych tożsamości wynikających z odmiennych doświadczeń są skutkiem podatności na wpływy państw zaborczych, mocarstw ościennych lub pychy, buty i egoizmu nazywanej dalej wadami narodu politycznego.

      Słusznie zauważył p. red., że konieczne jest publiczne wyznanie prawdy przed p. Wałęsę.
      Wizerunek p. Wałęsy nie wpłynie jednak na jedność budowaną wokół antagonizmu okrągłostołowego. Jedność w Narodzie, przeciwna partyjniactwu, warcholstwu i korupcji pozwoli przezwyciężyć podziały wykreowane przez współpracę służb specjalnych mocarstw (nie tylko aparatu bezpieczeństwa PRL, w tym SB) i pozwoli doprowadzić do procesu dekomunizacji. Być może wewnętrznej przemiany przedstawicieli Okrągłego Stołu, o co się modlę i w co głęboko ufam jest wolą Boga.

      PS. W Polsce jest mnóstwo fanatyków po każdej stronie. Niezależnie od partii. Z nimi dialog jest niemożliwy. To ich pycha prowadzi do wojen. Dopóki tego nie zrozumieją nie podejmujmy z nimi dialogu. Jedność mimo podziałów to nasz cel.
    • apendula_niewdziosek
      10.10.2014 10:53
      Z tym co należało zrobić zaraz po 1989, to teraz każdy "mundry".
      Tylko ciekawe, co dzisiejsi mądrale mówili wtedy, kiedy w Polsce stacjonowały dziesiątki tysięcy żołnierzy sowieckich, cały kompleks wojskowo-milicyjno-bezpieczniacki PRL był sprawny i zdeterminowany do obrony przed "powywieszaniem", nie wiadomo było, jak zachowa się Jaruzelski z Kiszczakiem, Siwickim, czy nie mielibyśmy drugiego Tian'anmen itd.
      Oooo, teraz każdy wie najlepiej, co NALEŻAŁO zrobić.
      Proszę, darujmy sobie takie wymądrzanie. To nie przystoi.
    • KrzysztofJankowiak
      11.10.2014 10:54
      Panie redaktorze!
      Co przegrał Lech Wałęsa? Przecież to postanowienie, do którego Pan odsyła dotyczy tylko kwestii kosztów procesu o zwrot kosztów przeproszenia Wałęsy przez Wyszkowskiego. I w dodatku w sytuacji, w której sam Wałęsa cofnął pozew o zwrot kosztów. To nie ma nic wspólnego z brakiem wiarygodności Wałęsy - przeciwnie, wyrok nakazujący przeproszenie Wałęsy nadal obowiązuje, a problem w tym procesie dotyczył tylko tego, kto ma zapłacić za koszty ogłoszenia.
      Ja rozumiem, że język orzeczeń sądowych jest specyficzny i bywa trudny do zrozumienia, ale warto jednak spróbować zrozumieć, zanim się napisze.
      To wszystko stawia pytanie o wiarygodność Wyszkowskiego - on przecież doskonale wie, o co toczył się proces. Jeśli kłamie w takiej kwestii, to jak można uważać go za wiarygodnego w innych?
    • Scott
      12.10.2014 17:05
      Bardzo dobry artykuł. Oczywiście media głównego ścieku wyrok przemilczały, co tylko pokazuje jak jest ważny. Wałęsa powinien w końcu powiedzieć jak było, to co robił ten człowiek od zawsze zakrawało o tragifarsę.. A teraz, to już nawet nie ma się z czego śmiać.

      Członkowie PO dalej go bronią. Eh, ten styl i ich "argumenty" może zostawię bez komentarza.
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół