• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Wątpliwości są

    Krzysztof Gilewicz

    |

    Gość Gdański 42/2014

    dodane 16.10.2014 00:00

    – Obiekt ma spełniać wszelkie wyśrubowane normy unijne – twierdzi Cyprian Maciejewski, rzecznik Zakładu Utylizacyjnego sp. z o.o. w Gdańsku. – Musi być bezpieczny. Nie ma innej możliwości. Dołożymy wszelkich starań, by tak było. W Polsce realizowanych jest obecnie 6 spalarni odpadów. Do końca przyszłego roku muszą rozpocząć działanie, przynajmniej na etapie rozruchu technologicznego obiektu, inwestycje w Poznaniu, Krakowie i Koninie.

    Ogłoszone przez władze Gdańska postępowanie w trybie dialogu konkurencyjnego dotyczące Zakładu Termicznego Przekształcania Odpadów w Gdańsku wzbudziło ogromne zainteresowanie. – Projekt będzie realizowany w formule partnerstwa publiczno-prywatnego. Jesteśmy na etapie wstępnej kwalifikacji – informuje Maciej Lisicki, zastępca prezydenta Gdańska. – Cieszy nas fakt, że jeszcze na etapie dialogu technicznego zainteresowanie inwestycją zadeklarowali wszyscy światowi liderzy branży gospodarki odpadami.

    Kompleksowo

    Dialog konkurencyjny będzie trwał około 6 miesięcy i doprowadzi do wyboru wykonawcy. Podpisanie umowy zaplanowane jest pod koniec 2015 r. – Postępowanie ma wyłonić projektanta, wykonawcę i operatora spalarni w jednym – tłumaczy Cyprian Maciejewski, rzecznik Zakładu Utylizacyjnego sp. z o.o. w Gdańsku.

    – Jeden podmiot, który jest w stanie objąć kompleksowo przedsięwzięcie. Po oddaniu do użytku będzie zarządzał obiektem przez 25 lat jako operator. Dwa lata temu wydana została już decyzja środowiskowa dla inwestycji z lokalizacją w Gdańsku-Szadółkach. Termin jej ważności upływa w pierwszym kwartale 2016 r. Do tego czasu projekt musi być gotowy. Spalarnia ma zostać wybudowana do 2020 r. Szacunkowy koszt inwestycji to 400–500 mln zł, z czego do 68 proc. ma pochodzić z funduszy unijnych.

    105 m n.p.m.

    Planowana inwestycja budzi wiele wątpliwości wśród mieszkańców, nie tylko w bezpośredniej bliskości wysypiska. – Nie jesteśmy przeciwnikami spalarni jako takiej – mówi Jarosław Paczos, prezes Stowarzyszenia Sąsiadów Zakładu Utylizacyjnego w Gdańsku-Szadółkach. – One są potrzebne. Mamy przykład ze Szwecji, gdzie pomimo wysokiej świadomości społeczeństwa spala się prawie połowę wyprodukowanych śmieci. Uporczywe przetwarzanie odpadów przestaje być ekologiczne. My mamy zastrzeżenia co do lokalizacji planowanej inwestycji i przyjętej technologii.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół