• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Wiem, kto wydał rozkaz

    ks. Rafał Starkowicz

    dodane 17.10.2014 18:23

    Z Andrzejem Michałowskim, gdańskim opozycjonistą, o śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, rozmawia ks. Rafał Starkowicz.

    Ks. Rafał Starkowicz: Od lat stara się Pan zgłębić kulisy śmierci ks. Jerzego. Dlaczego kapelan ʺSolidarnościʺ musiał umrzeć?

    Andrzej Michałowski: Ks. Jerzy mówił o niesprawiedliwości, ale nie odstępował miłości do człowieka. Nawet tego, który stoi po złej stronie. Jego słowo miało ogromną siłę rażenia. Nie nawoływał do nienawiści, ale jego słowo rozchodziło się po całym kraju…

    Powszechne jest przekonanie, że proces, który odbył się po jego śmierci, nie ujawnił prawdziwych mocodawców zbrodni…

    - To był czas, kiedy w ramach MSW członek biura politycznego odpowiedzialny za nadzór nad służbami, generał Mirosław Milewski, zorganizował OAS. Wszyscy o tym wiedzieli. Nazwa pochodziła od słów: ʺOrganizacja Antysolidarnościowaʺ. Tak naprawdę to właśnie jest człowiek odpowiedzialny za śmierć ks. Jerzego. Działali w tym także Płatek, Piotrowski i cała struktura bandytów i morderców. Oni wydawali rozkazy tzw. ʺnieznanym sprawcomʺ. A rozkaz był prosty: ʺnależy zneutralizować ks. Jerzego Popiełuszkę, dlatego, że przeszkadzaʺ.

    To on wydał ten rozkaz?

    - Sprawa ma drugie dno. 12 września 1984 roku w radzieckiej gazecie ʺIzwiestiaʺ Leonid Toporkow napisał artykuł, w którym oskarżył ks. Jerzego Popiełuszkę o działalność kontrrewolucyjną, z której zieje nienawiść do socjalizmu. To było mniej więcej na miesiąc przed śmiercią ks. Jerzego Popiełuszki. Jaruzelski wpadł wówczas we wściekłość. Na drugi dzień, 13 września, zwołał specjalne posiedzenie ścisłego kierownictwa partii. Na tym posiedzeniu Jaruzelski zwrócił się do Kiszczaka słowami: „Zrób coś, niech przestanie szczekać”. To był wyraźny sygnał przyzwolenia na wszelkie drastyczne działania. Napisała o tym włoska gazeta Toscana Oggi…

    Skoro była to decyzja najwyższych władz, dlaczego ślad po księdzu Jerzym po prostu nie zaginął?

    - Moim zdaniem to jeszcze większa zagadka, niż sama śmierć ks. Jerzego. To było nielogiczne. Piszę o tym w mojej książce, która będzie nosić tytuł ʺMoja Solidarność. Fakty, zdrady i nadziejeʺ. Mam przesłanki, by twierdzić, że rozkaz wydobycia ciała ks. Jerzego wyszedł wprost z Moskwy. Po zamachu na papieża wszystkie ważniejsze gazety świata pisały o tzw. ścieżce bułgarskiej i roli KGB w zamachu na Ojca Świętego. Jedna z niemieckich gazet napisała też, że ʺSolidarnośćʺ ma dowody, że ks. Popiełuszko żyje. Że został uprowadzony do Moskwy i siedzi na Łubiance. Odpowiedzialność za zniknięcie ks. Jerzego to dla KGB było zbyt wiele. Chcieli pokazać światu, że nie mają nic wspólnego ani ze śmiercią Popiełuszki, ani z zamachem na papieża. Dlatego powiedzieli: wyciągnąć, ukarać i pokazać, że to nie nasza robota. Jaruzelski dostał rozkaz, który po prostu musiał wykonać. W konsekwencji musiał odbyć się też proces. Ale podczas jego trwania prokuratorzy i sędziowie bezczelnie oskarżali ofiarę i sam Kościół. Chcieli udowodnić, że to Kościół jest przyczyną wszelkiego zła w ojczyźnie, a biedni funkcjonariusze po prostu nie mogą wytrzymać jego antysocjalistycznych działań.

    Więcej o bł. ks. Jerzym Popiełuszce i jego związkach z Gdańskiem piszemy w najnowszym numerze Gościa Gdańskiego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół