• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Korona nam z głowy... spadnie

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 01/2015

    dodane 01.01.2015 00:00

    Orszaki Trzech Króli. Kolorowe stroje, żywe zwierzęta, walki diabłów z aniołami i przede wszystkim wspólne kolędowanie. Jasełka uliczne z roku na rok przyciągają coraz więcej osób gotowych pokłonić się Bożemu Dziecięciu.

    Uroczystość Epifanii, nazywana świętem Trzech Króli, zamyka cykl świąteczny Bożego Narodzenia. Od 2011 r., po ponadpółwiecznej przerwie, jest to w Polsce znowu dzień wolny od pracy. Pomysł zorganizowania ulicznych jasełek powstał kilka lat temu w szkole „Żagle” prowadzonej przez Stowarzyszenie „Sternik” w Warszawie.

    Anioły i demony

    Największe doświadczenie w organizacji orszaku ma Gdańsk. W tym roku ulicami miasta wielobarwny pochód w koronach na głowach przemaszeruje już po raz piąty. – Organizujemy również misterium Męki Pańskiej i Paradę Niepodległości. Ludzie przyzwyczaili się do tego, by ważne wydarzenia świętować wspólnie – mówi Joanna Reszkowska ze Stowarzyszenia SUM, które jest współorganizatorem orszaku. – Tworząc kostiumy, nawiązuję do niespotykanej nigdzie indziej w Polsce architektury Starego i Głównego Miasta, inspiruję się dawnym gdańskim malarstwem, oglądam wizerunki aniołów i diabłów w gdańskich kościołach – opowiada Elwira Twardowska z klubu Plama, reżyser orszaku.

    Co roku najwięcej emocji, szczególnie wśród młodszych uczestników marszu, budzi walka demonów z siłami dobra. – Doświadczeni aktorzy poruszają się na skaczących szczudłach i pojedynkują na prawdziwe miecze. To ten moment pochodu, kiedy robionych jest najwięcej zdjęć – uśmiecha się pani Elwira. Tradycyjnie na orszaku pojawi się również „prawdziwa” Święta Rodzina. Gdańska Maryja pracuje, prowadząc dom, Józef natomiast jest inżynierem. W postać nowo narodzonego Jezusa wcieli się ich synek Kuba, który ma jeszcze siostrę Agnieszkę i brata Krzysztofa. Wszyscy związani są ze szkołami „Fregata”. – Trochę nas ta propozycja zaskoczyła i zakłopotała. Ale w końcu się zgodziliśmy. Traktujemy taką formę udziału w orszaku jako świadectwo naszej wiary – zaznacza Dorota Anioł, która 6 stycznia wcieli się w postać Maryi.

    Kaszubskie tradycje

    Dawniej na Kaszubach od 24 grudnia do 6 stycznia chodzili od domu do domu herodowie – jeden z gwiazdą, drugi z szopką, trzeci z puszką na pieniądze. Innym typem przebierańców byli gwiżdże. Słynęli ze swoich psikusów robionych gospodarzom. Kozioł gonił domowników, koń rżał i tańczył, kominiarz wymiatał sadzę z komina i smarował nią kogo popadnie, bocian obszczypywał dziewczyny i wybierał jedzenie z garnków, a diabeł Pùrtk zaglądał w każdy kąt, podjadał smakołyki i kłuł wszystkich naokoło widłami. – Dzisiaj zwyczaj herodów czy gwiżdżów niemal zanikł. Dzwoniłem do wielu gmin z pytaniem, czy tego typu inicjatywy są prowadzone. Chciałem, by do orszaku włączyli się kolędnicy i przebierańcy. Wszędzie słyszałem, że ta tradycja nie jest już kultywowana – opowiada Mirosław Słowikowski, współorganizator orszaku w Rumi. – Na szczęście pojawił się Orszak Trzech Króli, dzięki któremu zwyczaj przebierania się i kolędowania w okresie Bożego Narodzenia zaczyna odżywać i, co najważniejsze, podoba się młodzieży – dodaje. – Też zastanawiałem się nad włączeniem do wspólnej zabawy grupy gwiżdżów. Nie chcę ujawniać wszystkich tajemnic, ale być może przebierańcy wezmą udział już w tegorocznym pochodzie – mówi Wojciech Rybakowski ze Stowarzyszenia Misternicy Kaszubscy, współorganizator wejherowskiego Orszaku Trzech Króli. Od samego początku w orszakach, które odbywają się na terenie archidiecezji gdańskiej, kultywuje się również śpiew kaszubskich kolęd i pastorałek wykonywanych przez regionalne zespoły muzyczne i teatralne.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół