Nowy numer 16/2018 Archiwum

Grzechu się boję

Mówi się o nim „drugi Paweł”. Bo podobnie jak Apostoł Narodów podczas swego nawrócenia przeżył szok. Czczą go katolicy i prawosławni, a gdańscy grekokatolicy postanowili uhonorować go pomnikiem.

Przed laty grekokatolicy otrzymali kościół św. Bartłomieja, który adaptowali do wymogów liturgii wschodniej. Na zewnątrz nie różni się jednak od innych świątyń, pojawił się więc pomysł, aby jakoś podkreślić charakter tego miejsca, wspólnoty kościelnej i narodowej.

Po dziesięciu wiekach

– Zwróciliśmy uwagę, że w 2015 roku przypada 1000-lecie śmierci św. Włodzimierza – opowiada ks. mitrat Józef Ulicki, proboszcz greckokatolickiej parafii św. Bartłomieja i Opieki NMP w Gdańsku. – Wykorzystując tę datę, chcieliśmy jakoś podkreślić naszą tożsamość – dodaje. – Pomników św. Włodzimierza, poza Rosją, w Europie prawie nie ma – podkreśla Gienadij Jerszow, mieszkający w Gdańsku ukraiński rzeźbiarz. – Dla mnie jako artysty to wielka szansa zaprezentowania twórczości, ale jednocześnie ogromny zaszczyt i wielkie wyzwanie – zaznacza. – Projekt zacząłem realizować już kilka lat temu. Następnie zatwierdził go biskup greckokatolicki diecezji gdańsko-wrocławskiej. I zaczęła się praca. Realizowałem ją na Ukrainie, w Czernihowie – opowiada. – To miejsce jest ważne, wręcz symboliczne. Pomnik powstał z ziemi dawnej Rusi Kijowskiej. Glina także stamtąd pochodzi – dodaje z dumą.

Dobro Wschodu i Zachodu

– Włodzimierz jest świętym uniwersalnym. Jest patronem, który może otworzyć nasze oczy na to, co święte. Stanowi wspólne dobro i bogactwo Wschodu i Zachodu. Moim zdaniem powinien być patronem Europy – dodaje ks. Ulicki. – Przyjęcie przez Włodzimierza chrztu wyznaczało granice chrześcijaństwa na wschodzie. Wybór chrześcijaństwa na całe stulecia określił drogę Rusi Kijowskiej. Wpłynęło także na relacje państwa z Zachodem – mówi prof. dr hab. Igor Hałagida, pracownik naukowy wydziału historycznego UG. – Co ważne, stało się to jeszcze przed podziałem chrześcijaństwa. Kościoły Konstantynopola i Rzymu pozostawały w tym czasie w jedności – dodaje ks. mitrat Józef Ulicki. Choć na pogańskiej Rusi chrześcijanie pojawiali się już wcześniej, to jednak rok 988 stanowił dla jej historii cezurę graniczną. – Ruś Kijowska po przyjęciu chrześcijaństwa po raz pierwszy na szerszą skalę wchodzi na ówczesną arenę europejską. Przyjęcie przez Włodzimierza chrztu wyznaczało granice chrześcijaństwa na wschodzie – tłumaczy prof. Hałagida. Dzisiaj św. Włodzimierz czczony jest zarówno w kościele katolickim, jak i prawosławnym. Szczególną czcią otaczają go pozostający w jedności z Rzymem grekokatolicy. Święty z brutala Ksiądz Ulicki podkreśla, że zasługą św. Włodzimierza był nie tylko chrzest Rusi, ale nade wszystko przykład życia, jaki dawał sobie współczesnym. – Do momentu chrztu był niezbyt święty. Według przekazów miał wiele żon, prowadził brutalne wojny. Ale po chrzcie nastąpiła przemiana – opowiada ks. Ulicki. – On się diametralnie zmienił. Zaczął od siebie. Chrześcijańskie zasady energicznie wprowadzał także w życie księstwa. Opiekował się biednymi, zniósł karę śmierci. W tamtych czasach było to coś niesamowitego. Do końca życia pozostał osobą całkowicie oddaną Bogu. To rzadkie w przypadku władcy. Jako osoba świecka i chrześcijanin jest doskonałym wzorem do naśladowania – dodaje. – Kiedy ludzie z jego otoczenia proponowali mu kompromisy moralne, zwykł mawiać krótko: „Grzechu się boję” – pouentuje. Odsłonięcie i poświęcenie ogromnego pomnika, który stanie przed kościołem św. Bartłomieja, planowane jest na 23 maja. Mierząca dwa i pół metra figura zostanie umieszczona na granitowym cokole podobnej wysokości. Tydzień przed uroczystością w ECS-ie ma odbyć się konferencja na temat św. Włodzimierza z udziałem polskich i ukraińskich historyków.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma