• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Emocje wokół Dekalogu

    ks. Rafał Starkowicz

    dodane 05.03.2015 16:21

    - Jeżeli ktoś nie jest katolikiem, nie wierzy w Boga, to ten plakat powinien być dla niego zupełnie neutralny - mówi Anna Mrozowicz, diecezjalna doradczyni życia rodzinnego.

    Billboard z napisem: ʺKonkubinat to grzech. Nie cudzołóżʺ, który na początku tygodnia zawisł przy ul. Toruńskiej w Gdańsku, stał się źródłem ogromnych emocji.

    Widać je zarówno w licznych artykułach pojawiających się w mediach Wybrzeża, jak i w wielu komentarzach internautów.

    Wśród wielu argumentów osób niezadowolonych z jego publikacji na pierwszy plan wysuwają się te, według których Kościół nachalnie wtrąca się w życie społeczeństwa.

    Można znaleźć także komentarze podkreślające niesmak wywołany tym, jakoby katolicy straszyli innych piekłem. Pojawiają się również pytania, czy taka reakcja nie była efektem zamierzonym przez pomysłodawców.

    - To, że akcja wzbudza emocje, nie wydaje się być niczym dziwnym. Czasami organizatorom kampanii informacyjnych chodzi o wywołanie szzoku. Wokół takiej reakcji czasem buduje się jakiś przekaz - stwierdza Adam Hlebowicz, dyrektor Radia Plus i organizator wielu społecznych przedsięwzięć.

    - Wydaje mi się, że każda akcja informacyjna musi być dobrze przemyślana i przygotowana. Osobiście wolę jednak, kiedy to odbywa się w sposób bardziej wysublimowany. Wówczas wytwarza się pewna korespondencja z odbiorcą. Wydaje się, że tutaj pomysłodawcom nie chodziło o taki kontakt - dodaje.

    - Gdy przyglądam się temu plakatowi, widzę duży napis: ʺKonkubinat to grzechʺ, w podpisie zaś mało widoczny ʺNie cudzołóżʺ. W oczywisty sposób słowa te prezentują jedno z prawideł, któremu powinniśmy podlegać. Myślę, że nie wymyślono niczego lepszego niż Dekalog. A zatem formalnie nie ma tu nic do zarzucenia - zaznaczaHlebowicz. - Plakat przypomina katolikom o prawdach katechizmowych, które i tak dobrze znają. To przypomnienie wali mocno między oczy. Mówi: ʺSłuchaj, to jest poważna sprawa. Nie lekceważ tego. Z tego mogą wyniknąć różne dalsze konsekwencjeʺ - ocenia.

    - To jest plakat dla katolików, którzy już długo nie byli w kościele i być może zapomnieli o ważnych rzeczach. To nie jest straszenie człowieka piekłem. Ma budzić sumienia, prowadzić do refleksji i dialogu. Żyjemy w społeczeństwie katolickim, ale okazuje się, że jest tu jakiś rozdźwięk pomiędzy tym, co głosi Kościół i jak żyją ludzie - mówi Anna Mrozowicz. - Trzeba ludziom przywracać podstawowe pojęcia. Jeżeli ktoś nie identyfikuje się z Kościołem, nie powinien w ogóle czuć się oburzony - dodaje.

    Zaznacza także, iż Kościół zawsze stara się być blisko ludzi, którzy z powodu jakichś przeszkód żyją w związkach niesakramentalnych. Stąd też akcja nie jest w żaden sposób wymierzona przeciwko nim.

    - Kościół podejmuje duszpasterstwa dla takich osób i otacza ich miłością - stwierdza A. Mrozowicz.

    Kto zorganizował akcji billboardową - czytaj TUTAJ

    Więcej o billboardach, konkubinacie i duszpasterstwie związków niesakramentalnych piszemy w 11 numerze Gościa Gdańskiego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • sorcier
      05.03.2015 17:33
      Co za bzdura, a jakie kontrowersyjne? Na czym polega ich kontrowersyjność? Jak wywieszą plakaty "Jazda po pijanemu to przestępstwo. Jedziesz - nie pij!" to to też będzie kontrowersyjne? Jak mamy nie przegrywać na każdym kroku, skoro już nawet na poziomie języka przyjmujemy to co wrzuca na "świat"?! To głupota!
      Co do samego plakatu: wolałbym, żeby obok wisiały inne plakaty z pozytywnym przekazem prawdy o małżeństwie, ale czy to powód aby natychmiast nazywać go "kontrowersyjnym"??? Na wymioty zbiera.
    • br0da
      06.03.2015 14:52
      Więcej takich plakatów!
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół