• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Strażnicy dzielnicy

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 12/2015

    dodane 19.03.2015 00:00

    – Dzisiejsze społeczeństwo jest bardzo zatomizowane. Nam zależy na stworzeniu prawdziwej wspólnoty oraz atmosfery współodpowiedzialności za miejsce, w którym żyjemy – wyjaśnia Roman Gąsienica.

    Tą sprawą od miesiąca żyje cała Polska. 17-letnia Agata, mieszkanka Wejherowa, przyjechała do Gdańska na wykład z chemii, którą się pasjonowała. Później miała pojeździć na rowerze, a na noc wrócić do rodzinnego miasta. Tak się jednak nie stało. Martwą nastolatkę znalazł w brzeźnieńskim parku przypadkowy spacerowicz. Jak wykazała sekcja zwłok, Agata zginęła od jednego ciosu zadanego najprawdopodobniej nożem myśliwskim. Na miejscu pojawiło się aż 150 policjantów przeszukujących teren w poszukiwaniu roweru i narzędzia zbrodni oraz innych śladów przydatnych dla śledztwa. Pomagali im mieszkańcy Brzeźna należący do Straży Obywatelskiej. To nie była pierwsza akcja, w której wzięli udział.

    Wzięli sprawy w swoje ręce

    Był początek 2014 roku. W Brzeź- nie doszło wówczas do serii napadów. Młody, szczupły, zakapturzony mężczyzna atakował wracające z pracy kobiety. Nieoczekiwanie podchodził do nich i wyrywał torebki. Ginęły telefony komórkowe, klucze do mieszkań, dokumenty i przede wszystkim pieniądze. Jedna z poszkodowanych straciła całą wypłatę. Sytuacja powtarzała się kilkunastokrotnie. – Postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce i uformowaliśmy Straż Obywatelską, której działanie opiera się na pomocy sąsiedzkiej – mówi R. Gąsienica, pomysłodawca. – Strażnikiem dzielnicy może być każdy. Wystarczy zgłosić chęć pomocy – dodaje.

    Oczy i uszy szeroko otwarte

    Pierwszym krokiem było utworzenie strony na Facebooku. Tam mieszkańcy Brzeźna informują się wzajemnie o niepokojących sytuacjach. Instruują, jakich miejsc unikać, zwracają uwagę na rzeczy, które należałoby w dzielnicy poprawić. Ponadto członkowie Straży Obywatelskiej na własną rękę patrolują ulice Brzeźna. – Nie jesteśmy paramilitarną strukturą, która zwartym oddziałem, w uniformach chodzi po dzielnicy. Patrolowanie polega na tym, że nie wracam do domu najkrótszą drogą, ale zaglądam w różne miejsca i sprawdzam, czy nie dzieje się tam nic niebezpiecznego – wyjaśnia pan Piotr Łukjanowicz, członek Straży. Pewnego dnia podczas spaceru z żoną zauważył płonący budynek. Zawiadomił straż pożarną, a później razem z sąsiadami pomagał w ugaszeniu pożaru. – Chodzi o to, by zawsze mieć oczy i uszy szeroko otwarte – komentuje. Strażnicy obywatelscy zastrzegają, że nie mają zamiaru wyręczać służb mundurowych. – Jeśli widzimy coś budzącego niepokój, dzwonimy i prosimy o interwencję – tłumaczy pan Roman. Policjanci i Strażnicy Miejscy pozytywnie odnoszą się do pomysłu mieszkańców Brzeźna. Straż Obywatelską wspierają również rada dzielnicy i ks. Bernard Zieliński, proboszcz parafii pw. św. Antoniego.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół