• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Jest ciężko, coraz ciężej...

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 14/2015

    dodane 01.04.2015 00:00

    Pomoc Ukrainie. – Moich parafian nie stać na najbardziej podstawowe produkty. Wchodzą do sklepu, pytają o kilogram cukru, po czym dziękują ekspedientce za informację i wychodzą z pustymi rękami. Takie sceny to codzienność – mówi ks. Jan Wójcik.

    Przeprowadził się z Gdańska na Ukrainę we wrześniu 2013 roku. Dwa miesiące później na Majdanie wybuchły zamieszki. Pełni posługę duszpasterską w dwóch parafiach  – Rohatyniu i Lipówce w obwodzie iwanofrankiwskim. Budynek, w którym miał zamieszkać, zastał w opłakanym stanie. Tynk odpadał ze ścian, szyby w oknach wybite, nie działał komin.   – Groziło mi zaczadzenie albo zamarznięcie. Zupełnie bezinteresownie w remoncie pomogli mi miejscowi strażacy. Bez nich nie przetrwałbym zimy  – opowiada. Niedługo potem okazało się, że jego wybawcy także potrzebują pomocy.

    Straż pożarna bez gaśnicy

    Pewnej nocy ks. Jana obudziły krzyki i łuna ognia odbijająca się w oknie. Na rynku nieopodal kościoła zgromadzili się mieszkańcy Rohatynia. Ks. Jan dołączył do parafian, od których dowiedział się, że płonie duży magazyn. Po kilkunastu minutach na miejscu pojawiła się zawodowa straż pożarna. Kilku strażaków wyszło z wozów i zaczęło chodzić wokół miejsca wypadku. Jednak nikt nie garnął się do gaszenia pożaru. Zamiast rozwijać węże strażackie i uruchamiać gaśnice, przyglądali się znikającemu w płomieniach magazynowi. Ks. Jan podszedł do nich. „Co się dzieje? Dlaczego nic nie robicie?!  – zapytał. „Jak się wypali, to samo zgaśnie”  – usłyszał w odpowiedzi.  – Po dłuższej rozmowie okazało się, że brakuje im podstawowego sprzętu, by przeprowadzić akcję gaśniczą. Wszystkie środki, jakimi dysponowali, zostały przekazane na cele wojenne  – relacjonuje ks. Jan.  – Powiedziałem: „Mam kontakt z waszymi kolegami z Polski. Oni wam pomogą”.

    Strażak zawsze pomoże

    Ks. Jana z ks. Piotrem Wrzesińskim, wikariuszem parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, łączy wspólna pasja. Obaj duchowni są paralotniarzami.  – Kiedy dowiedziałem się, że mój przyjaciel i jego ukraińscy parafianie potrzebują wsparcia, postanowiłem działać  – opowiada ks. Piotr. W pomoc zaangażował lokalną Ochotniczą Straż Pożarną. Kilka miesięcy temu pozyskali kilkaset sztuk nieużywanej odzieży, która została wysłana do Rohatynia. Obecnie, na prośbę ks. Jana, organizują zbiórkę sprzętu dla ukraińskich strażaków.  – Wiemy, że obecnie na Ukrainie sytuacja jest skrajnie trudna i utrata majątku w wyniku pożaru byłaby niewyobrażalną tragedią wielu rodzin – tłumaczy Marek Krawyciński, wiceprezes OSP w Pruszczu Gdańskim. Dotychczas strażakom udało się zorganizować agregat prądotwórczy ze spawarką, pompę o dużej wydajności na kołach, węże gaśnicze oraz hełmy.  – Cały sprzęt zawieziemy na Ukrainę naszym pojazdem ratowniczo-gaśniczym. Liczymy, że na miejscu dowiemy się, jakie są inne potrzeby naszych kolegów po fachu i nawiążemy stałą współpracę. W przyszłości planujemy zorganizować kolejne zbiórki oraz wspólne szkolenia  – podkreśla M. Krawyciński.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół