• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • 70. rocznica zakończenia II wojny światowej

    Jan Hlebowicz

    dodane 08.05.2015 02:34

    - Trwająca wojna na Ukrainie nie pozwala nam zapomnieć, że w Europie są jeszcze siły, które przywołują wspomnienie najczarniejszych okresów XX-wiecznej historii, które nadal operują logiką stref wpływów i dążą do utrzymania sąsiadów w wasalnej zależności - mówił prezydent Bronisław Komorowski.

    Ogólnopolskie obchody zakończenia II wojny światowej odbyły się w nocy z 7 na 8 maja na Westerplatte w Gdańsku - symbolicznym miejscu rozpoczęcia konfliktu.

    - W tym miejscu pragnę więc oddać hołd wszystkim, którzy walczyli przeciwko nazistowskiej agresji, wszystkim żołnierzom antyhitlerowskiej koalicji, którzy przyczynili się do zwycięstwa w maju 1945 roku. Pragnę też uczcić pamięć wszystkich ofiar tej strasznej wojny, niezależnie po której stronie wojennej barykady ginęli - powiedział prezydent. - 70 lat temu cała Europa świętowała koniec działań wojennych. Jednak nie dla wszystkich w Europie dzień ten oznaczał wymierny udział w zwycięstwie. Nie dla wszystkich koniec wojny był początkiem ery wolności.

    W swoim przemówieniu prezydent Komorowski skupił się na wojnie toczącej się na Ukrainie. Jak zaznaczył, to na naszych oczach, gdy kolejny naród zademonstrował swoje pragnienie połączenia się z Europą, ujawniając dążenie do normalnego, godnego życia w warunkach większej wolności, odpowiedzią silniejszego sąsiada było użycie siły oraz siłowa zmiana granic.

    - Tego w Europie nie praktykowano właśnie od 1945 roku. To dlatego trudno jest nam dzisiaj radośnie świętować fakt, że 70 lat temu w Europie zakończyła się II wojna światowa - podkreślił polski prezydent.

    Według Komorowskiego, "doświadczenie ostatnich 70 lat, a także lat poprzedzających wrześniowe salwy na Westerplatte niezbicie dowodzi, że na takie praktyki nie może być przyzwolenia, że wobec takich praktyk Europie nie wolno się cofać".

    - Te anachroniczne, a zarazem szkodliwe dla trwałego pokoju postawy również i dzisiaj nie zatrzymają dążenia narodów do decydowania o własnym losie, nie zatrzymają ich nowe generacje czołgów ani rakiet, a ci, którzy takie postawy demonstrują, muszą spotkać się z naszym stanowczym sprzeciwem - zaznaczył B. Komorowski.

    - Tym, którzy są ofiarami, którzy pragną iść ku światu, gdzie sąsiad nie musi bać się sąsiada, należą się nasza solidarność i nasze wsparcie. Jest to jedna z lekcji ostatnich 70 lat, która powinna być dla światowych przywódców trwałym zobowiązaniem - dodał.

    Prezydent Komorowski mówił także o ruchu "Solidarności" - pokojowej rewolucji, która "podważyła pojałtański ład w całej Bronisław Komorowski podczas przemówienia   Bronisław Komorowski podczas przemówienia Jan Hlebowicz /Foto Gość Europie". - Warto pamiętać, że właśnie z Gdańska, z obrad I Zjazdu "Solidarności" w 1981 roku wyszło posłanie do ludzi pracy Europy Wschodniej. Tej siły nie zdołały zdusić wprowadzony kilka miesięcy później stan wojenny ani nagonka reżimowych mediów w innych państwach tzw. bloku wschodniego - przypomniał.

    - Nieodparte pragnienie wolności, pragnienie uczestnictwa we wspólnocie europejskich narodów wzięło górę nad imperium zła. Siła czołgów i rakiet zdała się na nic wobec owej "siły bezsilnych", o której pisał Vaclav Havel. Ta siła wypływała z wiary w wartości podstawowe - przyrodzoną i niezbywalną godność człowieka, w imię której robotnicy i intelektualiści Gdańska, Warszawy, Berlina Wschodniego, Pragi, Budapesztu i wielu innych miast przeciwstawiali się totalitarnemu jarzmu - mówił prezydent.

    Uroczystości rozpoczęły się od odegrania hymnu Polski w wykonaniu Orkiestry Aukso oraz Polskiego Chóru Kameralnego i Warszawskiego Chóru Chłopięcego. W części artystycznej zabrzmiała II część III Symfonii - "Symfonii Pieśni Żałosnych" - Henryka Mikołaja Góreckiego.

    Na Westerplatte B. Komorowski spotkał się m.in. z prezydentami Ukrainy, Bułgarii, Chorwacji, Czech, Estonii, Litwy, Rumunii, a także premierem Słowacji. W obchodach uczestniczyli także Ban Ki-Moon, sekretarz generalny ONZ, oraz Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej. W imieniu przedstawicieli państw przybyłych na Westerplatte złożono wspólny wieniec pod pomnikiem Obrońców Wybrzeża.

    Polskie władze reprezentowali także: marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, premier Ewa Kopacz, wicepremier, szef MON Tomasz Siemoniak oraz szef MSZ Grzegorz Schetyna.

    Wcześniej w Europejskim Centrum Solidarności prezydent Komorowski wziął udział w panelu politycznym "Integracja europejska. Lekcja wyciągnięta z II wojny światowej i jej współczesne znaczenie". Następnie razem z innymi przywódcami państw zapalił znicze pod legendarnym pomnikiem Poległych Stoczniowców.

    Więcej o konferencji poświęconej zakończeniu II wojny światowej TUTAJ.

    Przeczytaj też nasz krytyczny komentarz: Kampania na Westerplatte

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • KrzysiekZ
      08.05.2015 08:29
      Najnowszy spot wyborczy Bronisława Komorowskiego jest świetnym prezentem dla katolików, którzy chcą głosować na kandydata reprezentującego wartości im bliskie. Wiedzą oni już, że nie jest to obecny prezydent.


      Klip wyborczy zatytułowany „Wybierz prezydenta Polaków, nie ich sumień” jest w całości atakiem na kandydata PiS Andrzej Dudę za to, że wyraził jasno swoją opinię na temat metody in vitro. W klipie padają słowa Dudy: „jako człowiek wierzący jestem przeciwnikiem in vitro” i dodaje „jestem przeciwny tej metodzie w tej postaci, w jakiej jest ona realizowana dzisiaj”. To wszystko na tle matki przytulającej swoje dziecko i muzyczki wyciskającej łzy.

      Nie bardzo wiedziałem do tej pory, na kogo głosować i nadal pewności nie mam, ale dzięki temu klipowi zostałem zachęcony do postawienia na Andrzeja Dudę. Dlaczego? Zobaczyłem człowieka, który ma odwagę powiedzieć, że jest człowiekiem wierzącym, że jego etyczne przekonania w kwestii in vitro (więc pewnie w innych też) są zgodne z nauczaniem Kościoła oraz że to ma znaczenie dla jego programu politycznego. To spora odwaga, bo Duda musiał zdawać sobie sprawę z tego, że mainstream medialno-polityczny mu tego nie daruje i jego wypowiedź zostanie zamieniona w pałkę, którą będą go walić po głowie. Tej pałki użył sam prezydent Komorowski z wdziękiem sobie właściwym.

      Katoliccy wyborcy dostali jasny sygnał, że kandydat Andrzej Duda dobrze rokuje jako reprezentant katolików, skoro przyznaje się publicznie do wiary i zasad moralnych motywowanych wiarą, nawet ryzykując spadkiem popularności. Co ten spot mówi o prezydencie Komorowskim? Ano między innymi to, że choć sam jest katolikiem, to jednak w wyborczej walce użył jako argumentu przeciwko swojemu przeciwnikowi faktu jego wierności wierze i etyce katolickiej. Komunikat Komorowskiego wysłany kilka dni przed wyborami brzmi więc tak: „Uważajcie na Dudę, on jest wierzący, co gorsza – podziela etyczne przekonania Kościoła i co najgorsze – można się spodziewać, że jego katolickie sumienie będzie wpływało na jego program polityczny. Rodacy, drżyjcie!”. Panie Prezydencie, zrozumiałem, wszystko jasne, dzięki za to ostrzeżenie. Wiem już, kogo mam się bać. I przyznam, że naprawdę się boję.

      ks. Tomasz Jaklewicz
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół