• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Szata bezpieczeństwa

    dodane 09.07.2015 00:00

    Odpust MB Szkaplerznej. O dziedzictwie Karmelu, duchowości szkaplerza i nawróconym buddyście z o. Tadeuszem Popielą, przeorem gdańskiego klasztoru karmelitów rozmawia ks. Rafał Starkowicz

    Ks. Rafał Starkowicz: Jakie są ślady duchowości karmelitańskiej w Gdańsku?

    O. Tadeusz Popiela: Obecność karmelitów sięga tutaj XIV wieku. Pierwszy klasztor powstał na tzw. młodym mieście, w okolicach obecnej ul. Jana z Kolna, już w 1391 roku. Była to fundacja prowincji niemieckiej. Później, ze względów bezpieczeństwa, krzyżackie władze nakazały jego rozebranie. W 1439 r. rozpoczęła się budowa konwentu, znanego nam dzisiaj jako kościół św. Józefa. Wówczas to był kościół szpitalny pod typowo karmelitańskim wezwaniem św. św. Eliasza i Elizeusza.

    Dzisiaj ta świątynia należy do ojców oblatów...

    Kiedy 1947 roku karmelici wrócili do Gdańska, opiekę nad kościołem św. Józefa sprawowali już  oo. oblaci. Po tej stronie Motławy pozostały dwa wolne kościoły – św. Jana oraz św. Katarzyny. Oba były wtedy bardzo zniszczone. Anegdota zakonna mówi, że ojcowie przejęli kościół św. Katarzyny, bo był bliżej dworca, a nie chciało im się daleko chodzić... (śmiech) Zresztą oblaci to zgromadzenie maryjne. Odkrywając wielkie bogactwo MB Szkaplerznej, wciąż dbają o kontynuację spuścizny, którą pozostawili po sobie nasi ojcowie.

    Mówi Ojciec o działającej przy kościele św. Józefa kaplicy MB Szkaplerznej?

    Tak, to świadczy o duchowej mocy szkaplerza. Co jest ową siłą szkaplerza? To jedno z sakramentaliów Kościoła. Człowiek często spogląda tylko na życie doczesne. Szkaplerz natomiast uświadamia perspektywę wieczności, jaka realizuje się w życiu chrześcijanina. Daje też szczególną opiekę Matki Bożej. Ale przede wszystkim to szata bezpieczeństwa w wieczności. Jak zapewnia Maryja, która objawiła się św. Szymonowi Stockowi, szkaplerz daje człowiekowi wejście do nieba w pierwszą sobotę po jego śmierci...

    Czy w takim zapewnieniu nie ma czegoś magicznego?

    Nigdy nie spotkałem się z zarzutami o magiczność szkaplerza. Każdą rzecz możemy sprowadzić do zabobonu czy talizmanu. Tu jednak nie ma nic z magii. On – po pierwsze – budzi świadomość przynależności do Boga. Poza tym ten, kto przyjmuje szkaplerz, wchodzi do wielkiej Rodziny Karmelitańskiej. A zakon, dopóki będzie istniał, bierze go w opiekę duchową. Karmel modli się za wszystkich, którzy odziani są szkaplerzem. Z punku widzenia religijnego daje to radość, że jest ktoś, kto się za mnie modli. Czy to za mojego życia, czy po śmierci.

    Czy jest to potrzebne człowiekowi żyjącemu we współczesnym świecie?

    Człowiek dzisiaj czuje się trochę jak na bezdrożach. Bezwzględnie potrzebuje konkretnego znaku, który przynosi poczucie pewności i nadzieję. Szkaplerz prowadzi do relacji z Panem Bogiem i osadzenia w Kościele. Towarzyszy mu także konkretna formacja. A Pan Bóg spełnia swoje obietnice.

    Jak wygląda formacja tych, którzy przyjęli szkaplerz?

    Każdego 16. dnia miesiąca w ko- ściele św. Katarzyny odbywają się dla nich spotkania. Nie ograniczają się jedynie do Mszy św. O. Adam realizuje cały cykl formacyjny. Przygotowuje ludzi do przyjęcia szkaplerza, mówi o zobowiązaniach, jakie szkaplerz ze sobą niesie. Spotkania Rodziny Karmelitańskiej trwają kilka godzin. Przyjeżdża na nie grupa 300–400 osób z całej archidiecezji. O. Adam sprowadza też relikwie świętych Karmelu. Na tych spotkaniach pojawia się także wielu ludzi. 24 czerwca mieliśmy w kościele św. Jana relikwie św. Małej Arabki. Byliśmy zaskoczeni, jaką masę ludzi ściągnęła do kościoła.

    Jacy ludzie przychodzą na te spotkania?

    Patrzę czasami po tych, którzy są w kościele, i myślę sobie: „Boże, ile jest wśród was ludzi poranionych”. Są także ci, którzy odkryli duchowość Karmelu, bo to im daje siłę. Co ciekawe, to nie jest wspólnota ludzi starych. Jest wśród nich wielu młodych, są goście z zagranicy. Często stojący wysoko intelektualnie. Ostatnio na spotkanie przyszedł nawrócony buddysta, który postanowił dać świadectwo wiary. Opowiadał, że przed kilkoma miesiącami podczas spotkania dokonało się jego nawrócenie. Chciał podać jakąś karteczkę z intencją do modlitwy. I wówczas usłyszał, że o. Adam zapowiada właśnie dokładnie tę intencję. Zdruzgotało go to zupełnie. Jak twierdził, przyjmując później szkaplerz, doświadczył obecności i bliskości Boga większej niż przez 25 lat trwania w buddyzmie.

    Czy spotkania raz w miesiącu są dla nich wystarczające?

    Pracujemy nad tym, żeby stworzyć pewne struktury. Te spotkania mogą być częstsze. Nie zamierzamy ludziom niczego narzucać, ale takie prośby wychodzą od nich samych. Oczekują jeszcze bliższego kontaktu z duchowością Karmelu. Chodzi o pełne zjednoczenie z Bogiem, które dokonuje się przez pośrednictwo Maryi. Naszym głównym obowiązkiem jest szerzenie kultu MB Szkaplerznej. Trudno mówić o Karmelu bez Maryi...

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół