• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Bóg w drugim człowieku

    ks. Rafał Starkowicz

    |

    Gość Gdański 29/2015

    dodane 16.07.2015 00:00

    Piesze wędrówki na Jasną Górę. – Mimo że z archidiecezji do Częstochowy wyruszają aż trzy osobne pielgrzymki, łączy nas poczucie wspólnego celu. Gramy do tej samej bramki – mówi ks. Krzysztof Ławrukajtis, kierownik gdańskiej pielgrzymki.

    Jak podkreśla ks. Ławrukajtis, wszystkie trzy pielgrzymki są bliskie jego sercu. – Pochodzę z Gdyni, chodziłem w kaszubskiej, jestem kierownikiem gdańskiej – mówi z uśmiechem.

    Odmienni, chociaż podobni

    Wspomina, że zaraz po ogłoszeniu nowego podziału administracyjnego Kościoła w Polsce próbowano wszystkie trzy pielgrzymki połączyć w jedną. To się jednak nie udało. Zadecydowały nie tyle względy ludzkie, co nieco odmienny charakter grup oraz specyfika pątniczych środowisk. – Kaszubi wrócili do swojej pierwotnej trasy i idą przez Toruń. Gdynia – podobnie jak Gdańsk – idzie przez Bydgoszcz. Mijamy się po drodze. W niektórych miejscowościach mamy wspólne noclegi i posiłki – opowiada ks. Ławrukajtis.

    Dodaje, że w latach 80. i 90. XX w. różnice pomiędzy pielgrzymkami były większe. Dzisiaj wiele z nich ulega zatarciu. Sprzyja temu chociażby fakt, że kapłani, którzy biorą udział w pielgrzymkach, są przenoszeni i trafiają w części diecezji, z których wyruszają inne grupy. W efekcie większość posługujących np. pielgrzymce gdyńskiej to księża z Gdańska. Mimo że do Maryi idą różnymi drogami, wiele spraw organizacyjnych podejmują wspólnie. Dotyczy to chociażby kursów dla porządkowych czy załatwiania wspólnego pociągu, którym wracają z Jasnej Góry. – To trochę jak z kibicami Lechii i Arki. Decyduje fakt, skąd pochodzimy – mówi o identyfikacji pielgrzymów z konkretnymi grupami. – Ta różnorodność jest dobra. Dotyczy takich rzeczy jak chociażby emblematy, koszulki, koloryt grupy czy trwające od lat tradycje. Uczymy się bycia razem. I fajne jest to, że z czasem zbliżamy się do siebie. To moje wielkie pragnienie.

    Tempo i dyscyplina

    Na tle pielgrzymek gdańskiej i gdyńskiej szczególnym kolorytem wyróżnia się jednak wyruszająca z Helu pielgrzymka kaszubska. Aby dotrzeć na Jasną Górę, pokonuje najdłuższy szlak pątniczy w Polsce. Jak streścić jej specyfikę w dwóch słowach? Ks. Krzysztof, który kilkakrotnie pielgrzymował z Kaszubami, odpowiada bez wahania: – Tempo i dyscyplina, ale także elementy tradycji kaszubskiej wplatane w pielgrzymowanie. Szczególnie mocny akcent stanowi samo wejście na Jasną Górę, kiedy to wielu pielgrzymów ubiera regionalne stroje. Bardzo dobrze mi się tam chodziło. To doskonale przygotowana pielgrzymka – stwierdza. Ks. Jan Perszon, kierownik pielgrzymki kaszubskiej, podkreśla, że koloryt grupy nie sprowadza się jedynie do znaków zewnętrznych. – Jest tutaj trochę kaszubskich elementów. Pieśni, ubiorów... – przyznaje. – Jednak nawet sposób przeżywania modlitwy i adoracji Boga jest nieco inny. Towarzyszą mu jakieś większe skupienie, wyciszenie, dyscyplina, punktualność – wylicza. Dodaje, że ci, którzy przychodzą z innych pielgrzymek (a wraz z Kaszubami na Jasną Górę idą także ich sympatycy z całego prawie kraju), są pod wrażeniem tej dyscypliny i specyficznej duchowości. – Jest ona mniej efektowna, mniej rozkrzyczana, mniej nawet entuzjastyczna. Kaszubi nawet chyba cieszą się inaczej i entuzjazm wyrażają jakoś bardziej powściągliwie. To jest właśnie chyba znak siły modlitwy i formacji – zaznacza ks. Perszon. Gości przyciągają także kaszubska egzotyka oraz to, że raz na 5 lat pielgrzymka nie kończy się w Częstochowie, ale podąża dalej. – Co roku dzwonią do mnie ludzie i pytają: „W tym roku też idziecie na Giewont?” – opowiada ks. przewodnik. – W przyszłym roku idziemy na Łagiewniki. Planowaliśmy to już trzy lata temu, kiedy nie było jeszcze papieża Franciszka. Nie mieliśmy pojęcia, że przyleci do Polski. Jestem przekonany, że te plany pojawiły się za natchnieniem Ducha – wyjaśnia. Pierwszego dnia pielgrzymki ks. przewodnik w konferencji wyjaśnia zasady wędrowania. Ostrzega także przed konsekwencjami łamania regulaminu. – Może wydawać się to trochę przesadne. Ale nikt nie może powiedzieć, że jestem człowiekiem bez serca. Bo do czego podłączyliby mi stymulator? – śmieje się. Termin operacji zaplanował na początek lipca, aby rany mogły się zagoić przed wyruszeniem na szlak. Wcześniej, podczas wyjazdu w Tatry, przemierzył kilka forsownych szlaków. Wszedł na Krywań, przemierzył grań Rohaczy...

    Pielgrzymkowy bakcyl

    – Zaczynałam od pierwszych pielgrzymek. Później była długa przerwa. Mąż, dzieci... Marzyłam sobie, że kiedyś znowu pójdę – mówi Mariola Przegenda. – Teraz chodzimy z moim synem. Jest niepełnosprawny. Na wózku. On ma już 10 pielgrzymek zaliczonych i tak jak mnie, bardzo go to pociąga. Ciągnie go i do Boga, i do modlitwy... – opowiada. Po latach pierwszy na pielgrzymkę wyruszył jej niepełnosprawny syn Łukasz. Dołączył do gdańskiej grupy biało-brązowej, w której co roku do Częstochowy pielgrzymują również niepełnosprawni. – Na pielgrzymkę poszedł z opiekunem. Wiedziałam, że to ogromny wysiłek. A iść i opiekować się niepełnosprawnym jest dużo trudniej. Moje dziecko potrzebuje opieki 24 godziny na dobę. Nie zrobi nic samodzielnie. Nie ubierze się sam, nie umyje, nie skorzysta z toalety. Mówiłam, że mogą w każdej chwili wrócić. Doszli do końca. Kiedy wrócili, powiedzieli: „Za rok idziemy znowu” – wspomina Mariola. Wówczas podjęła decyzję, że pójdzie z nimi. Usłyszała wtedy od syna: „Jak chcesz, to sobie idź, ale w innej grupie”. Poszła w tej samej. Od początku jednak zajęła się pracą w ekipie medycznej. – Moje dziecko, tak jak poprzednio, poszło z opiekunem. Nawet nie miałam zbyt wiele możliwości, żeby zerkać, czy mu się dobrze idzie. Ale widziałam, że był zadowolony – podkreśla. Zaznacza, że pielgrzymowanie daje jej poczucie wspólnoty oraz bliskości Boga. – To dla mnie ładowanie akumulatora na kolejne miesiące. Pielgrzymka daje mi siłę – mówi. Jej źródłem jest Pan Bóg, ale także ludzie, których spotyka na drodze. Zarówno pielgrzymi, jaki i ci, którzy z radością ich przyjmują. Piotr Lachowski na pielgrzymkę pójdzie w tym roku dopiero po raz trzeci. Zaczynał od wypraw rowerowych. Pierwszy raz do Częstochowy na rowerze dotarł w 2003 roku. Było to dziękczynienie za narodziny córki. 10 lat później odważył się wyruszyć na pielgrzymkę pieszą. – To 16 wspaniałych dni poznawania siebie. Można iść dwa–trzy dni z maską na twarzy, ale przychodzi czas, kiedy tę maskę trzeba zdjąć. Wówczas zaczynamy polegać na innych. Ale także dajemy im siebie. To fantastyczny czas, który zbliża do Boga, do siebie samych i do ludzi – mówi. Jak zaznacza, pielgrzymka daje mu doświadczenie Kościoła. W zeszłym roku doszedł na Jasną Gorę z całą rodziną. Było tam czworo jego dzieci oraz koleżanka jednego z synów. – To dla mnie czas resetu. Odcinam się od pracy i spraw organizacyjnych. To jest mój urlop. Dodatkowo wzmacnia to moje relacje z bliskimi i daje szansę na wskazanie im chrześcijańskiej drogi życia na co dzień – dodaje.

    Kształtowanie w drodze

    – Potrzebujemy pielgrzymowania, żeby uczyć się, jak odpowiadać na stojące przed nami wyzwania. Uczymy się budowania relacji międzyludzkich. Pielgrzymka pomaga wyjść poza schemat i odnowić relację z Bogiem i własne człowieczeństwo – zaznacza ks. Ławrukajtis. – Kiedy zobaczymy, co osiągnęliśmy tymi małymi kroczkami, możemy zmienić swoje podejście do życia. Jest to walka, którą można wygrać. Pomagając sobie nawzajem, uczymy się swojego miejsca w Kościele. Dzisiaj tego właśnie brakuje. Pan Bóg przychodzi do nas w drugim człowieku. To nauka bycia w Kościele. A Pan Bóg na pielgrzymce dotyka człowieka i go uzdrawia – dodaje kierownik gdańskiej pielgrzymki.•

    Start pieszych pielgrzymek

    XXXIV Piesza Pielgrzymka Kaszubska – 25 lipca (sobota), godz. 6 – kościół pw. Bożego Ciała w Helu; XXX Piesza Pielgrzymka Gdyńska – 26 lipca (niedziela), po Mszy św. o godz. 6 – kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni; XXXIII Piesza Pielgrzymka Gdańska – 28 lipca (wtorek), po Mszy św. o godz. 6 – bazylika Mariacka w Gdańsku.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół