• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Wakacje za jeden uśmiech

    Justyna Liptak

    |

    Gość Gdański 30/2015

    dodane 23.07.2015 00:00

    – W dużej mierze wypoczynek dzieci współfinansowany jest z „Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom”. Cztery zapalone świeczki to jeden dzień pobytu dziecka tutaj – wyjaśnia ks. Janusz Steć, dyrektor Caritas Archidiecezji Gdańskiej.

    W czasie wakacji ośrodek turystyczny w położonym nad Jeziorem Tuchomskim Warzenku przeżywa prawdziwe oblężenie. – Jedna z grup jest tam, bo ma właśnie spotkanie z gośćmi ze Straży Granicznej, którzy opowiadają o swojej pracy – pokazuje Wioleta Wiśniewska, kierownik turnusu. Rzeczywiście – do dwóch strażników granicznych i dwóch wyszkolonych psów ustawiły się dwie kolejki dzieci.

    Dzień jak co dzień

    Jedna kolejka prowadzi do strażników, którzy pomagają kolonistom założyć kamizelkę kuloodporną, hełm i maskę przeciwgazową. W drugiej ustawili się wszyscy, którzy chcą pogłaskać psa. Zwierzęciu najwyraźniej, tak jak dzieciom, sprawia to wielką radochę. I chociaż lada moment do ośrodka ma przyjechać bp Wiesław Szlachetka, plan dnia nie uległ rozluźnieniu. – Staramy się, żeby dzieciom nie umknęły ani jeden dzień, ani jedna atrakcja – mówi pani Wioleta. Biskupa Szlachetkę wita jedna z grup entuzjastycznym i głośnym: „Szczęść Boże!”. Następnie dwójka kolonistów zabiera duszpasterza na wycieczkę po ośrodku. Trzeba przecież pokazać gościowi, gdzie i jak spędzają czas. – A tu jest stołówka. Te kartki oznaczają, ile osób siedzi przy stole. Ja zawsze siadam tutaj – tłumaczy Oskar. – Tam są nasze pokoje. Mamy konkurs czystości, a kto wygra, dostanie nagrodę – dodaje Julia.

    Biskup daje się porwać kolonistom. – Ja sam nigdy nie byłem na kolonii, a wy zarażacie entuzjazmem. Udziela mi się wasza radość – mówi. Ośrodek w Warzenku prowadzony jest przez Fundację „Pro Caritate Gedanensis”, która powołana została przez Caritas Archidiecezji Gdańskiej. – Chodzi nam głównie o to, żeby dzieci, które przyjeżdżają tutaj na kolonie w wakacje, mogły odpocząć – mówi Adrian Łęgocki, kierownik ośrodka w Warzenku. Wyjaśnia, że koloniści pochodzą z rodzin, które nie mogłyby pozwolić sobie na zafundowanie dziecku dwutygodniowego zorganizowanego wyjazdu. – Dzieciaki są z różnych domów. U niektórych warunki są bardzo ciężkie, dlatego staram się zapewnić im jak najwięcej atrakcji, żeby mogły aktywnie wypocząć – mówi. – Ośrodek działa przez cały rok, a z dochodów uzyskanych dzięki obecności gości możliwe jest wsparcie wypoczynku dzieci i młodzieży z rodzin potrzebujących. W czasie kolonii dzieci mają zapewnione 5 posiłków dziennie, opiekę wychowawców, a także pielęgniarki. Na brak atrakcji także nie mogą narzekać.

    – Mamy boisko do koszykówki, siatkówki, piłki nożnej, badmintona oraz dwie trampoliny – wylicza niektóre z nich szef ośrodka. W czasie wakacji do Warzenka przyjeżdżają 4 turnusy. – Każdy trwa dwa tygodnie, a liczba kolonistów to około 95 osób – dodaje.

    Biegamy powoli

    Wioleta Wiśniewska kierownikiem na koloniach w Warzenku jest 8. raz. Wraca, bo przyciągają ją dzieci. – Chcę im pomagać, żeby chociaż przez dwa tygodnie przekonały się, że można inaczej, weselej i aktywniej spędzić czas – mówi. A zorganizowanych zajęć nie brakuje. – Zapewniamy im dwie wycieczki autokarowe, zapraszamy ciekawych gości, m.in. Staż Graniczną. Organizujemy warsztaty taneczne i ekologiczne. Odbywają się różnego rodzaju zajęcia sportowe, teatralne, plastyczne oraz muzyczne, w czasie których uczymy dzieci śpiewać i grać na instrumentach – wymienia pani Wioleta.

    12-letnia Emilia, która do Warzenka przyjechała po raz drugi, cieszy się, że mogła lepiej poznać pracę Straży Granicznej. – Chciałabym pracować tak jak oni, bardzo mi się podoba to, co robią – mówi dziewczynka. Bycie wychowawcą na tych koloniach wymaga dużej elastyczności, bo dzieci pochodzą z różnych środowisk. Zarówno pani Wioleta, jak i inni wychowawcy poświęcają swój czas w ramach wolontariatu. – Lubię pracować z dziećmi – mówi Marek Sadowski, wychowawca grupy „Ogniste Asy”. Kolonie w Warzenku to nie tylko zabawa, ale również nauka.

    – Chcemy, żeby dzieci nauczyły się, jak dbać o porządek w swoim otoczeniu, bo zdarza się, że z domu nie wynoszą takiej wiedzy – tłumaczy pan Marek. Skuteczny okazuje się konkurs czystości. – Codziennie rozdajemy punkty, a który pokój zbierze ich najwięcej, zwycięży. Taka rywalizacja motywuje kolonistów, bo każdy chce być najlepszy. Każda grupa podpisuje również kontrakt z wychowawcami. – Chcemy, żeby koloniści zrozumieli, co jest okej, a co nie. Wychowawcy również taki kontrakt podpisują, bo nas również obowiązują spisane zasady. Umowa niczego nie zabrania. Raczej wyjaśnia: „Biegamy powoli, bo w budynku są schody” – wyjaśnia pan Marek.

    – U nas zabawa przeplata się z edukacją – mówi ks. Janusz Steć, dyrektor Caritas Archidiecezji Gdańskiej. Od wielu lat Caritas organizuje wypoczynek, i to w wielu formach. Nieodpłatnie. Bp Szlachetka podkreśla, że trzeba takie inicjatywy nie tylko promować, ale również rozwijać, a co najważniejsze – podejmować. – Caritas Archidiecezji Gdańskiej prowadzi wiele inicjatyw dla dzieci. I najbardziej cieszy to, że najmłodsi, którzy nie mają wielu powodów do radości, na co dzień z tych inicjatyw korzystają.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół