• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Bóg na zatłoczonej ulicy


    Justyna Liptak


    |

    Gość Gdański 32/2015

    dodane 06.08.2015 00:00

    Przyjechali z różnych stron diecezji płockiej. Tańczą, grają, śmieją się i śpiewają. Wszystko dla Boga. 
Gdańsk był drugim miastem na ich ewangelizacyjnej mapie.

    Na rogu Długiej i Lektykarskiej gromadzi się coraz więcej osób. Jedni zerkają i odchodzą, inni – zaciekawieni muzyką – przystają na dłużej.


    Babę zesłał Bóg


    – Proszę z nami zostać na chwilę, nasz teatr wystawi sztukę o kobietach. Jest bardzo zabawna – mówi chłopak, wręczając dwóm dziewczynom ulotkę. – Skoro tak, to zostajemy – odpowiada jedna z nich.


    Chwilę po rozpoczęciu przedstawienia dziewczyny głośno się śmieją, a wokół młodych artystów zbiera się coraz więcej ludzi. Dopiero kiedy w sztuce pojawia się Bóg, z widowni padają pytania: „To jakaś sekta?”. Ale nikt nie rusza się z miejsca. Sztuka jest zbyt wciągająca. Artyści zostają nagrodzeni gromkimi brawami. Nie mają czasu nawet chwili odpocząć, bo już podchodzą do nich zaciekawieni ludzie. Zadają pytania, a młodzi odpowiadają. Każda rozmowa jest dla nich ważna, bo właśnie udało się zarzucić „wędkę”, a takiej okazji nie można zmarnować.


    – Kiedy dostałam propozycję napisania tej etiudy ulicznej, od razu zaczęła mi chodzić po głowie piosenka „Babę zesłał Bóg” i pod nią stworzyłam cały scenariusz – wyjaśnia 18-letnia Oliwia Olejnik z Teatru Trzeciego. – Poza tym miałam do dyspozycji cztery aktorki i jednego aktora – śmieje się.


    Etiuda uliczna „Szukam” opowiada historię kobiety, która w pędzie życia zaczyna dostrzegać, że czegoś jej brakuje. – Kobieta jest zmienna. Cały czas myśli o domu, dzieciach, mężu, karierze. Główna bohaterka także. W jej głowie zaczyna rodzić się myśl, że zgubiła kogoś dla siebie ważnego – Boga. Dlatego tak trudno jej ogarnąć swoje życie – wyjaśnia Oliwia.


    – Oglądając etiudę, wydawało mi się, że ktoś mi czyta w myślach – mówi pani Beata, która zatrzymała się, żeby zobaczyć przedstawienie. – Nigdy nie pomyślałabym, że można tak otwarcie mówić o Bogu poza kościołem, na środku zatłoczonej ulicy – dodaje.


    Boża wędka


    – Jesteśmy inicjatywą ewangelizacyjną „Świadomość”, która powstała dzięki młodzieży formującej się we wspólnocie Laboratorium Wiary, będącej częścią Ruchu Rodzin Nazaretańskich Diecezji Płockiej – wyjaśnia Tosia Cieślińska, jedna z ewangelizatorek.


    Wspólnoty Laboratorium Wiary oraz Teatr Trzeciego skupiają osoby w różnym wieku – od podstawówki aż po młodzież pracującą i studentów.
 Młodzi, którzy – mimo niesprzyjającej aury – ewangelizowali na ulicy Długiej, uczestniczyli najpierw w kilkudniowych rekolekcjach, podczas których rozważali słowo Boże i przygotowywali się do bycia ewangelizatorami. Ich grupa liczy około 25 osób.


    Są wśród nich księża, diakoni, młodzi animatorzy oraz aktorzy ewangelizacyjnego Teatru Trzeciego. Z akcją ewangelizacyjną wyruszyli w Polskę po raz drugi. W tym roku na trasie mają: Olsztyn, Gdańsk, Toruń, Bydgoszcz, Poznań i Płock. Dlaczego to robią?

    
– Bo chcemy dać ludziom możliwość zatrzymania się, żeby znaleźli chwilę na przemyślenie, za czym tak naprawdę gonią. I czy przypadkiem w tym pędzie czegoś nie zgubili, tak jak główna bohaterka etiudy, która zrozumiała, że zgubiła Boga i dlatego wszystko jej się w życiu posypało – mówi Tosia.


    Mimo szczerych chęci nie zawsze spotykają się z otwartością i zrozumieniem. – Reakcje są różne. Jedni pukają się w głowę, a nawet nas obrażają. Inni mówią: „Super, że jesteście” i to jest najbardziej budujące – dodaje ewangelizatorka.


    Dlaczego „Świadomość”? – Bo staramy się budzić świadomość. Zaczynając od siebie. Uświadamiamy sobie, Kto jest dla nas najważniejszy – mówi Tosia.

    Iskra miłości

    
Marcin Listkowski przyznaje, że jeżeli chodzi o ewangelizację, to jego debiut. – Moja żona była w projekcie rok temu i widziałem, jakie to na niej zrobiło wrażenie – wyjaśnia. W tym roku postanowił sam sprawdzić, czym jest ewangelizacja. Włączył się w inicjatywę bardziej z ciekawości, ale już w czasie rekolekcji odkrył coś, co go zaskoczyło.


    – Myślałem, że już jestem nawrócony, że teraz idę prostą drogą do raju. Właśnie dzięki rekolekcjom uświadomiłem sobie, że proces mojego nawracania ciągle trwa. Bo nie wystarczy, że powiem, iż Jezus jest moim Zbawicielem i teraz, co bym nie zrobił, będzie dobrze – mówi chłopak.


    W czasie ewangelizacji doświadczył również działania Ducha Świętego. – Ja mam straszny problem z wystąpieniami publicznymi i nigdy sam z siebie nie wyszedłbym do ludzi. Tu modlę się wcześniej i wiem, że Bóg mną pokieruje – mówi.

    Przyznaje, że gdyby kilka lat temu sam trafił na taką akcję, pewnie szybciej odnalazłby Boga. – Wychowałem się w rodzinie katolickiej. W każdą niedzielę chodziłem do kościoła, ale bardziej z tradycji albo przyzwyczajenia. Boże Narodzenie nie miało dla mnie nic wspólnego z narodzinami Jezusa, bardziej z przyjściem Mikołaja i prezentami. Myślę, że ta akcja jest o tyle fajna, że ludzie mogą zatrzymać się na ulicy i doświadczyć Jezusa. Rozmawia z nami wiele starszych pań, opowiadają, że podoba im się to, że tutaj jest tylu młodych, którzy w prosty sposób mówią o swoim doświadczeniu Boga – mówi Marcin.


    Ola Romejko, która ewangelizuje po raz drugi, przyznaje, że ludzie patrzą na nich jak na sektę. – Pytają, jakiego wyznania jesteśmy, bo to ich dziwi, że młodzież katolicka wychodzi na ulice miast i mówi otwarcie o Bogu – opowiada. Ola ma 18 lat i nie boi się reakcji rówieśników na to, że wierzy i ewangelizuje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół