• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Rewolucja w szkolnych murach i sklepikach

    Jan Hlebowicz

    dodane 01.09.2015 21:18

    Z Piotrem Kowalczukiem, zastępcą prezydenta Gdańska ds. polityki społecznej, o walce z otyłością wśród dzieci, 6-latkach w szkołach, katolickich wartościach i współpracy ze środowiskami LGBT, rozmawia Jan Hlebowicz.

    Jan Hlebowicz: Dziś 1 września, czyli nowy rok szkolny. Jakie nowości czekają nauczycieli i uczniów? Podobno gdańskie stołówki i sklepiki szkolne czeka prawdziwa rewolucja...

    Piotr Kowalczuk: Monitorowanie stanu zdrowia gdańskich dzieci i młodzieży, prowadzone od kilku lat, wskazuje na pewne niepokojące tendencje. 20 proc. uczniów szkół podstawowych ma problem z nadwagą, a aż 75 proc. uczniów zmaga się z wadami postawy. By przeciwdziałać tym negatywnym zjawiskom, w bieżącym roku szkolnym wprowadzamy nowy program "Gdańsk - jemy zdrowo", w którym chodzi o podniesienie jakości żywienia w gdańskich placówkach oświatowych. Ze szkół znikną automaty z napojami gazowanymi. Zamiast tego, uczniowie będą mogli nalać sobie do butelki zdrową i czystą wodę ze szkolnych zdrojów. W sklepikach szkolnych nie będzie można kupić batoników czy chipsów, a na regałach pojawi się zdrowa żywność. W sukurs idzie nam minister zdrowia, który tuż przed nowym rokiem szkolnym wydał stosowne rozporządzenie dotyczące żywienia zbiorowego i oferty sklepików placówek oświatowych. Dodatkowo osoby pracujące w stołówkach odbędą kolejne, dedykowane im szkolenia, które mają spowodować zmianę niewłaściwych przyzwyczajeń w przygotowaniu posiłków.

    Co jeszcze nowego czeka nas w obecnym roku szkolnym? 

    Jedną z nowości jest projekt "Kreatywna pedagogika", który jest odpowiedzią na krytykę współczesnej szkoły. Opiera się na idei samodoskonalenia i samokształcenia nauczycieli, którzy oddolnie powinni przyczynić się do przemiany szkoły i odpowiedzieć na wyzwania współczesnego świata. Inną inicjatywą jest "Szkoła debaty". Wykładowca Uniwersytetu Gdańskiego z pomocą swoich studentów będzie uczył licealistów sztuki prowadzenia dyskusji. Zależy nam, by te debaty stały się nowoczesnymi lekcjami wiedzy o społeczeństwie. Kolejnym bardzo ważnym projektem jest "Tumbo pomaga", realizowany razem z Fundacją Hospicyjną. Są to treningi i warsztaty skierowane do pedagogów i psychologów, którzy angażują się w pomoc dzieciom i młodzieży w żałobie. Zależy nam, by w każdej placówce były osoby, które potrafią otoczyć odpowiednią opieką dzieci i młodzież w krytycznych, życiowych sytuacjach.

    Wiele kontrowersji wzbudziła Pańska decyzja dotycząca likwidacji Pałacu Młodzieży. Protestujący rodzice wciąż będą mogli posyłać swoje dzieci na zajęcia dodatkowe organizowane w tym miejscu od lat?

    Protesty rodziców były absolutnie nieuzasadnione. Od początku w mediach pojawiła się narracja o likwidacji Pałacu Młodzieży, która szybko została podjęta przez opinię publiczną. Tymczasem, jak już wielokrotnie powtarzałem, chodziło jedynie o zmianę formuły organizacyjnej z placówki oświatowej na instytucję kultury. Nigdy też nie było mowy o zaprzestaniu prowadzenia zajęć w tym konkretnym miejscu, ale jedynie o rozszerzeniu oferty edukacyjnej nie tylko w Śródmieściu, ale też w innych dzielnicach. Dzięki temu dzieci, zamiast dojeżdżać na zajęcia, mogłyby z nich skorzystać w czasie, które poświęcają obecnie na dojazd. 

    Od kilku lat opinię publiczną rozpala do czerwoności temat obowiązku szkolnego 6-latków. Pytanie dotyczące tej kwestii zostało zawarte w zaplanowanym na 25 października referendum. Uważa Pan, że reforma minister Hall jest dobra?

    Odpowiem na przykładzie Gdańska, gdzie zaledwie 8 proc. dzieci nie rozpoczęło edukacji jako 6-latki. Zgodnie z prawem oświatowym, 30 września otrzymamy ostateczne dane z Systemu Informacji Oświatowej i będziemy mogli potwierdzić lub zweryfikować liczbę uczniów. Rodzice, opierając się na informacjach, jakie zdobyli w odwiedzanych placówkach podczas dni otwartych, wiedzy na temat swoich dzieci i na opinii poradni psychologiczno-pedagogicznych, zdecydowali się posłać swoje pociechy do szkoły. Jest to najniższy wskaźnik w całej Polsce, więc możemy mówić o ogromnym wspólnym sukcesie. Będziemy szczególnie monitorować pracę placówek, gdzie są najmłodsi uczniowie. Łącznie w Gdańsku podlega mi 175 jednostek organizacyjnych oświaty - to ogromne wyzwanie, jednak łączone z pasją pozwala na optymalne zarządzanie powierzonym obszarem. Łączy się ono również z pracą kilkudziesięciu placówek pomocy społecznej.

    Wielu rodziców skarży się, że poradnie niechętnie wydają opinie w sprawie odroczenia...

    Osobiście nie spotkałem się z takimi głosami. W naszym mieście rodzice powiedzieli: "sprawdzam" i wybrali dla swoich dzieci wcześniejszą edukację. Są nawet takie szkoły, które przyjęły wielu 6-latków nie ze swojego obwodu. Dlaczego? Bo oferta danej placówki była tak dobra i atrakcyjna. Pewne nieporozumienie dotyczyło terminów badań. By były one rzetelne, muszą się odbyć po uzyskaniu opinii nauczyciela obowiązkowego przygotowania przedszkolnego. Termin przedstawienia tej oceny to końcówka maja. Stąd mogło wydawać się, że mamy spiętrzenie badań.

    Zmieńmy temat. Z ramienia miasta odpowiada Pan za przygotowanie ŚDM, od lat deklaruje przywiązanie do wartości katolickich, współpracuje z organizacjami pro life. A z drugiej strony wspiera Pan gdański marsz równości, organizowany przez środowisko LGBT. Jakie właściwie są Pańskie poglądy?

    W urzędzie nie pytam nikogo o wyznanie, orientację czy poglądy. Pracuję ze wszystkimi i dla wszystkich. Realizuję tym samym zapisy konstytucyjne i przyjęte przez Polskę konwencje, które zapewniają wszystkim te same prawa. W Gdańsku żyją zarówno katolicy, jak i przedstawiciele innych wyznań oraz osoby niewierzące. To od wieków fundament Miasta Wolności i Solidarności. Trudno, bym zamykał się przed kimkolwiek na współpracę w zakresie spraw społecznych, za które odpowiadam. Cenię sobie jezuickiego ducha "magis", czyli więcej. Najpierw zawsze od siebie, później we współpracy z innymi. Szacunek należy się wszystkim.

    Cytuję za Robertem Biedroniem: "Jest Pan pierwszym prezydentem miasta w Polsce, który wsparł nasz marsz".

    Mój prezydencki kalendarz w tym dniu obejmował cztery festyny, debatę i jubileusz 110-lecia Związku Nauczycielstwa Polskiego. Utożsamianie mnie z poglądami wszystkich uczestników tych spotkań jest nadużyciem. Natomiast debatować powinienem z każdym. Przypomnę, że w Gdańsku odbywał się Tydzień Równości. Wziąłem udział w merytorycznej debacie "Tęczowe rodziny w Polsce i Europie". Rozmawialiśmy m.in. o realnym problemie dyskryminacji młodych ludzi o orientacji homoseksualnej w gdańskich szkołach. Zastanawialiśmy się też, czy zapewniamy wystarczające wsparcie osobom, które pochodzą z tzw. rodzin zrekonstruowanych. Pytaliśmy też, co miasto powinno zagwarantować tej grupie osób. Uważam, że jako katolik, a jednocześnie prezydent odpowiedzialny za sprawy społeczne, powinienem pochylać się z jeszcze większą troską nad każdym, kto może być w jakikolwiek sposób dyskryminowany.

    A jednocześnie zupełnie nie przeszkadza Panu wsparcie środowiska, które od lat walczy o redefinicję małżeństwa i rodziny, postuluje adopcję dzieci przez osoby homoseksualne, domaga się powszechnego dostępu do aborcji...

    Nie było o tym mowy podczas debaty. Uważam, że zwracając uwagę na problem dyskryminacji i potrzebę wsparcia osób homoseksualnych, wyprzedzam to, nad czym debatują podczas synodu biskupi z całego świata, rozmawiając o opiece i wsparciu osób innej orientacji. Według nauczania Kościoła, mężczyźni i kobiety o skłonnościach homoseksualnych powinni być traktowani z szacunkiem.

    Mówimy o dwóch zupełnie różnych sprawach. Oczywiście, szacunek należy się każdemu, a Kościół nie odtrąca homoseksualistów. Z drugiej strony nauka społeczna Kościoła mówi wyraźnie, że rodzina oparta jest na stabilnym i trwałym, nastawionym na płodność związku kobiety i mężczyzny. A marsz, który Pan wsparł, całkowicie przeczy tej definicji.

    Mówimy dokładnie o tym samym. Powtórzę jeszcze raz: podczas debaty nikt nie próbował redefiniować małżeństwa czy rodziny. Polecam przyjrzenie się całemu Tygodniowi Równości, nie jego jednemu fragmentowi, gdzie ludzie innej orientacji wyszli na ulice ze swoimi rodzinami, z których pochodzą, i przyjaciółmi, by upomnieć się o swoją godność.

    O przygotowaniach do Światowych Dni Młodzieży w 36. numerze "Gościa Gdańskiego" na 6 września.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół