• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Od pragnienia do narodzin

    Justyna Liptak

    |

    Gość Gdański 41/2015

    dodane 08.10.2015 00:00

    – Naprotechnolgia przyniosła efekty nawet u tych pacjentów, którzy byli po nieudanych próbach in vitro – mówi dr n. med. Aleksandra Maria Kicińska, konsultant naprotechnologii i Prezes Poradni Zdrowia Prokreacyjnego „Naprocentrum”.

    Drugie jesienne spotkanie z naprotechnologią to inicjatywa podjęta przez Fundację „Naprocentrum” z Gdańska, która w tym roku zaprosiła do współorganizacji Sekcję Ginekologiczną Stowarzyszenia Katolickich Lekarzy Polskich. Głównym tematem konferencji była „Ochrona zdrowia prokreacyjnego”. Dwudniowe spotkanie z naprotechnologią odbyło się głównie w Europejskim Centrum Solidarności.

    – Naprotechnologia to otaczanie interdyscyplinarną opieką pacjentów w taki sposób, aby doprowadzić organizm kobiety i mężczyzny do zdrowia i do poczęcia dziecka w sposób naturalny. Bo płodność jest integralną składową zdrowia ludzkiego i nie można leczyć niepłodności czy zaburzeń cyklu, jeśli nie leczy się całego organizmu – tłumaczy dr Kicińska.

    Dlatego bardzo ważne jest, aby kobiety zostały otoczone kompleksową opieką nie tylko przez ginekologa, ale także przez specjalistę chorób wewnętrznych i pokrewnych specjalności oraz przez dietetyka i psychologa. Oprócz pracowników naukowych Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego jednym z prelegentów był ks. dr Jan Uchwat, ojciec duchowny GSD, który mówił o duchowych i emocjonalnych potrzebach pacjentek, zwłaszcza tych po stracie dziecka.

    – Poronienia są, niestety, coraz powszechniejsze i nie da się przeżyć żałoby bez zagłębienia się wierze. Doświadczenie śmierci dziecka zawsze rodzi bardzo poważne pytania, które kierujemy w stronę Boga. Dlatego warto zachęcić pacjentów, którzy borykają się ze stratą potomstwa, aby poszukali pomocy duchowej – mówi ks. J. Uchwat, który jest również duszpasterzem Wspólnoty Rodziców po Stracie Dziecka.

    „Naprocentrum” to poradnia kompleksowego leczenia niepłodności małżeńskiej, nawykowych poronień, porodów przedwczesnych i zaburzeń cyklu miesiączkowego oraz napięcia przedmiesiączkowego dla kobiet w każdym wieku, która istnieje od 2013 roku. Leczenie każda z pacjentek rozpoczyna od nauki rozpoznawania poszczególnych faz swojego cyklu miesięcznego. Następnie obserwacje nanosi na specjalną kartę, która jest kluczem odszyfrowującym język własnego ciała.

    – Leczenie w naprotechnologii jest to proces stopniowy, bo odmierzany kobiecymi cyklami, na podstawie których lekarz naprotechnolog zaleca konkretne badania, a następnie pacjentka rozpoczyna leczenie interdyscyplinarne. Ponad 70 proc. problemów związanych z płodnością to zaburzenia internistyczne, a więc z dziedziny alergologii, endokrynologii oraz immunologii – wyjaśnia prezes poradni zdrowia prokreacyjnego „Naprocentrum”.

    Dr Kicińska podkreśla, że fakt, który wyróżnia naprotechnologię i jest jej silną stroną, to odniesienie każdej diagnostyki do cyklu konkretnej kobiety. – Lekarz w czasie każdej wizyty analizuje kartę obserwacji, która jest dla pacjentki podstawowym narzędziem, pozwalającym monitorować wszelkie zmiany i nieprawidłowości w danym cyklu. Takie monitorowanie, a także podpieranie się badaniami laboratoryjnymi, obrazowymi, a czasami metodami chirurgicznymi dają odpowiedź, czy jest coś jeszcze do unormowania w tym danym cyklu – tłumaczy lekarz.

    Mimo że średnia długość leczenia według naprotechnologii trwa 2 lata, chętnych nie brakuje. – Bo przez wykazanie cierpliwości, zamianę stylu życia, dietę, a co najważniejsze – zastosowanie leczenia zgodnego z fazami naturalnego cyklu pacjentki osiągają upragniony efekt w postaci poczęcia i urodzenia zdrowego dziecka – podsumowuje dr Kicińska.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół