• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Cebulki wrażliwości

    Justyna Liptak

    |

    Gość Gdański 42/2015

    dodane 15.10.2015 00:00

    Pola Nadziei są wielkim świętem społecznej solidarności z podopiecznymi hospicjów. Ich finał przypada w kwietniu, kiedy rozkwitają żonkile – symbol akcji.

    Już po raz piąty pomorskimi współgospodarzami pospolitego ruszenia ludzi dobrej woli były: Caritas Archidiecezji Gdańsk, Fundacja Hospicyjna oraz 5 pomorskich placówek paliatywno-hospicyjnych – Hospicjum im. ks. E. Dutkiewicza SAC w Gdańsku, Dom Hospicyjny im. św. Józefa w Sopocie, Stowarzyszenie św. Faustyny w Sopocie, Stowarzyszenie Hospicjum im. św. Wawrzyńca w Gdyni i Hospicjum pw. św. Ojca Pio w Pucku.

    Aby oddychać

    Znakiem rozpoznawczym Pól Nadziei są wolontariusze, którzy na ulicach, skwerach, przed kościołami czy w centrach handlowych zbierają do puszek pieniądze na rzecz podopiecznych hospicjów, wręczając w zamian kwiat żonkila – symbol nadziei na odrodzenie. – Wolontariusze są drugim płucem hospicjum. Pierwszym jest personel medyczny, czyli lekarze, pielęgniarki i opiekunowie, ale to dzięki wolontariuszom możemy zainicjować wiele akcji, w tym Pola Nadziei – wyjaśnia ks. Tomasz Kosewski, wicedyrektor Caritas Archidiecezji Gdańskiej ds. hospicjum.

    Idea Pól Nadziei zrodziła się w Szkocji – rozpoczęła ją Fundacja „Marie Curie Cancer Care” z Edynburga, organizując cykl imprez charytatywnych na rzecz chorych na raka. Wkrótce do współpracy zaprosiła partnerskie miasto Kraków i działające tam Towarzystwo Przyjaciół Chorych Hospicjum przy Hospicjum im. św. Łazarza. Pierwsze polskie Pola Nadziei zakwitły więc pod Wawelem w 1998 roku, ale już 5 lat później nabrały rangi ogólnopolskiej. W 2003 roku do akcji przyłączyło się 7 hospicjów, w tym Hospicjum im. ks. E. Dutkiewicza SAC w Gdańsku. W wiosennej akcji, obecnie podejmowanej już przez wszystkie hospicja w kraju, chodzi o zdobycie pieniędzy na potrzeby ich pacjentów oraz propagowanie idei opieki hospicyjnej w społeczeństwie. Istotnym elementem jest również szerzenie mody na wolontariat – postawy najpełniej wyrażającej międzyludzką solidarność.

    – My te cebulki sadzimy, następnie zbieramy kwiaty, które później trafiają do ludzi dobrej woli wspierających naszą akcję finansowo. Robimy to, żeby zgromadzić pieniądze na jeszcze piękniejszą opiekę, w trosce o godność człowieka, w każdym momencie jego życia – wyjaśnia ks. Kosewski. Elżbieta Bęben, obecnie koordynator wolontariatu w Hospicjum Caritas im. św. Józefa w Sopocie, przyznaje, że praca w tej placówce była dla niej zupełnie nowym doświadczeniem. – Byłam opiekunem na koloniach organizowanych przez Caritas, więc hospicyjna rzeczywistość była mi zupełnie obca – mówi. Dziewczyna obala mit, że hospicjum to miejsce smutne, gdzie radość to towar deficytowy. – Kiedy po raz pierwszy weszłam na oddział, byłam mile zaskoczona. Zobaczyłam tam ludzi – wolontariuszy i pacjentów – którzy, wbrew prawom ludzkiej logiki, śmiali się, rozmawiali i – co dało się wyczuć – dzielili się dobrem i miłością. Dotarło wtedy do mnie, że hasło: „Hospicjum to też życie” jest jak najprawdziwsze i właściwe – wyjaśnia Ela. Uroczysta inauguracja pomorskich Pól Nadziei rozpoczęła się Mszą św. w kaplicy Baranka Bożego gdańskiego Hospicjum ks. Dutkiewicza. – Jesteście wspólnotą dobrych i wrażliwych ludzi. Poświęcacie swój czas i dzielicie się talentami. Swoim postępowaniem niesiecie przesłanie miłości i dajecie świadectwo – mówił w czasie homilii ks. Jędrzej Orłowski SAC, dyrektor Hospicjum ks. E. Dutkiewicza.

    Żółty – kolor... radości

    Zanim posadzono prawie 4 tys. żonkilowych cebulek, odbyły się krótkie warsztaty dla reprezentantów trójmiejskich szkół. – Nim zakwitną prawdziwe kwiaty, przygotowana zostanie ich jesienna zapowiedź, z papieru – wyjaśnia Ewelina Ewertowska z Fundacji Hospicyjnej. Finałem spotkania był barwny korowód wolontariuszy maszerujących w okolice pasa zieleni zaczynającego się u wylotu ul. Chodowieckiego w kierunku Gdańska Głównego, pomiędzy Traktem Konnym a al. Niepodległości, gdzie zasadzono żonkilowe cebulki. – Połączyliśmy nasze siły tu, na Pomorzu, żeby razem powiedzieć społeczeństwu, że hospicja potrzebują pomocy – wyjaśnia Alicja Stolarczyk, prezes Fundacji Hospicyjnej. Prezes Stolarczyk podkreśla, że Pola Nadziei to święto osób zarówno chorych, jak i zdrowych. – Ludziom zdrowym przypomina o tym, że w ciągłym pośpiechu i zabieganiu warto przystanąć i pomyśleć o zdrowiu – swoim i innych. Jeżeli chodzi o tych drugich, chcemy, żeby był to mocny i dobrze słyszalny przekaz – ludzie chorzy są dla nas bardzo ważni – mówi stanowczo pani Alicja.

    W akcji sadzenia żonkili wzięli udział młodsi i starsi. Bo wolontariuszem można być niezależnie od wieku. – Przychodzą do nas różne osoby: uczniowie, studenci, osoby aktywne zawodowo, są też seniorzy. Wszystkich łączy jeden cel – pomoc bliźniemu. Jedni realizują go jako wolontariusze poza hospicjum, bo nie czują się na siłach, aby opiekować się osobami terminalnie chorymi, inni z kolei właśnie do takiej opiekuńczej pomocy sami się garną – wyjaśnia E. Bęben. Ks. Maciej Silikowski ze Szkoły Podstawowej nr 12 w Gdańsku na inaugurację Pól Nadziei przyjechał ze swoimi uczniami. – W tym roku założyliśmy Szkolne Koło Caritas, dlatego tu jesteśmy. Moich uczniów nie trzeba było namawiać do wolontariatu, bo dzieci przeczytały na plakatach, że wolontariat to pomoc drugiemu człowiekowi, a pomoc to ważna sprawa – mówi ks. Maciej. Kapłan przyznaje, że uwrażliwianie dzieci na potrzeby drugiego, potrzebującego człowieka będzie miało pozytywne skutki w przyszłości. – Przede wszystkim te dzieci nigdy nie będą zamknięte na potrzeby innych osób, bo widzą sens pomagania w sposób konkretny. I uczą się bycia bezinteresownymi – tłumaczy ks. Silikowski.

    Finał Pól Nadziei 2016 na Pomorzu odbędzie się 24 kwietnia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół