• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Buk pękł w okamgnieniu

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 47/2015

    dodane 19.11.2015 00:00

    Matka i córka zostały przygniecione przez drzewo. Pierwsza w stanie ciężkim trafiła do szpitala. Druga zginęła na miejscu. Kobiety w czasie wichury wykonywały prace porządkowe na rzecz miasta. W ten sposób spłacały dług za mieszkanie. Czy można było zapobiec tej tragedii?

    Był 8 listopada. Od rana na Pomorzu szalała wichura. Wiatr osiągał prędkość do 100 km/h, łamał drzewa i zrywał linie energetyczne. Kilkadziesiąt tysięcy domów zostało bez prądu. Wycie syren alarmowych co parę minut rozdzierało ciszę niedzielnego poranka. Straż pożarna interweniowała ponad tysiąc razy. Sześć osób zostało rannych, w tym trzech strażaków. Jednak do największego nieszczęścia doszło w Sopocie...

    Niebezpieczna skarpa?

    Powalony przez wichurę konar drzewa przygniótł na przejściu dla pieszych przy ul. Sobieskiego dwie kobiety. Na skutek odniesionych obrażeń 34-letnia mieszkanka Sopotu poniosła śmierć. Towarzysząca jej 57-letnia matka trafiła do szpitala, gdzie nadal przebywa w stanie ciężkim. Od czasu wypadku była kilkakrotnie operowana. W jaki sposób doszło do tragedii? – Kilkudziesięciometrowy buk pękł na wysokości 2–3 metrów od poziomu gruntu. Drzewo przewróciło się w mgnieniu oka. Pękło jak zapałka. Kobiety nie miały szans na reakcję – podkreśla Adam Polakowski, komendant sopockiej straży pożarnej. – Nawet zdrowe drzewa padają przy tak silnym wietrze. Tego dnia w całym województwie doszło do wielu podobnych incydentów. Na szczęście bez ofiar śmiertelnych – dodaje.

    Rozmawiamy z panią Janiną, wieloletnią mieszkanką Sopotu. Kilkanaście minut przed wypadkiem przechodziła tym samym przejściem dla pieszych, co poszkodowane kobiety. – Na pobliskiej skarpie, tuż przy drodze, jest wiele od lat pochylonych drzew, które zagrażają przechodniom. Niestety, nikt z nimi nic nie zrobił, aż w końcu doszło do wypadku. Mam nadzieję, że w końcu miasto zajmie się tą sprawą – mówi.

    – Prowadzimy systematyczną kontrolę stanu drzew w Sopocie. Ostatnia przeprowadzona została pod koniec października właśnie na sopockiej skarpie. Dwa drzewa zostały wycięte, ponieważ – zdaniem ekspertów – stanowiły zagrożenie – odpowiada Magdalena Jachim, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Sopocie. – Natomiast drzewo, które przyczyniło się do tragedii, nie miało żadnych zewnętrznych znaków mogących świadczyć, że jest chore czy uszkodzone. Możemy więc mówić wyłącznie o nieszczęśliwym wypadku.

    Prokuratura wszczęła już śledztwo w tej sprawie. Na razie prowadzone jest w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. – To rutynowe działanie. Na pierwszy rzut oka mamy do czynienia z tragicznym i zarazem przypadkowym zdarzeniem. Obie panie znalazły się po prostu w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie. Ale, oczywiście, skrupulatnie zbadamy wszystkie okoliczności – zapewnia Tomasz Landowski, szef Prokuratury Rejonowej w Sopocie. Między innymi na wniosek prokuratury przeprowadzona zostanie kontrola, która da odpowiedź, czy drzewa w okolicy ul. Sobieskiego były odpowiednio przycinane i pielęgnowane. – Biegły zbada również stan buka, który bezpośrednio przyczynił się do śmierci 34-letniej kobiety – dodaje T. Landowski.

    Chciały spłacić dług

    Obie poszkodowane wykonywały drobne prace porządkowe dla miasta. Zbierały śmieci pozostawione na ulicach Sopotu. W ten sposób odpracowywały długi czynszowe. W momencie, kiedy przygniotło je drzewo, wracały właśnie do Zakładu Oczyszczania Miasta, aby zdać sprzęt. Wiadomość ta szybko obiegła internet i wywołała lawinę negatywnych komentarzy. „Kto pozwolił tym biednym kobietom pracować w taką pogodę?”, „Pazerność miasta nie zna granic”, „Życie ludzkie nieważne. Pieniądze ponad wszystko” – to tylko niektóre z nich.

    Informację o spłacie długu poprzez prace porządkowe potwierdza M. Jachim. – Rzeczywiście, panie brały udział w programie realizowanym przez miasto od 4 lat. Rocznie korzysta z niego ok. 60 osób, którym dajemy możliwość odpracowania zaległości czynszowej. Taka forma spłaty długu jest całkowicie dobrowolna. Jak podkreśla rzecznik, to nie miasto, ale osoby objęte programem decydują o wymiarze wykonywanych prac. – Obie kobiety zadeklarowały, że będą odpracowywały swój dług w dni wolne od pracy, czyli głównie w weekendy – wyjaśnia. Co więcej, mimo wcześniejszej deklaracji, nie miały obowiązku pojawić się w pracy w niedzielę 8 listopada. – Umowa z miastem nie zmusza do przestrzegania sztywnego grafiku. Panie zupełnie dobrowolnie i świadomie pojawiły się w pracy o 6.00 rano i poinformowały, że zakończą ją po 4 godzinach – mówi M. Jachim.

    Nasuwa się pytanie, czy urzędnicy, ze względu na szalejącą od rana wichurę, nie powinni przestrzec kobiet przed grożącym im niebezpieczeństwem. – Na wniosek prezydenta Jacka Karnowskiego powołany został zespół, który analizuje to tragiczne wydarzenie. Zleciliśmy kontrolę procedur. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by podobna sytuacja nie powtórzyła się w przyszłości – odpowiada rzecznik.

    Pomoc od miasta

    Kilka godzin po tragedii w miejscu, gdzie drzewo spadło na ulicę, mieszkańcy Sopotu zaczęli spontanicznie ustawiać znicze. Zatrzymują się na chwilę, niektórzy odmawiają modlitwę. Od pani Karoliny dowiadujemy się, że zmarła 34-latka pozostawiła męża. Nie mieli dzieci. – Znałam sytuację tych kobiet. To na ich głowie był cały dom. Wspólnie opiekowały się bardzo chorą krewną, która cierpiała na zaawansowaną demencję. A jednocześnie obie bardzo ciężko pracowały. Niestety, za grosze. Potem doszła jeszcze sprawa tego długu i kolejne godziny dodatkowej roboty, tym razem dla miasta. Mimo przeciwności losu, nie poddawały się. Były bardzo dzielne – opowiada.

    Jak informuje nas Agnieszka Niedałtowska z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Sopocie, rodzina obu kobiet została objęta pomocą psychologiczną, a ciężko chora krewna poszkodowanych trafiła już pod opiekę MOPS. Miasto deklaruje także wsparcie finansowe. – Spotkaliśmy się z najbliższymi obu pań. Wiemy, jakie są ich potrzeby i w jaki sposób możemy im pomóc – zapewnia.

    Niektóre imiona zostały zmienione na prośbę rozmówców.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół